2026/06/18

Kraków: dzik zaatakował wózek z malutkim dzieckiem

 

Roczne dziecko trafiło do szpitala po zdarzeniu na krakowskich Klinach. Wózek z maluchem miała przewrócić locha, która pojawiła się na alejce w pobliżu kościoła. Mieszkańcy alarmują, że problem z dzikami na osiedlu narasta od kilkunastu dni.Mieszkańcy krakowskich Klinów od dłuższego czasu zwracają uwagę na obecność dzików w rejonie osiedla. Zwierzęta mają pojawiać się nie tylko na terenach zielonych, ale także w miejscach, w których na co dzień poruszają się rodziny z dziećmi, osoby starsze i mieszkańcy wracający do domów. Dla wielu osób nie jest to już pojedynczy incydent, ale powtarzający się problem, który coraz mocniej wpływa na poczucie bezpieczeństwa.



Sytuacja jest szczególnie niepokojąca, ponieważ chodzi o teren zamieszkany i uczęszczany. Kliny-Zacisze to osiedle, gdzie między blokami, domami jednorodzinnymi i alejkami codziennie poruszają się piesi. W takich miejscach spotkanie z dzikiem może być groźne, zwłaszcza gdy zwierzęciu towarzyszą młode. Locha w takiej sytuacji może zachowywać się agresywnie, jeśli uzna, że jej potomstwu coś zagraża.


Z relacji mieszkańców wynika, że w ostatnim czasie obecność dzików stała się bardziej zauważalna. Nie chodzi już wyłącznie o sporadyczne pojawianie się zwierząt gdzieś na obrzeżach osiedla. Dziki mają coraz śmielej wchodzić w przestrzeń, z której korzystają mieszkańcy. To sprawia, że codzienne wyjście z domu, spacer z dzieckiem czy przejście osiedlową alejką zaczynają budzić obawy.Locha przewróciła wózek z dzieckiem. Maluch trafił do szpitala

Do groźnego zdarzenia doszło w czwartek przed godziną 17 w rejonie kościoła pw. Rafała Kalinowskiego na osiedlu Kliny-Zacisze w Krakowie. Według relacji świadka, który rozmawiał z redakcją Love Kraków, na alejce nagle pojawiła się locha z młodymi. Zwierzę miało ruszyć w stronę wózka, w którym znajdowało się roczne dziecko.


Świadek opisał, że sytuacja rozegrała się gwałtownie. Zwierzę nie tylko podbiegło w kierunku wózka, ale miało go przewrócić. Na miejsce wezwano pomoc medyczną, a dziecko znalazło się pod opieką ratowników.– Nagle pojawiła się locha z młodymi, która ruszyła na wózek z dzieckiem. Wywróciła cały wózek. Dziecko jest teraz w karetce pogotowia – relacjonował świadek zdarzenia w rozmowie z redakcją Love Kraków.Po udzieleniu pierwszej pomocy ratownicy medyczni zdecydowali o przewiezieniu malucha do szpitala. Dziecko trafiło tam na dalsze badania. Na razie z przekazanych informacji wynika, że transport do placówki był decyzją medyków, którzy chcieli dokładnie sprawdzić stan rocznego dziecka po tym, co wydarzyło się na osiedlowej alejce.


Zdarzenie wywołało duże poruszenie wśród mieszkańców. Atak w pobliżu kościoła i w miejscu, gdzie normalnie chodzą piesi, pokazał, że problem dzików nie jest dla lokalnej społeczności abstrakcyjny. Mieszkańcy obawiają się, że podobna sytuacja może się powtórzyć, zwłaszcza jeśli zwierzęta nadal będą pojawiały się w pobliżu zabudowań i ciągów pieszych.Mieszkańcy Klinów alarmują po ataku dzika

Po czwartkowym zdarzeniu mieszkańcy Klinów mówią wprost o strachu. Jak podkreślają, problem z dzikami istniał już wcześniej, ale w ostatnich dniach sytuacja miała wyraźnie się pogorszyć. Zwierzęta są widywane między blokami i domami jednorodzinnymi, a to powoduje coraz większy niepokój u osób, które codziennie poruszają się po osiedlu.Jeden z rozmówców redakcji Love Kraków przyznaje, że mieszkańcy zaczynają mieć problem z normalnym funkcjonowaniem. Obawa przed spotkaniem z dzikami sprawia, że zwykłe przemieszczanie się po okolicy nie jest już dla części osób czymś oczywistym. Szczególnie mocno odczuwają to rodzice małych dzieci, którzy korzystają z wózków i spacerują po tych samych alejkach, na których mogą pojawić się zwierzęta.


– Zawsze był problem, ale od kilkunastu dni doszło do zdecydowanego pogorszenia. Powoli mamy problem, aby się poruszać w obawie przed dzikami – mówi rozmówca redakcji Love Kraków.



Mieszkańcy zwracają uwagę, że obecność lochy z młodymi oznacza większe ryzyko gwałtownej reakcji zwierzęcia. Nawet jeśli człowiek nie zachowuje się agresywnie, dzik może uznać jego obecność za zagrożenie. W gęsto zamieszkanym rejonie takie spotkania są szczególnie niebezpieczne, bo często dochodzi do nich nagle i w niewielkiej odległości od ludzi.


Czwartkowy incydent na Klinach stał się dla mieszkańców kolejnym sygnałem, że problem wymaga pilnej reakcji. Po przewróceniu wózka z rocznym dzieckiem trudno traktować obecność dzików wyłącznie jako uciążliwość. Dla lokalnej społeczności to już kwestia bezpieczeństwa, zwłaszcza w miejscach, gdzie codziennie chodzą rodziny, dzieci i osoby starsze.Po zdarzeniu na Klinach głos zaczęli zabierać także kandydaci na prezydenta Krakowa. Sprawa szybko wyszła poza poziom lokalnych rozmów mieszkańców, bo dotyczy już nie tylko uciążliwej obecności dzików na osiedlu, ale bezpieczeństwa dzieci i rodzin poruszających się po mieście. Atak lochy na wózek z rocznym dzieckiem stał się argumentem dla tych, którzy od dawna domagają się od władz Krakowa bardziej stanowczych działań.


Do czwartkowego incydentu odniósł się Michał Drewnicki, wiceprzewodniczący Rady Miasta Krakowa z Prawa i Sprawiedliwości oraz kandydat na prezydenta miasta. W jego ocenie dotychczasowa reakcja miasta nie wystarczyła, skoro mieszkańcy nadal zgłaszają strach przed dzikami, a zwierzęta pojawiają się w miejscach, po których chodzą rodziny z małymi dziećmi.


– Dość. Trzeba wreszcie przestać udawać, że nie ma problemu. Jeśli dotychczasowe metody nie zadziałały trzeba podjąć bardziej zdecydowane kroki. Człowiek, zwłaszcza małe i bezbronne dziecko jest najważniejszy – podkreślił Michał Drewnicki.


Polityk odniósł się do zdarzenia, do którego doszło w rejonie kościoła pw. Rafała Kalinowskiego na Klinach-Zaciszu. To tam locha z młodymi miała ruszyć w stronę wózka z rocznym dzieckiem i go przewrócić. Po interwencji ratowników maluch został zabrany do szpitala na badania, a mieszkańcy zaczęli jeszcze głośniej mówić o narastającym problemie z dzikami.Swoje stanowisko przedstawił również Konrad Krajewski, jeden z liderów krakowskiej Konfederacji. W komentarzu nawiązał do wcześniejszych wypowiedzi przedstawicieli miasta na temat obecności dzików w Krakowie. Przywołał słowa miejskiej rzeczniczki ds. zwierząt Sabiny Janeczko, która wskazywała, że dziki z reguły nie szukają kontaktu z człowiekiem.


– Dziki co do zasady nie są agresywne i unikają kontaktu z ludźmi. (...) To element miejskiego ekosystemu – mówiła miejska rzeczniczka ds. zwierząt Sabina Janeczko, której słowa przypomniał Konrad Krajewski.


Lider krakowskiej Konfederacji zestawił tę wypowiedź z informacją o ataku na Klinach. W jego ocenie sprawa pokazuje, że bezpieczeństwo mieszkańców powinno być traktowane priorytetowo, a władze miasta nie mogą ograniczać się do uspokajających komunikatów.


– Dzik właśnie zaatakował roczne dziecko! Kiedy ideologia i bajki o ‘dzikach jako elemencie ekosystemu’ zderzają się z bezpieczeństwem mieszkańców. Czy musi dojść do tragedii, żeby władze Krakowa przejrzały na oczy?! – napisał Konrad Krajewski.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz