2026/01/01

 


POMOZMY GOLABKOWI

 W grudniu działo się u nas naprawdę dużo.

Bardzo dużo.
Za nami kilkanaście operacji - złamane skrzydła, złamane nogi, rozerwane wola, usunięcia oczu, amputacje… Każda z tych historii to ból, strach i walka o życie, często do ostatniej chwili.
Dziś zabiegi przeszli:
🕊️ Kremik - usunięcie oka
🕊️ Nori - usunięcie oka
🕊️ Berecik - złożenie złamanej nogi
Na zdjęciu widzicie Nori.
Nori jest niewidoma. Zabrałyśmy ją z zaniedbanego gołębnika. Stała wciśnięta w kąt, brudna, cała w odchodach, chuda do granic wytrzymałości. Infekcja zaatakowała jej oczy. Moment, w którym trafiła pod nasze skrzydła, był dla niej ostatnią chwilą na ratunek.
Zamieszkała u Martyny. Bałyśmy się, czy odnajdzie się w nowej rzeczywistości. Czy da radę.
Dała. I to jak.
Jest samodzielna - sama je i pije. Jest spokojnym, cichym gołąbkiem, który nie panikuje podczas codziennych czynności. Po prostu… żyje. Na nowo.
Jedno oko od początku było w tragicznym stanie. Wiedziałyśmy, że trzeba będzie je usunąć, ale Nori była wtedy za słaba na zabieg. Musiałyśmy poczekać, aż jej organizm się odbuduje.
Dziś, kiedy była już silniejsza, mogła bezpiecznie przejść zabieg.
I najważniejsze - Nori po operacji czuje się bardzo dobrze. 🤍
Na sam koniec - jeśli chcesz dorzucić się do pokrycia kosztów leczenia Nori i całej reszty ekipy, będziemy ogromnie wdzięczni. 🤍

 


 Bezdomny mężczyzna przyciągnął uwagę tysięcy osób w sieci. Nie prosił jednak o jałmużnę, lecz poruszył wszystkich sposobem, w jaki każdej nocy kołysze swojego psa do snu.

Przechodzień, który jest autorem zdjęcia, podszedł do bezdomnego i zapytał, dlaczego to robi:
„Nie zawsze tak było, kiedyś mieliśmy mieszkanie. Dostosowanie do życia na ulicy jest dla niego bardzo trudne. Klaksony, syreny, ludzie, wszystko to nie pozwala mu spokojnie zasnąć. Dlatego każdej nocy dbam o to, żeby zasypiał w moich ramionach, zanim ja sam zamknę oczy” - odpowiedział mężczyzna.

Widzowie Polsatu psioczą na kolejny występ Thomasa Andersa: "On dostał 400 TYSIĘCY ZŁOTYCH za śpiewanie z playbacku?"

 Thomas Anders był tegoroczną gwiazdą "Sylwestrowej Mocy Przebojów". To, co zaprezentował jednak na scenie niemiecki artysta, nie wszystkim przypadło do gustu.Echa sylwestra wciąż nie milkną. Emitowane w telewizji kończące rok imprezy jak zwykle wzbudziły olbrzymie emocje. Wszak stacje tradycyjnie prześcigały się ze sobą w tym, komu udało się zebrać mocniejszy skład artystów i tym samym osiągnąć większą oglądalność.W tym roku w Polsacie wystąpili m.in. Beata i BajmEdyta GórniakJulia ŻugajMajka JeżowskaSmolastyGolec u’OrkiestraZenek Martyniuk czy Skolim. Na toruńskim rynku zaśpiewał również Thomas Anders z Modern Talking & Band. Według ustaleń "Faktu" niemiecki gwiazdor zgarnął jednego wieczora ponad 400 tysięcy złotych. Niestety, jego wykonanie "You’re My Heart, you’re My Soul" podczas "Sylwestrowej Mocy Przebojów" spotkało się z niezbyt przychylnymi reakcjami.Niedługo później artysta zaprezentował hit "Brother Louie". W tym przypadku również nie zachwycił. Pod fragmentem jego występu, który pojawił się w social mediach Polsatu, poza zachwytami wiernych fanów, zaroiło się od krytycznych komentarzy. Głównie dotyczyły one tego, że 62-latek nie śpiewał na żywo. Niektórzy zauważyli nawet, że piosenkarz nie zawsze nadążał za playbackiem.To jest naprawdę kiepskie, z playbacku też trzeba umieć korzystaćNawet nie chce mu się udawać tego playbackuTo prawda, że on dostał 400 tysięcy złotych za śpiewanie z playbacku?MasakraSzkoda, że playback - czytamy.


Jagielska chce uciekać z Polski przed Braunem? „Absolutnie przerażająca sprawa”

 

Gizela Jagielska przyznała na antenie TVN24, że obawia się o swój los po ewentualnym dojściu Grzegorza Brauna do władzy. Aborcjonistka mówiła nawet o wyjeździe z Polski. Tymczasem na styczeń zaplanowano przesłuchanie lidera Konfederacji Korony Polskiej w związku z jego interwencją w szpitalu w Oleśnicy.

– Grzegorz Braun rośnie w siłę. PiS chce z nim współrządzić po kolejnych wyborach. Jak Pani to przyjmuje? Pani, która fanatyzm Brauna odczuła przecież na własnej skórze przez szarpanie, zatrzymanie, przez znieważenie – mówiła dziennikarka TVN24.– Powiem szczerze, że jestem trochę przerażona tą sytuacją i tak naprawdę zaczynam myśleć, czy to nie będzie tak, że w pewnym momencie takie osoby jak ja, te które pomagają kobietom, nie będą musiały po prostu z tego kraju wyjechać. Dla mnie to jest absolutnie przerażająca sprawa – dla mnie jako lekarki, dla mnie jako kobiety – że miałby naszym krajem rządzić Braun plus PiS, bo wyobrażam sobie, że konsekwencje tego na pewno by nie przyniosły nic dobrego ani dla mnie, ani dla innych kobiet – stwierdziła Jagielska.Przypomnijmy, że w kwietniu 2025 r. miała miejsce interwencja poselska Brauna w szpitalu w Oleśnicy. Stało się to po ujawnieniu głośnej sprawy Felka, chłopca zabitego zastrzykiem z chlorku potasu podanym prosto w serduszko w 9. miesiącu ciąży. Zrobiła to właśnie Gizela Jagielska.

Zabójstwo taksówkarza w Giżycku. Wstrząsające ustalenia

    78-letni taksówkarz został zabity w noc sylwestrową w Giżycku w woj. warmińsko-mazurskim. Policja zatrzymała 37-letniego mężczyznę. RMF FM przekazało szczegóły w tej sprawie.                    Policjanci po godz. 21 w sylwestra otrzymali zgłoszenie o taksówkarzu, który jedzie całą szerokością jezdni i być może jest pod wpływem alkoholu. Funkcjonariusze zatrzymali samochód na ulicy Wojska Polskiego w Giżycku. Prowadzący je taksówkarz miał liczne rany zadane ostrym narzędziem — relacjonuje RMF FM.Policja szybko ustaliła, kto był ostatnim pasażerem taksówki i zatrzymała 37-letniego mieszkańca miasta. Był pijany, miał ponad promil alkoholu. Zabezpieczono przy nim nóż. W rękach policji znajduje się również monitoring z samochodu.

Chciała przewietrzyć mieszkanie, otworzyła okno i "wpadło jakieś wielkie ptaszysko"

 Niecodzienna interwencja strażników miejskich w Zgierzu. Do mieszkania w jednym z bloków przez otwarte okno wleciał dużych rozmiarów myszołów. - Nie wiadomo, dlaczego tak się zachował, może coś odbiło się w szybie, czy coś zobaczył w mieszkaniu i do niego wpadł - komentuje zastępca komendanta zgierskiej formacji.Do zdarzenia doszło 30 grudnia w bloku przy ulicy Łódzkiej w Zgierzu. Około godziny 10.50 do strażników miejskich zadzwoniła kobieta, która poprosiła o nietypową interwencję. Dyżurny straży nie dowierzał w to, co usłyszał.

- Kobieta przekazała, że w momencie kiedy chciała przewietrzyć mieszkanie, otworzyła okno i wtedy "wpadło jakieś wielkie ptaszysko do chałupy", prawdopodobnie jastrząb - opisuje zastępca komendanta zgierskiej formacji Arkadiusz Fortuna. - Oczywiście pani zachowała się trzeźwo, podczas oczekiwania na nasz przyjazd na ptaka zarzuciła koc i dzięki temu ptak cierpliwie czekał i nie próbował odfrunąć - dodaje.
Arkadiusz Fortuna informuje, że na miejsce przyjechali funkcjonariusze i przedstawiciel Miejskiego Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej. Ptaka udało się bezpiecznie odłowić. - Okazało się, że to sporych rozmiarów myszołów. Nie wiadomo, dlaczego tak się zachował, może coś odbiło się w szybie, czy coś zobaczył w mieszkaniu i do niego wpadł. Ptak został umieszczony w specjalnym kontenerze. Po kilku godzinach pracownik spółki pojechał z nim do lasu i bezpiecznie go wypuścił. Kiedy tylko zobaczył otwarty teren, od razu odleciał - podsumowuje zastępca komendanta zgierskich strażników miejskich.O zdarzenie zapytaliśmy łowczego okręgowego w Łodzi. Przyznał, że to niecodzienne zdarzenie, bo myszołowy nie żyją w okolicach osiedli mieszkaniowych, tak jak robią to na przykład sokoły wędrowne. - Ten myszołów w tym przypadku mógł polować na gołębie, a to, że ta pani otworzyła okno, mogło go spłoszyć i wpadł do środka przez przypadek. Drugą opcją może być to, że wystraszył się wystrzałów fajerwerków, a jak wiemy, takie już od kilku dni słychać - powiedział Przemysław Kobacki. I dodał: - Zachowanie tej kobiety było wzorowe. Tak samo jak sokolnicy zakładają tę czapeczkę dla sokoła, żeby ograniczyć mu bodźce wszelakie, tak samo było w tym przypadku, ten zarzucony koc uspokoił ptaka.Autorka/Autor: Piotr Krysztofiak/PKoz

Nieznajomy zasnął w pokoju dziecięcym. Przyjechała policja

 


    Mężczyzna wszedł do cudzego mieszkania w Oświęcimiu, położył się na łóżku w pokoju dziecięcym i zasnął. Przestraszona mieszkanka wezwała policję. Okazało się, że 72-latek był nietrzeźwy.Do niecodziennego zdarzenia doszło we wtorek przed południem. Jak poinformowała w komunikacie małopolska policja, na numer alarmowy 112 zadzwoniła przestraszona mieszkanka Oświęcimia. Kobieta zgłosiła, że "do jej mieszkania wszedł obcy starszy mężczyzna, który wszedł do pokoju dziecięcego, położył się na łóżku i zasnął".Na miejsce został wysłany patrol policji. Okazało się, że nieproszonym gościem był nietrzeźwy (policja nie informuje, w jakim dokładnie był stanie) 72-latek, który mieszka w tym samym bloku. Pomylił on klatki schodowe.Jak przekazała policja, "mężczyzna był również zaskoczony sytuacją". 72-latek przyznał się do pomyłki, przeprosił za kłopot i udał się do swojego mieszkania.

"Chcąc uniknąć wizyty złodzieja czy też innego 'nieproszonego gościa', należy pamiętać, aby przebywając w mieszkaniu czy domu zawsze zamykać na klucz, drzwi wejściowe" - przypomniała w komunikacie małopolska policja.