2026/08/05

Sąsiedzi pamiętają o Andrzeju Lepperze. Od tej strony niewielu go znało. "To był dobry chłop"

 


15 lat temu cała Polska usłyszała o tragicznej śmierci Andrzeja Leppera. Legendarnego lidera "Samoobrony" nadal wspominają sąsiedzi z Zielnowa. Nawet ci, którzy nie mają o nim dobrej opinii jako polityku, twierdzą, że był dobrym sąsiadem i "równym chłopem". A ci, którzy go znali, nie wierzą, że mógł targnąć się na swoje życie.                                                                 W Zielnowie, niedużej miejscowości położonej niedaleko Darłowa, Andrzej Lepper prowadził swoje gospodarstwo i to właśnie tu zaczęła się jego polityczna kariera. Po śmierci polityka gospodarstwo przejął jego syn Tomasz, który prowadzi je do dziś. W rocznicę śmierci polityka "Fakt" zapytał jego sąsiadów, jak wspominają byłego wicepremiera.

— Dobrze go znałam, bo przecież mieszkał w wiosce obok — mówi pani Janina mieszkająca w Krupach. — To był dobry człowiek. Czasami jak jestem na naszym cmentarzu, to zapalam mu świeczkę.Po 15 latach od śmierci Andrzeja Leppera, w jego rodzinnej wsi zostało niewiele osób, które znały go osobiście. Jednak nawet ci, którzy mieli kilkanaście lat, gdy umarł, mówią o nim tylko dobrze.— Dobrze go wspominam. Ja byłem wtedy dzieckiem, gdy pan Andrzej u nas działał, ale pamiętam, że kilkukrotnie byłem u niego na grillu razem z moim tatą — wspomina pan Andrzej (41 l.) z Zielnowa, którego spotykaliśmy, gdy razem ze swoim 16-letnim synem naprawiał motor.— W wiosce też go ludzie dobrze wspominają jako dobrego sąsiada. Gdy potrzebna była pomoc, na przykład ktoś potrzebował traktora, to zawsze można było liczyć na to, że pan Andrzej go pożyczy — opowiada.

W Zielnowie wspominają Andrzeja Leppera jako dobrego sąsiada

Kierując się wskazówkami pana Andrzeja, trafiam do domu jednej z osób, które razem z Lepperem działały w założonej przez niego Samoobronie.

— Trudno mi się dobrze o nim, jako polityku, wypowiadać, bo uważam, że popełnił wiele błędów. Przede wszystkim chciał zniszczyć konkurencyjny związek. Miał taki rozkaz z góry. Więcej jednak już nic nie powiem — stwierdza mieszkaniec wioski.Mężczyzna przypomina o tym, że Lepper był kierownikiem w PGR-ze i to właśnie wtedy, na fali niezadowolenia rolników, udało mu się wypłynąć.

— Jednak na niego jako sąsiada to nie mogę nic złego powiedzieć, choć gdy doszedł do władzy, to zaczął trochę inaczej traktować ludzi. Bardziej z góry — dodaje.

W trakcie naszej rozmowy starszy mężczyzna sięga do starych gazet, które na stole kładzie jego żona. Jednak nie zgadza się na dłuższą rozmowę i zastrzega sobie anonimowość.— Andrzej Lepper nie żyje. Gdy żył, to mogłem o nim mówić różne rzeczy, bo mógł mi odpowiedzieć, ale teraz, gdy nie żyje, to nic więcej nie powiem — kończy rozmowę.

On też nie wierzy w samobójczą śmierć Leppera. Mimo że w Zielnowie znajduje kilkanaście budynków, to nikt więcej z nami nie chce rozmawiać.

— Napisz pan, że był dobrym sąsiadem, na którego zawsze można było liczyć i dobrze go wspominamy — takim zdaniem pożegnała się z nami jedna z zatrzymanych przez nas osób.

Andrzej Lepper był znany w całej okolicy

Dużo bardziej rozmowni są mieszkańcy Krup, które leżą zaledwie 2 km od rodzinnej wioski Leppera.

— To był dobry chłop. Raz z nim w lesie kiedyś byłem. Wszyscy tu o nim dobrze mówią — wspomina pan Józef (67 lat).

— Ludzie o nim pamiętają i zawsze na jego grobie sporo świeczek się pali.

Według mężczyzny teraz rolnikom brakuje takiej osoby jak Andrzej Lepper.

Pan Stanisław też w pamięci zachował dobry obraz swojego nieżyjącego znajomego.

— Chociaż miał wysokie stanowisko, to był bardzo porządnym człowiekiem. Nie wywyższał się. Przeważnie spotykaliśmy się tu w Krupach, gdy w niedzielę szliśmy do kościoła. Zawsze wtedy ze wszystkimi się przywitał i porozmawiał — opowiada. Był on również bardzo pomocny. Oczywiście, pomagał w miarę możliwości. Gdy komuś coś było potrzeba, to zawsze mówił: "Jeżeli będę mógł, to pomogę". Był bardzo porządnym człowiekiem.

Ludzie z ciekawości przyjeżdżają zobaczyć grób Andrzeja Leppera

Grób Leppera odwiedzają też przyjezdni.

— Ja go nigdy osobiście nie spotkałem. Dla mnie to on był przeciętnym człowiekiem mającym dobre i złe strony. W moim odczuciu on raczej nie zasłużył się dla Polski, przynajmniej ja tego nie dostrzegam. Był za bardzo agresywny, jeśli chodzi o politykę i sposób odnoszenia się do innych. Miał za to duże osobiste osiągnięcia — mówi pan Maciej z Bełchatowa.

Andrzej Lepper został pochowany na cmentarzu w miejscowości Krupy, zaledwie dwa kilometry od swojej rodzinnej wsi. Teraz na jego grobie już dzień przed rocznicą śmierci leżał wieniec od "Samoobrony", którą kiedyś zakładał. Partyjni koledzy o nim nie zapomnieli.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz