Sąd Okręgowy w Koszalinie rozpatrzy w środę ponownie sprawę pięciu osób, w tym Mariusza G. - znanego jako "Krwawy Tulipan" - oskarżonego m.in. o zabójstwo trzech kobiet z Kołobrzegu. G. miał uwodzić, a następnie pozbawiać swoje ofiary życia z pobudek finansowych. Nieprawomocny wyrok dożywocia wydała wobec oskarżonego tzw. neosędzia. Z tego powodu sprawa wraca po apelacji na wokandę. Powtórny proces jest konsekwencją rozstrzygnięcia Sądu Apelacyjnego w Szczecinie. Ten 24 stycznia ubiegłego roku uchylił wyrok Sądu Okręgowego w Koszalinie z czerwca 2023 r. wydany przez pięcioosobowy skład orzekający pod przewodnictwem sędzi Anny Ruteckiej-Jankowskiej.
Sąd I instancji skazał nieprawomocnie nazywanego w mediach "Krwawym Tulipanem" Mariusza G. z Kołobrzegu na łączną karę dożywocia za zabójstwo trzech kobiet z powodów zasługujących na szczególne potępienie i popełnienie 14 innych przestępstw z 19 mu zarzucanych. Kary więzienia usłyszało czworo pomocników w zacieraniu śladów zbrodni i przejmowaniu majątku ofiar.Przewodniczący rozprawie apelacyjnej sędzia SA Andrzej Olszewski, powołując się na bezwzględne przyczyny odwoławcze, stwierdził, że sędzia Rutecka-Jankowska "nie spełnia standardów niezawisłości i bezstronności" w rozumieniu art. 45 ust. 1 Konstytucji RP, art. 47 karty Praw Podstawowych i art. 6 ust. 1 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka.
- Ten wyrok jest obarczony tyloma wadami, że nawet gdyby nie było tej zasadniczej przesłanki i tak zostałby uchylony - wskazał sędzia.Blisko rok od orzeczenia w apelacji sprawa wraca w środę na wokandę Sądu Okręgowego w Koszalinie. Rozprawie przewodniczyć będzie Jacek Matejko, sędzia Sądu Okręgowego z wieloletnim stażem.W składzie orzekającym jest także sędzia Anna Sikorska-Obtułowicz, o której wyłączenie w kwietniu ubiegłego roku wnioskował oskarżyciel publiczny. W ocenie Prokuratury Okręgowej w Szczecinie sędzia w wyniku wadliwego ukształtowania KRS została powołana na stanowisko sędziego okręgowego i jest tzw. neosędzią. Sędzia Matejko, który wniosek rozpoznawał we wrześniu ubiegłego roku, nie uwzględnił go. Rzecznik Sądu Okręgowego w Koszalinie Sławomir Przykucki informował wówczas, że "sędzia przechodziła już testy niezawisłości przed Sądem Najwyższym".Głównym oskarżonym jest 50-letni Mariusz G. z Kołobrzegu (woj. zachodniopomorskie), inżynier mechanik, specjalista pracujący przed zatrzymaniem na statkach, przedsiębiorca, wiceszef lokalnego klubu morsów. Miał zabić trzy kobiety, z którymi nawiązał relacje intymne, popełnić zbrodnię z motywów zasługujących na szczególne potępienie, bo z chęci przejęcia ich majątków.
Zgodnie z ustaleniami w śledztwie, pierwszą ofiarą Mariusza G. była 31-letnia pochodząca spod Chełmna Iwona K., którą miał zabić wiosną 2016 roku. 37-letnią kołobrzeżankę Anetę D. miał pozbawić życia w październiku 2018 r., a 54-letnią Bogusławę R. w czerwcu 2019 r.Mariusz G. został zatrzymany kilka dni po tym, jak rodzina zgłosiła zaginięcie Bogusławy R. Wówczas jednak podejrzany był jedynie o przywłaszczenie mienia należącego do kobiety, w tym samochodu. Kilka miesięcy później, gdy po intensywnych poszukiwaniach zaginionej odnaleziono jej ciało zakopane w lesie niedaleko Kołobrzegu, Mariusz G. usłyszał zarzut zabójstwa Bogusławy R., a także Iwony K. i Anety D. Wskazał miejsca zakopania ich zwłok.Z ustaleń biegłych wynika, że Bogusława R. i Aneta D. zmarły w wyniku ran rąbanych głowy i szyi zadanych prawdopodobnie siekierą. Ustalenie przyczyny zgonu Iwony K. było niemożliwe ze względu na stan rozkładu zwłok. Mariusz G. przyznał się do jej uduszenia.
Prokuratura przedstawiła Mariuszowi G. łącznie 19 zarzutów. Poza zabójstwami przed sądem ponownie odpowiadać będzie także m.in. za podstępne wyłudzenia poświadczenia nieprawdy przez wprowadzenie w błąd notariuszy, oszustwa, zacieranie śladów zbrodni, przywłaszczenia mienia, posiadanie amunicji ipomocnictwo w przerwaniu ciąży.Sebastian T., kolega Mariusza G. ze szkolnej ławy, jak twierdzi prokuratura, ukrywał samochód i rzeczy należące do Bogusławy R. Dokumenty z jej mieszkania spalił w piecu. Narzeczona Mariusza G., Dorota Ł. pomagała mu spakować rzeczy z mieszkania Bogusławy R., razem z nim pojechała do Sebastiana T. do wsi Obroty, by zostawić u niego samochód Bogusławy. Następnie pojechała z Mariuszem G. za granicę, by z telefonu Bogusławy R. wysłać uspokajające smsy do jej rodziny. Miała też kartę płatniczą Anety D.Dorota Ł. nie zdążyła wyjść za mąż za Mariusza, choć miała już na palcu pierścionek zaręczynowy i wyznaczoną na 15 czerwca 2019 r. datę ślubu. Do ceremonii nie doszło, bo Mariusza zatrzymali kryminalni.Kolejna oskarżona o pomocnictwo to Łucja S. Kobieta u notariusza podała się za Bogusławę R. Dzięki niej Mariusz G. uzyskał notarialne pełnomocnictwa do reprezentowania Bogusławy.
Oskarżona poznała Mariusza G. na komunii wnuczki w maju 2014 r. Mężczyzna miał romans z jej córką, którą poznał na portalu randkowym, również współoskarżoną Karoliną S. Według ustaleń prokuratury kobieta z Mariuszem była u notariusza kilka razy. Podawała się za Iwonę K. i Anetę D.Głównemu oskarżonemu, który pozostaje w areszcie, grozi nawet dożywocie. Pozostałym oskarżonym do pięciu i ośmiu lat więzienia.W 2024 roku, już po ogłoszeniu nieprawomocnego wyroku, Mariusz G. ponownie zyskał rozgłos. Oskarżony wystosował wówczas list do fundacji Freedom-24 z prośbą o pomoc w uzyskaniu zadośćuczynienia, twierdząc, że doszło do naruszenia jego dóbr osobistych. "Niezliczona ilość artykułów, postów, opisów, komentarzy spowodowała, że wylał się na mnie hejt i wiadra pomyj. Ba, została wydana także książka (...), autorką której jest p. Katarzyna Bonda, pt. 'Krew w piach', która szkaluje moje dobre imię i narusza moje dobra osobiste" - brzmi fragment pisma.
Autorka książki, która powstała na kanwie prawdziwych wydarzeń z Kołobrzegu podkreśliła w oświadczeniu, że wina G. jest niezaprzeczalna, a ona sama "nie wyobraża sobie, żeby jakakolwiek organizacja stanęła po stronie zabójcy, a nie ofiar".Z kolei prezes Fundacji w oświadczeniu przesłanym "Faktowi" odrzuciła możliwość współpracy z oskarżonym w tej sprawie. Freedom-24 to fundacja znana z kolei z reprezentowania rodziny Sebastiana M., oskarżonego o spowodowanie śmiertelnego wypadku na autostradzie A1.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz