Szczere słowa Jarosława Kaczyńskiego głośno wybrzmiewają w polskich mediach. Gdy na mównicy sejmowej doszło w lipcu do kontrowersyjnej wypowiedzi prezesa Prawa i Sprawiedliwości, w polityce zawrzało. Mowa utkwiła w pamięci Polaków jako „zdradzieckie mordy”.Echa wypowiedzi prezesa
W lipcu 2017 roku Prezes Prawa i Sprawiedliwości, pod wpływem silnych emocji, powiedział: – Wiem, że boicie się prawdy, ale nie wycierajcie swoich mord zdradzieckich nazwiskiem mojego śp. brata, niszczyliście go, zamordowaliście go, jesteście kanaliami. Kaczyński odniósł swoją wypowiedź do słów posła PO Borysa Budki.
Sejmowa komisja etyki podjęła decyzję w sprawie Jarosława Kaczyńskiego. Pierwsze spotkanie w tej sprawie miało odbyć się 10 stycznia, lecz prezes PiS się nie pojawił.
Dziś Kaczyński zabrał głos w sprawie. To wypowiedź, na którą wszyscy czekali. Jego słowa nie pozostawiają złudzeń – mówił prosto z serca. Z nieoficjalnych informacji wynika, że karą za wypowiedź o „Zdradzieckich mordach” ma być zwykłe upomnienie.
Kaczyński odpowiada opozycji
Prezes Kaczyński nie sprawia wrażenia zaniepokojonego. – Moją wypowiedź trzeba odbierać w kontekście tego wszystkiego, co od ponad dwóch lat dzieje się w Sejmie, bardzo brutalnych ataków opozycji, również wymierzonych bezpośrednio we mnie – skomentował prezes PiS. W skrócie: totalna opozycja sama się prosiła.Kaczyński w swoich słowach nie wyraża skruchy i jest świadom konsekwencji swoich słów. Skoro w Polsce panuje wolność słowa to kuriozalnym jest by politycy karani byli za głos narodu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz