— Nie zrobiłam tego umyślnie. Działałam pod wpływem emocji — przyznaje pani Anna (imię zmienione). Kobieta urodziła dziecko, a następnie zostawiła nowo narodzonego syna w reklamówce przed drzwiami klasztoru Sióstr Serafitek w Błoniu. Reporter "Faktu” odnalazł matkę chłopca. Opowiedziała mu, co skłoniło ją do tej dramatycznej decyzji.
Pani Anna opowiedziała, dlaczego ukrywała ciążę nawet przed mężem, co skłoniło ją do pozostawienia syna pod klasztorem i jak na tę wiadomość zareagował jej partner. Mecenas Tymoteusz Paprocki wyjaśnia natomiast, jakie okoliczności może wziąć pod uwagę prokuratura, oceniając zachowanie kobiety.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz