2026/01/30

 GIENIUTKOWO

Była kiedyś taka bajka - „Babe, świnka z klasą”. Lubiłam ją. Fajna, ciepła, o empatii. Została mi w głowie na lata, ale to nie ta historia....
Gieniutkowo odkryłam zaledwie kilka tygodni temu - dzięki Wam, bo to Wy zaczęliście o tym pisać. Zajrzałam bez uprzedzeń. Naprawdę. Z zasadą „nie oceniaj książki po okładce” i mocnym postanowieniem, żeby się jej trzymać. W relacjach świnki - to fakt. I zbiórki. Nie, chwila. Dużo zbiórek. Bardzo dużo. Kilkanaście, kilkadziesiąt równolegle. Na te same cele. Na różnych portalach. Dramatyczne opisy, pilne potrzeby, presja czasu. A kiedy pojawiły się pytania o rozliczenia - zaczęły się uniki. Nerwowe reakcje. Cisza. Transparentność finansowa fundacji to nie dobra wola. To obowiązek. I nie, nie chodzi o to, że prowadzenie takiego miejsca to nie jest praca, albo że osoby je prowadzące nie powinny zarabiać. Zejdźmy na ziemię - mogą i powinny. Ale po drodze są jeszcze pieniądze darczyńców i odpowiedzialność za żywe istoty. W sieci zaczęły krążyć też informacje dotyczące warunków, zdrowia i bezpieczeństwa zwierząt, pojawiły się zgłoszenia, dlatego sprawą zainteresowały się odpowiednie osoby. Poseł Łukasz Litewka skierował oficjalną interwencję do Prokuratury Okręgowej w Szczecinie z prośbą o sprawdzenie, czy w Fundacji Gieniutkowo nie dochodziło do znęcania się nad zwierzętami, narażania ich na cierpienie oraz nieprawidłowości finansowych związanych ze zbiórkami i darowiznami. I bardzo dobrze, bo pytania to nie atak, transparentność to nie kara, a kontrola to nie hejt. Prawo reagowania nie przysługuje tylko tym, którzy wpłacili pieniądze. Przysługuje każdemu, kto widzi coś niepokojącego. Narracja, że „nie wpłacałeś, to nie masz prawa pytać”, jest wygodna. I bardzo niebezpieczna. A reakcja właścicieli fundacji na publiczną informację o interwencji poselskiej też sporo mówi, ale ocenę na ten moment należy pozostawić odpowiednim służbom. Uczciwa organizacja nie boi się kontroli.
Nie boi się pytań.
Nie chowa się za emocjami.
Zbiórki to nie immunitet.
Zwierzęta to nie tarcza.
A „ratowanie” nie zwalnia z odpowiedzialności.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz