Rodzinna batalia o dziecko od miesięcy rozgrywa się przed sądem. Alicja N. z Dąbrowy Górniczej prowadzi walkę o swojego synka Krystiana (3 l.), którego ojcem jest policjant. Kobieta przekonuje, że wszystko zaczęło się, gdy wystąpiła o alimenty. Wtedy miała ruszyć lawina postępowań, której efektem było odebranie jej dziecka.
Spór między rodzicami o dziecko trwa od dwóch lat. Alicja N. twierdzi, że jej partner opuścił ją jeszcze wtedy, gdy była w ciąży. Później między nimi rozpoczęła się wyniszczająca walka o syna.— Zostawił mnie, kiedy byłam w ciąży. Później wielokrotnie słyszałam, że zrobi ze mnie wariatkę i zabierze mi dziecko. Nie wierzyłam, że do tego dojdzie — twierdzi w rozmowie z "Faktem " Alicja N. — Po porodzie sama wychowywałam Krystianka. Wsparciem byli moi rodzice.Gdy wystąpiła o alimenty, partner miał zacząć się starać o kontakty z dzieckiem. Sprawa trafiła do sądu. Alicja N. twierdzi, że przeciwko ojcu dziecka trzykrotnie zakładała Niebieską Kartę. Wszystkie sprawy zostały umorzone.Przełomem okazały się badania przeprowadzone przez Opiniodawczy Zespół Specjalistów Sądowych (OZSS). Według matki trwały one raptem 16 minut. Właśnie wtedy pojawiła się diagnoza sugerująca zaburzenia paranoidalne. Ojciec chłopca miał stwierdzić, że to matka utrudnia mu kontakty z synem.
Diagnoza, która zmieniła wszystko.
12 września ub. r. odebrano jej syna
We wrześniu ub. r. policjanci odebrali Krystiana matce.
— Syn został mi odebrany 12 września ub. roku przez fałszywą diagnozę. Stwierdzono, że mam psychozę. To są bzdury wyssane z palca — mówi zrozpaczona matka. — Byłam w szoku, że tak można zrobić. Dziecko mi zabrano, bo tak postanowił sąd.
Dziadkowie Krystianka (rodzice pani Alicji) do dziś pamiętają tamten dzień. — Wtedy ostatni raz widzieliśmy wnuka. To był dla niego straszny stres. Bardzo płakał — wspomina Małgorzata N., babcia chłopca. — Dziecko nie rozumie, dlaczego nagle straciło kontakt z osobami, które były przy nim od urodzenia.Po tym wszystkim pani Alicja sama zgłosiła się na obserwację psychiatryczną do szpitala. — Jestem pielęgniarką pediatryczną z wykształcenia, więc chciałam rozwiać wszelkie wątpliwości — mówi kobieta.
Przez 22 dni badano ją w szpitalu w Bytomiu. W dokumentacji miały zostać stwierdzone jedynie zaburzenia adaptacyjne związane z traumą po odebraniu dziecka. Później sporządzono kolejną opinię psychiatryczną. — Żadnej psychozy ani zaburzeń psychotycznych u mnie nie stwierdzono, ale wciąż nie mogę odzyskać syna — dodaje Alicja N.
Matka wciąż walczy o syna
Sprawa zrobiła się na tyle głośna, że zainteresował się nią także Rzecznik Praw Dziecka. Matce przyznano ograniczone kontakty z chłopcem odbywające się pod nadzorem kuratora.— Ostatni raz widziałam Krystianka 31 sierpnia br. Sędzia ukarała mnie, zabierając we wrześniu możliwość widzenia z dzieckiem. Powód? Wezwałam lekarza, by go przebadał — płacze Alicja N. — Najbardziej szokuje mnie to, że nikt nie patrzy na dobro dziecka. Mój syn, kiedy był ze mną, cały czas mówił po swojemu. Teraz wypowiada zaledwie kilka słów.
Sąd: dziadkowie mają prawo widywać wnuka
W środę (30 września) przed Sądem Rejonowym w Dąbrowie Górniczej zapadła decyzja dla dziadków. Po ponad roku przymusowej rozłąki z wnukiem Małgorzata i Sławomir N. wreszcie wywalczyli prawo do kontaktów z małym Krystiankiem. Sąd uznał, że więź łącząca chłopca z dziadkami powinna zostać zachowana. Będą mogli widywać wnuka raz w miesiącu w Fundacji EpiKur w Sosnowcu. Kontakty mają odbywać się pod nadzorem psychologa lub terapeuty.
— Dziecko ma prawo do relacji z dziadkami, jednak ze względu na bardzo głęboki konflikt między rodzicami kontakty powinny odbywać się w kontrolowanych warunkach — uzasadniła swoją decyzję sędzia Malwina Kostyszyn-Krupińska. Zdaniem sądu ma to chronić chłopca przed uwikłaniem w spór dorosłych.Dla Alicji N. to jednak dopiero początek walki. — Najważniejsze jest dla mnie, żeby syn wrócił do domu. Nie zamierzam się poddawać. 27 października na swojej sprawie będę mogła zabrać głos — zapowiada matka.
"Fakt" zwrócił się o komentarz do byłego partnera Alicji N., ojca Krystianka. Mężczyzna nie chciał odnosić się do zarzutów przedstawianych przez byłą partnerkę ani do toczących się postępowań. — Nie będę się wypowiadał w tym temacie. Dlaczego miałbym to robić? — stwierdził, po czym rozłączył telefon.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz