2026/01/01
POMOZMY GOLABKOWI
W grudniu działo się u nas naprawdę dużo.
Widzowie Polsatu psioczą na kolejny występ Thomasa Andersa: "On dostał 400 TYSIĘCY ZŁOTYCH za śpiewanie z playbacku?"
Thomas Anders był tegoroczną gwiazdą "Sylwestrowej Mocy Przebojów". To, co zaprezentował jednak na scenie niemiecki artysta, nie wszystkim przypadło do gustu.Echa sylwestra wciąż nie milkną. Emitowane w telewizji kończące rok imprezy jak zwykle wzbudziły olbrzymie emocje. Wszak stacje tradycyjnie prześcigały się ze sobą w tym, komu udało się zebrać mocniejszy skład artystów i tym samym osiągnąć większą oglądalność.W tym roku w Polsacie wystąpili m.in. Beata i Bajm, Edyta Górniak, Julia Żugaj, Majka Jeżowska, Smolasty, Golec u’Orkiestra, Zenek Martyniuk czy Skolim. Na toruńskim rynku zaśpiewał również Thomas Anders z Modern Talking & Band. Według ustaleń "Faktu" niemiecki gwiazdor zgarnął jednego wieczora ponad 400 tysięcy złotych. Niestety, jego wykonanie "You’re My Heart, you’re My Soul" podczas "Sylwestrowej Mocy Przebojów" spotkało się z niezbyt przychylnymi reakcjami.Niedługo później artysta zaprezentował hit "Brother Louie". W tym przypadku również nie zachwycił. Pod fragmentem jego występu, który pojawił się w social mediach Polsatu, poza zachwytami wiernych fanów, zaroiło się od krytycznych komentarzy. Głównie dotyczyły one tego, że 62-latek nie śpiewał na żywo. Niektórzy zauważyli nawet, że piosenkarz nie zawsze nadążał za playbackiem.To jest naprawdę kiepskie, z playbacku też trzeba umieć korzystać; Nawet nie chce mu się udawać tego playbacku; To prawda, że on dostał 400 tysięcy złotych za śpiewanie z playbacku?; Masakra; Szkoda, że playback - czytamy.
Jagielska chce uciekać z Polski przed Braunem? „Absolutnie przerażająca sprawa”
Gizela Jagielska przyznała na antenie TVN24, że obawia się o swój los po ewentualnym dojściu Grzegorza Brauna do władzy. Aborcjonistka mówiła nawet o wyjeździe z Polski. Tymczasem na styczeń zaplanowano przesłuchanie lidera Konfederacji Korony Polskiej w związku z jego interwencją w szpitalu w Oleśnicy.
– Grzegorz Braun rośnie w siłę. PiS chce z nim współrządzić po kolejnych wyborach. Jak Pani to przyjmuje? Pani, która fanatyzm Brauna odczuła przecież na własnej skórze przez szarpanie, zatrzymanie, przez znieważenie – mówiła dziennikarka TVN24.– Powiem szczerze, że jestem trochę przerażona tą sytuacją i tak naprawdę zaczynam myśleć, czy to nie będzie tak, że w pewnym momencie takie osoby jak ja, te które pomagają kobietom, nie będą musiały po prostu z tego kraju wyjechać. Dla mnie to jest absolutnie przerażająca sprawa – dla mnie jako lekarki, dla mnie jako kobiety – że miałby naszym krajem rządzić Braun plus PiS, bo wyobrażam sobie, że konsekwencje tego na pewno by nie przyniosły nic dobrego ani dla mnie, ani dla innych kobiet – stwierdziła Jagielska.Przypomnijmy, że w kwietniu 2025 r. miała miejsce interwencja poselska Brauna w szpitalu w Oleśnicy. Stało się to po ujawnieniu głośnej sprawy Felka, chłopca zabitego zastrzykiem z chlorku potasu podanym prosto w serduszko w 9. miesiącu ciąży. Zrobiła to właśnie Gizela Jagielska.
Zabójstwo taksówkarza w Giżycku. Wstrząsające ustalenia
78-letni taksówkarz został zabity w noc sylwestrową w Giżycku w woj. warmińsko-mazurskim. Policja zatrzymała 37-letniego mężczyznę. RMF FM przekazało szczegóły w tej sprawie. Policjanci po godz. 21 w sylwestra otrzymali zgłoszenie o taksówkarzu, który jedzie całą szerokością jezdni i być może jest pod wpływem alkoholu. Funkcjonariusze zatrzymali samochód na ulicy Wojska Polskiego w Giżycku. Prowadzący je taksówkarz miał liczne rany zadane ostrym narzędziem — relacjonuje RMF FM.Policja szybko ustaliła, kto był ostatnim pasażerem taksówki i zatrzymała 37-letniego mieszkańca miasta. Był pijany, miał ponad promil alkoholu. Zabezpieczono przy nim nóż. W rękach policji znajduje się również monitoring z samochodu.
Chciała przewietrzyć mieszkanie, otworzyła okno i "wpadło jakieś wielkie ptaszysko"
Niecodzienna interwencja strażników miejskich w Zgierzu. Do mieszkania w jednym z bloków przez otwarte okno wleciał dużych rozmiarów myszołów. - Nie wiadomo, dlaczego tak się zachował, może coś odbiło się w szybie, czy coś zobaczył w mieszkaniu i do niego wpadł - komentuje zastępca komendanta zgierskiej formacji.Do zdarzenia doszło 30 grudnia w bloku przy ulicy Łódzkiej w Zgierzu. Około godziny 10.50 do strażników miejskich zadzwoniła kobieta, która poprosiła o nietypową interwencję. Dyżurny straży nie dowierzał w to, co usłyszał.
- Kobieta przekazała, że w momencie kiedy chciała przewietrzyć mieszkanie, otworzyła okno i wtedy "wpadło jakieś wielkie ptaszysko do chałupy", prawdopodobnie jastrząb - opisuje zastępca komendanta zgierskiej formacji Arkadiusz Fortuna. - Oczywiście pani zachowała się trzeźwo, podczas oczekiwania na nasz przyjazd na ptaka zarzuciła koc i dzięki temu ptak cierpliwie czekał i nie próbował odfrunąć - dodaje.Arkadiusz Fortuna informuje, że na miejsce przyjechali funkcjonariusze i przedstawiciel Miejskiego Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej. Ptaka udało się bezpiecznie odłowić. - Okazało się, że to sporych rozmiarów myszołów. Nie wiadomo, dlaczego tak się zachował, może coś odbiło się w szybie, czy coś zobaczył w mieszkaniu i do niego wpadł. Ptak został umieszczony w specjalnym kontenerze. Po kilku godzinach pracownik spółki pojechał z nim do lasu i bezpiecznie go wypuścił. Kiedy tylko zobaczył otwarty teren, od razu odleciał - podsumowuje zastępca komendanta zgierskich strażników miejskich.O zdarzenie zapytaliśmy łowczego okręgowego w Łodzi. Przyznał, że to niecodzienne zdarzenie, bo myszołowy nie żyją w okolicach osiedli mieszkaniowych, tak jak robią to na przykład sokoły wędrowne. - Ten myszołów w tym przypadku mógł polować na gołębie, a to, że ta pani otworzyła okno, mogło go spłoszyć i wpadł do środka przez przypadek. Drugą opcją może być to, że wystraszył się wystrzałów fajerwerków, a jak wiemy, takie już od kilku dni słychać - powiedział Przemysław Kobacki. I dodał: - Zachowanie tej kobiety było wzorowe. Tak samo jak sokolnicy zakładają tę czapeczkę dla sokoła, żeby ograniczyć mu bodźce wszelakie, tak samo było w tym przypadku, ten zarzucony koc uspokoił ptaka.Autorka/Autor: Piotr Krysztofiak/PKozNieznajomy zasnął w pokoju dziecięcym. Przyjechała policja
Mężczyzna wszedł do cudzego mieszkania w Oświęcimiu, położył się na łóżku w pokoju dziecięcym i zasnął. Przestraszona mieszkanka wezwała policję. Okazało się, że 72-latek był nietrzeźwy.Do niecodziennego zdarzenia doszło we wtorek przed południem. Jak poinformowała w komunikacie małopolska policja, na numer alarmowy 112 zadzwoniła przestraszona mieszkanka Oświęcimia. Kobieta zgłosiła, że "do jej mieszkania wszedł obcy starszy mężczyzna, który wszedł do pokoju dziecięcego, położył się na łóżku i zasnął".Na miejsce został wysłany patrol policji. Okazało się, że nieproszonym gościem był nietrzeźwy (policja nie informuje, w jakim dokładnie był stanie) 72-latek, który mieszka w tym samym bloku. Pomylił on klatki schodowe.Jak przekazała policja, "mężczyzna był również zaskoczony sytuacją". 72-latek przyznał się do pomyłki, przeprosił za kłopot i udał się do swojego mieszkania.
"Chcąc uniknąć wizyty złodzieja czy też innego 'nieproszonego gościa', należy pamiętać, aby przebywając w mieszkaniu czy domu zawsze zamykać na klucz, drzwi wejściowe" - przypomniała w komunikacie małopolska policja.