Policyjne patrole wrócą w poniedziałek do szkół w całej Polsce i pozostaną tam do odwołania. To reakcja na ostatnie tragiczne ataki w placówkach oświatowych na Mazowszu oraz niepokojące groźby pojawiające się w internecie. Policjanci skontrolowali już blisko 50 tys. placówek i zatrzymali 76 osób. Tymczasem służby sprawdzają, czy za częścią dezinformacji mogą stać zagraniczne podmioty, w tym Rosja.
Jak poinformowała w sobotę, 10 października, podkom. Iwona Kijowska z Komendy Głównej Policji, od poniedziałku funkcjonariusze ponownie pojawią się w szkołach. Będą patrolować okolice placówek pieszo i radiowozami, a także kontaktować się z nauczycielami oraz dyrekcją. Nie mamy wyznaczonego konkretnego okresu, w jakim patrole będą obecne w szkołach. Będą tam, dopóki będzie taka potrzeba — stwierdziła.Policjanci będą również zwracać uwagę na podejrzanie zachowujące się osoby w pobliżu szkół. W uzasadnionych przypadkach przeprowadzą kontrole plecaków, jeśli pojawi się podejrzenie, że ktoś posiada niebezpieczny przedmiot.
- Policjanci będą mogli dokonywać kontroli plecaków, jeżeli uznają to za stosowne — na przykład, jeśli uznają, że dana osoba sprawia wrażenie, że coś jest nie w porządku bądź będą podejrzewać, że ma w plecaku jakiś niebezpieczny przedmiot — wyjaśniła podkom. Iwona Kijowska.
Blisko 50 tys. kontroli i 76 zatrzymanych. Policja ujawnia szczegóły
W piątek bezpieczeństwa szkół i ich otoczenia pilnowało 24 tys. policjantów wspieranych przez strażników miejskich. Jednocześnie CBZC i ABW monitorowały sytuację w internecie. Jak przekazała policja, funkcjonariusze skontrolowali dotychczas blisko 50 tys. placówek oświatowych i zatrzymali 76 osób.
Większość zatrzymań dotyczy osób publikujących w sieci groźby, nawołujących do przestępstw lub zapowiadających posiadanie niebezpiecznych przedmiotów. Wśród zatrzymanych były również osoby, przy których znaleziono takie narzędzia, jednak stanowiły one mniejszość.Policjanci przeprowadzą także rozmowy z uczniami na temat odpowiedzialności karnej za groźby publikowane w internecie. Będą przypominać, że podobne zachowania, nawet traktowane jako żart, mogą prowadzić do poważnych konsekwencji.
Rosja wykorzystuje sytuację w Polsce? Siemoniak zabrał głos
Minister koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak poinformował, że policja, służby specjalne oraz NASK badają możliwe źródła dezinformacji i fałszywych alarmów dotyczących szkół. Nie wykluczył zagranicznego udziału, ale zaznaczył, że konieczne jest zebranie dowodów.
- Badamy wszystkie wątki. Trzeba dużej pracy operacyjnej, policji, służb, NASK-u, żeby różne kwestie powyjaśniać. Natomiast na pewno jest tak we wszystkich sprawach (...) które wstrząsają polską opinią publiczną, że Rosja, ich zdolności internetowe dolewają oliwy do ognia – wskazał minister.Siemoniak podkreślił, że rosyjskie działania dezinformacyjne służą osłabianiu zaufania do polskich instytucji. Zastrzegł jednak, że na obecnym etapie nie można przesądzać o udziale Rosji w tej konkretnej sprawie.
Tragiczne ataki w szkołach na Mazowszu
W czwartek, 8 października, w szkole podstawowej w Leszczydole-Nowinach pod Wyszkowem 15-latek zaatakował trzy osoby. W wyniku odniesionych obrażeń zmarła 37-letnia pracownica placówki. Dzień wcześniej w Ostrołęce 19-latek zaatakował nożem dziewięć osób. Miał również plecak z materiałem wybuchowym domowej roboty.
Policjanci zapobiegli także prawdopodobnemu atakowi w szkole w Sierpcu. Zatrzymali 17-latka, który groził, że „zrobi coś złego”. Nastolatek usłyszał zarzuty i został tymczasowo aresztowany na dwa miesiące.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz