2026/01/30

 Człowiek może wyjechać z Gruszętnika…

ale Gruszętnik nigdy nie wyjdzie z człowieka. 🦆
Tak właśnie było tym razem. Pojechaliśmy tylko odwiedzić przyjaciół. Chwila oddechu, rozmowy, zwykłe „bycie”. A jednak — jak to u nas — los miał inny plan. Bo tam, gdzie są ludzie z wrażliwością, tam zawsze znajdzie się ktoś, kto potrzebuje pomocy.
Podczas tej wizyty zabezpieczyliśmy chorego kaczora. Zniszczone oko, dramatyczny widok, ale i iskierka nadziei — jest duża szansa, że pod spodem oko jest całe i uda się je uratować. To jeszcze nie wyrok. To jeszcze nie koniec historii.
Już jutro czeka go pełna diagnostyka w naszej przychodni GruVet i wtedy podejmiemy decyzję co do dalszych kroków. Zrobimy wszystko, co w naszej mocy. Jak zawsze. ❤
Bo Gruszętnik to nie miejsce na mapie.
To sposób patrzenia na świat.
To odruch, który każe się zatrzymać.
To decyzja, by nie odwracać wzroku, nawet gdy jest trudno, brudno, boleśnie i bez gwarancji happy endu.
Wracając, przy okazji wydarzyło się jeszcze coś ważnego. Od Marcina z Warszawy odbierzemy ostatnie z naprawionych inkubatorów. To dokładnie ten moment, w którym możemy powiedzieć: wszystkie znów działają. Wszystkie. Każdy gotowy, by ogrzać kolejne kruche życie, które trafi pod nasze skrzydła.
Marcin — dziękujemy. Tak po ludzku i z całego serca. Jesteś niezastąpiony! ❤
Tak wygląda nasza codzienność. Bez wielkich planów, za to z gotowością na wielkie wyzwania. Bez wyłączania trybu „pomaganie”, nawet gdy jesteśmy „po godzinach”.
Bo jeśli już raz wpuściło się Gruszętnik do serca — to on tam zostaje. Na dobre. I na zawsze.
Dziękujemy, że jesteście z nami. Dzięki Wam możemy być tam, gdzie akurat ktoś czeka na ratunek. 🖤🦆
P.S. Przy tej okazji chcielibyśmy również bardzo podziękować Michałowi, który zgłosił swoją gotowość i pomaga nam uporać się z instalacyjnymi zagadkami. ❤

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz