To się nie zdarzyło. To powinno się zdarzyć.
"Wysoki Sądzie,
Oskarżam Jerzego Owsiaka o to, że 31. Finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy nie był wydarzeniem filantropijnym w czystej postaci. Był to zorganizowany z premedytacją wiec polityczny, zakamuflowany pod płaszczykiem zbiórki publicznej, mający na celu wpłynięcie na wynik nadchodzących wyborów parlamentarnych oraz dehumanizację ówczesnej władzy państwowej.
Na poparcie oskarżenia powołam się na znaną powszechnie okoliczność cynicznej metaforyzacji słowa "Sepsa",
stającej się w ustach oskarżonego zawoalowaną mową nienawiści. Centralnym punktem oskarżenia jest hasło "Walka z sepsą". Oskarżony doskonale wiedział, że w roku wyborczym, w atmosferze silnej polaryzacji, hasło to nie będzie odczytywane medycznie, lecz politycznie. Retoryka oskarżonego, który wielokrotnie zestawiał "walkę z zarazą" z krytyką rządu zdaje się poświadczać tę tezę. Stworzono narrację, w której legalnie wybrana władza została sprowadzona do roli śmiercionośnej bakterii, którą należy "zwalczyć" i "usunąć z organizmu" (Polski).
Jest to podręcznikowy przykład dehumanizacji przeciwnika politycznego. Zamiast łączyć Polaków wokół celu
medycznego, oskarżony wykorzystał medyczną terminologię do stygmatyzacji wyborców i przedstawicieli obozu rządzącego jako patogenu.
Fundacja, pod szyldem której występował oskarżony, posiada status Organizacji Pożytku Publicznego, co wiąże
się z przywilejami podatkowymi i zaufaniem społecznym. Oskarżony wykorzystał infrastrukturę sfinansowaną ze zbiórek (sceny, nagłośnienie, czas antenowy w mediach prywatnych) do wygłaszania manifestów politycznych. Konferencje prasowe Jerzego Owsiaka w trakcie finału nie dotyczyły wyłącznie parametrów sprzętu medycznego. Były to seanse nienawiści wobec Telewizji Publicznej, Narodowego Banku Polskiego, Trybunału Konstytucyjnego i rządu.
Hasło "Wygramy!" skandowane ze sceny miało podwójne dno – odnosiło się do zwycięstwa wyborczego opozycji, co
stanowi niedopuszczalne mieszanie sfery sacrum (pomoc chorym) z profanum (brudna walka polityczna).
Oskarżony stworzył fałszywą dychotomię moralną: "Kto jest z nami, ten jest za życiem i zdrowiem; kto nas
krytykuje (nawet merytorycznie), ten chce śmierci pacjentów". Jest to forma terroryzmu moralnego, mająca na celu uciszenie debaty publicznej o stanie państwa. Jerzy Owsiak użył chorych na sepsę jako "żywych tarcz", za którymi schował swoje polityczne ambicje i ataki na oponentów.
Działanie to miało na celu podkopanie zaufania do instytucji państwa polskiego, sugerując, że bez prywatnej inicjatywy oskarżonego, obywatele są skazani na śmierć przez nieudolny rząd.
W działalności oskarżonego widać uzurpację do bycia "jedynym prawdziwym reprezentantem narodu". Finał WOŚP został wykreowany na alternatywne święto państwowe, stojące w opozycji do oficjalnych instytucji Rzeczypospolitej.
Oskarżony buduje "państwo w państwie", gdzie legitymacją nie są wybory, lecz emocje i datki wrzucane do puszki. To podważanie demokratycznego mandatu władz i tworzenie anarchizującego przekazu "Róbta co chceta" w kontrze do prawa i porządku.
Wysoki Sądzie, 31. Finał WOŚP nie był walką o spektrometry. Był preludium do kampanii wyborczej, finansowanym z publicznych pieniędzy (datków) gigantycznym eventem propagandowym, w którym Jerzy Owsiak pełnił rolę trybuna ludowego, a nie prezesa fundacji. "Sepsa" była tylko wygodną metaforą, kijem, którym można było bezkarnie okładać przeciwników politycznych pod osłoną szczytnego celu.
Wnoszę o uznanie, że działalność ta wykroczyła rażąco poza ramy statutu fundacji charytatywnej i nosiła znamiona niedozwolonej działalności politycznej."
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz