Jarosław Kaczyński może ponieść parlamentarne konsekwencje po piątkowej miesięcznicy smoleńskiej. Jego słowa pod adresem funkcjonariuszy wywołały ostrą reakcję MSWiA i polityków Koalicji Obywatelskiej. Sprawa prezesa PiS ma trafić do sejmowej Komisji Etyki Poselskiej.Jarosław Kaczyński pojawił się w piątek rano na Placu Piłsudskiego w Warszawie, gdzie odbywały się kolejne obchody miesięcznicy smoleńskiej. Prezesowi Prawa i Sprawiedliwości towarzyszyła grupa polityków jego ugrupowania, a także szef Kancelarii Prezydenta Zbigniew Bogucki. Uczestnicy uroczystości zamierzali, podobnie jak w poprzednich miesiącach, złożyć wieńce przed pomnikiem prezydenta Lecha Kaczyńskiego oraz pomnikiem Ofiar Tragedii Smoleńskiej 2010 roku.Na miejscu znajdowali się również protestujący, dlatego bezpieczeństwa i porządku publicznego pilnowali funkcjonariusze policji. Obecność dwóch grup o wyraźnie odmiennych stanowiskach sprawiła, że atmosfera na placu od początku była napięta. Zadaniem policjantów było oddzielenie uczestników zgromadzeń oraz niedopuszczenie do bezpośredniej konfrontacji, która mogłaby doprowadzić do eskalacji sytuacji.
Politycy PiS nie mogli podejść bezpośrednio pod pomnik Lecha Kaczyńskiego. Funkcjonariusze nie pozwolili im przekroczyć wyznaczonej granicy, dlatego wieńce zostały położone w pewnej odległości od monumentu. Taki przebieg wydarzeń wywołał niezadowolenie przedstawicieli partii, którzy zaczęli domagać się od policjantów umożliwienia im przejścia.W rozmowę z funkcjonariuszami zaangażowali się przede wszystkim Jarosław Kaczyński i Zbigniew Bogucki. Politycy przekonywali, że osoby protestujące nie powinny mieć możliwości zakłócania uroczystości upamiętniającej ofiary katastrofy smoleńskiej. Zwracali także uwagę, że podobne napięcia mają pojawiać się podczas kolejnych obchodów organizowanych każdego miesiąca.
Prezes PiS twierdził, że policja niewłaściwie reaguje na zachowanie protestujących i w praktyce zapewnia im ochronę. Jego zdaniem uczestnicy miesięcznic mają być regularnie obrażani oraz atakowani, a funkcjonariusze nie podejmują odpowiednich działań.– Oni są osłaniani, a tutaj miesiąc w miesiąc jesteśmy obrażani, atakowani, łącznie z pogróżkami zabójstwa. Tego nie traktuję oczywiście poważnie, tylko że chodzi o to, że policja ma obowiązek w takiej sytuacji interweniować, a nie interweniuje – komentował Jarosław Kaczyński podczas wydarzeń na Placu Piłsudskiego.
Wypowiedź ta była początkiem ostrego sporu pomiędzy liderem PiS a przedstawicielami służb zabezpieczających uroczystość. Kaczyński nie ograniczył się bowiem do krytyki konkretnych decyzji podejmowanych przez policjantów. Poszedł znacznie dalej i zakwestionował polityczną bezstronność funkcjonariuszy obecnych na miejscu.Największe emocje wywołało określenie, którego Jarosław Kaczyński użył wobec policjantów. Prezes PiS zasugerował, że funkcjonariusze nie działają jak niezależna formacja odpowiedzialna za bezpieczeństwo, lecz zachowują się jak grupa podporządkowana obecnej władzy.
– Mamy do czynienia w istocie w tej chwili z bojówkami rządzącej partii, a nie z policją i z tego będą musiały być wyciągnięte wnioski – powiedział Jarosław Kaczyński podczas miesięcznicy smoleńskiej na Placu Piłsudskiego.Słowa byłego premiera szybko doczekały się odpowiedzi ze strony Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji. Kierownictwo resortu uznało wypowiedź lidera PiS za niedopuszczalny atak na funkcjonariuszy wykonujących swoje obowiązki. Reakcja dotyczyła nie tylko samego porównania policjantów do „bojówek”, lecz również podważania wiarygodności całej formacji.
Jako jeden z pierwszych stanowisko przedstawił minister spraw wewnętrznych i administracji Marcin Kierwiński. We wpisie opublikowanym na platformie X nazwał zachowanie Jarosława Kaczyńskiego skandalicznym. Podkreślił też, że szczególne znaczenie ma fakt, iż krytyczne słowa padły z ust polityka, który sam pełnił funkcję wicepremiera odpowiedzialnego za bezpieczeństwo.– To hańba, że były wicepremier ds. bezpieczeństwa atakuje funkcjonariuszy i polski mundur. Policja dba o porządek publiczny i bezpieczeństwo każdego obywatela. Czasy polityków ponad prawem, Panie Kaczyński, minęły – napisał minister Marcin Kierwiński na platformie X.Na tym reakcja resortu się nie zakończyła. Rzeczniczka MSWiA Karolina Gałecka opublikowała następnie oficjalne oświadczenie ministerstwa. Resort potępił w nim wypowiedzi wymierzone w policjantów oraz instytucje państwa, określając je jako bezprecedensowe ataki.
Według ministerstwa porównanie funkcjonariuszy do „bojówek” stanowi uderzenie w autorytet policji i polskiego munduru. W oświadczeniu zaznaczono również, że przypisywanie policjantom politycznego podporządkowania jest zarzutem niesprawiedliwym i krzywdzącym. Resort zwrócił uwagę, że funkcjonariusze obecni na Placu Piłsudskiego wykonywali zadania związane z zapewnieniem bezpieczeństwa wszystkim osobom znajdującym się na terenie uroczystości i protestu.MSWiA szczególnie mocno zaakcentowało wcześniejszą funkcję pełnioną przez prezesa PiS. Jarosław Kaczyński jako wicepremier do spraw bezpieczeństwa nadzorował obszar działania służb odpowiedzialnych za porządek w państwie. Zdaniem resortu obecna krytyka policji pozostaje w wyraźnej sprzeczności z jego wcześniejszą rolą.
– Szczególne oburzenie budzi fakt, że te skandaliczne słowa padają z ust byłego wicepremiera ds. bezpieczeństwa - osoby, która jeszcze niedawno nadzorowała resorty odpowiedzialne za ład i porządek w kraju. Prezes PiS, dla doraźnych celów politycznych, bezwzględnie próbuje niszczyć autorytet podległych niegdyś mu służb – napisano w oświadczeniu Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji opublikowanym przez rzeczniczkę resortu Karolinę Gałecką.Spór dotyczący wydarzeń na Placu Piłsudskiego przestał więc dotyczyć wyłącznie sposobu zabezpieczenia jednej uroczystości. Po wypowiedzi Kaczyńskiego przeniósł się na poziom politycznej odpowiedzialności za słowa kierowane wobec funkcjonariuszy publicznych. Przedstawiciele resortu uznali, że krytyka prezesa PiS nie była zwykłą oceną decyzji policjantów, ale próbą przedstawienia całej formacji jako narzędzia obecnego obozu rządzącego.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz