2026/01/27

NIE WOLNO SIE PRZEJADAC ..............

 W SZPITALACH OSZCZĘDZAMY!!!

Słuchajcie, no po prostu HIT!!! 😂 Dziś będzie o oszczędzaniu w szpitalach. Wiecie, co jest w tym wszystkim najlepsze? Że jak człowiek myśli, że już nic go nie zdziwi, to nasi „uśmiechnięci” włodarze mówią: „My? My ciebie nie zaskoczmy? To patrz” i walą z grubej rury.
Piszę o ochronie zdrowia od dawna i mam wrażenie, że to taki serial bez końca. Każdy sezon gorszy, budżet mniejszy. I właśnie dorzucili nowy odcinek. Hit sezonu. Obniżamy stawkę żywieniową w szpitalach. Z 25,62 zł na dzień do… 21 zł. Tak, dobrze czytacie. W czasach inflacji, drożyzny i cen, od których człowiek dostaje palpitacji serca, pacjent ma jeść taniej. Bo w szpitalu przecież nie trzeba jeść normalnie. Wystarczy symbolicznie. Taka dieta.
A swoją drogą... pamiętacie, jak pisałem o tych rodzeniach na SOR-ach? No, tam gdzie między jednym skurczem a drugim można pogadać z pijanym panem Mietkiem, albo z jakimś naćpanym narkomanem lub ofiarą wypadku? No to teraz mamy ciąg dalszy tej genialnej telenoweli pt. „Jak wykończyć system i udawać, że się go naprawia”.
Dziś rano przeczytałem, będziemy OSZCZĘDZAĆ! Rewelacja, super? Ale nie na limuzynach, nie na gabinetach, nie na liczbie ministrów których mamy najwięcej w Europie, tylko na... jedzeniu dla pacjentów w szpitalach. No genialne w swej prostocie! 💡 Mamy inflację, ceny lecą w kosmos, a oni co robią? Obniżają stawkę żywieniową z 25 zeta na 21 zł. Serio? Prawie 20% w dół? Przecież w szpitalu się leży, to po co tyle jeść, nie? Można przecież przejść na dietę „cud” cud, że się jeszcze dycha! 😂
Zaraz dojdziemy do tego, że jak ktoś idzie na operację zaćmy, to mu zrobią tylko jedno oko, bo po co widzieć wszystko, jak dookoła i tak syf? 50% oszczędności jak nic! Brawo Wy! 👏
Wiecie, co jest najlepsze? To musiało się zrodzić w naprawdę światłych głowach. Takich, co w życiu nie widziały szpitalnego obiadu, ale za to wiedzą, że „da się taniej”. No pewnie, że się da. Zawsze się da. Tylko potem się nie da wstać z łóżka, nie da się goić ran i nie da się wrócić do zdrowia
System już dziś się sypie. Brakuje 23 miliardów złotych. Dwadzieścia. Trzy. Miliardy. To nie jest drobna różnica w kasie na kawę. To jest dziura taka, że w trzech–czterech województwach można by po prostu zgasić światło i powiedzieć: „dziś nie leczymy”. To jest takie pudrowanie trupa po cichu. System ma dziurę. Składki płacimy wszyscy, a jak przyjdzie co do czego, to lądujesz w kolejce na trzy lata albo dostajesz na obiad kromkę chleba z serkiem.
Szkoda mi tylko tych lekarzy i pielęgniarek. Bo to oni dostaną po głowie od wściekłych pacjentów, a nie ci mędrcy z Warszawy, co to mają swoje kliniki, wejścia bocznymi drzwiami i nie wiedzą, jak wygląda „normalna” służba zdrowia od środka. Wiecie kiedy by się to zmieniło? Jakby jeden z drugim musiał usiąść o 5 rano w poczekalni i usłyszeć: „Proszę pana, numerek na 2029 rok”. O, wtedy to by była REFORMA w pięć minut!
A tak? Skandal to mało powiedziane. Brak słów na to, co się wyprawia. Zamiast leczyć, to oni nam serwują głodówkę i udają, że to dla naszego dobra.
Na koniec pytanie, całkiem serio: czy wy to rozumiecie? Bo ja nie wiem, czy si

ę śmiać, czy płakać. A może właśnie o to chodzi, żebyśmy tylko pokręcili głową i poszli dalej…?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz