Pani Janina ma niecałe 80 lat. Mąż zmarł sześć lat temu. Budzi się sama, zasypia sama. Rozmowa? Czasem z sąsiadką, nie za często, bo pokłóciły się o ostatnie wybory. Jak nie sąsiadka, zawsze można "pogadać" z telewizorem, zwłaszcza gdy kłócą się w nim politycy. Jedyne dziecko, córkę, pani Janina widuje raz lub dwa w tygodniu, gdy ta — sama styrana po pracy — niesprawnej matce przywozi zakupy. Córka dłużej zostać nie może, bo musi biec do domu, zająć się dorastającymi dziećmi. I tak dzień po dniu, każdy identyczny. — Samotność zabija. Zwłaszcza seniorów. To nie teza publicystyczna, ale twardy, naukowo dowiedziony fakt — mówi Onetowi dr Anna Kieszkowska-Grudny, psycholożka, szefowa Instytutu BezStresu.
— Taka przyszłość może czekać każdego z nas. Wszyscy będziemy starzy. I wszyscy możemy zostać sami, jeśli nie zaczniemy razem, dziś budować infrastruktury, sieci wsparcia dla seniorów. Dziś jej po prostu nie ma — podkreśla dr Kieszkowska-Grudny.
Elżbieta Włodarska, neuropsycholożka, dodaje, że sytuacja robi się naprawdę dramatyczna, gdy do naturalnych, wynikających z wieku problemów u seniora dochodzi depresja, a po niej otępienie i demencja.
— Żeby w ogóle ten problem zaburzeń poznawczych, czyli rozpoczynającej się demencji u seniora, zdiagnozować i zacząć mu przeciwdziałać, opiekun takiego seniora albo wyda majątek na prywatne wizyty i badania, w tym tomograf lub rezonans, albo będzie musiał poświęcić co najmniej miesiąc ze swojego życia. Tak zawodowego, jak osobistego, kursując od lekarza do lekarza. Bo w ten sposób działa, czy raczej nie działa, państwowy system. Starości jakoś w nim nie wzięto pod uwagę — zaznacza neuropsycholożka. Starość czeka nas wszystkich. Co pozostaje? Zaklasykiem socrealizmu, "wesprzeć partię czynem, umrzeć przed terminem"?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz