Nie mamy chwili odpoczynku, wieczorem najczęściej są telefony o potrąconych zwierzętach.
Tym razem trafił do nas koziołek. Ktoś go potrącił i zostawił na jezdni w te mrozy.
Na miejscu czekał na nas patrol policji, ale Pan, który zauważył koziołka, uznał, że będzie szybciej jeśli sam dowiezie do nas ranne zwierzę.
Wielkie dzięki dla Pana za taką reakcję, bo nie wiadomo jak długo to ranne zwierzę leżało na jezdni i czekało na pomoc.
Koziołek jest bardzo wychłodzony, ma rozbitą głowę, ale na szczęście ma całe koniczyny.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz