2026/06/18

Tusk chce zabrać się za zarobki medyków. Lekarze alarmują

 Rząd chce analizować zarobki medyków na podstawie numeru PESEL. To pokłosie afery z młodym lekarzem Dawidem Kacprzykiem. Propozycja budzi sprzeciw Naczelnej Izby Lekarskiej. Zdaniem samorządu lekarskiego państwo już dziś dysponuje narzędziami pozwalającymi oceniać koszty wynagrodzeń w ochronie zdrowia.

 Kiedy AOTMiT (Agencja Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji) ustala, ile NFZ zapłaci za leczenie pacjenta — wizytę u urologa czy leczenie raka — bierze pod uwagę wynagrodzenie personelu. Oznacza to, że fundusz już teraz posiada dostęp do informacji dotyczących zarobków lekarzy — podkreśla rzecznik NIL Jakub Kosikowski.Jakub Kosikowski zwrócił uwagę ma istotne jego zdaniem ryzyko, które byłoby skutkiem przepisów wprowadzonych przez rząd. - Zamiast merytorycznej dyskusji o systemie zdrowia nasze pomysły będą zbywane argumentami o wysokich zarobkach lekarzy i pojedynczych, skrajnych przypadkach finansowych - podkreślił.Rzecznik lekarzy ostrzegł również przed pomysłami wprowadzania sztywnych limitów wynagrodzeń. — Szpitale powiatowe, które opierają się na lekarzach dojeżdżających z dużych ośrodków, stracą swój główny atut — wyższe zarobki niż w metropoliach. Nie będą w stanie przyciągnąć kadry, co doprowadzi do centralizacji opieki zdrowotnej. Jednym słowem, stracą specjalistów — ocenił.Dyskusja o zarobkach medyków wróciła ze zdwojoną siłą po nagłośnieniu sprawy Dawida Kacprzyka, lekarza w trakcie specjalizacji, który w 2025 r. zarobił 1,6 mln zł. W jego sprawie kontrole prowadzą obecnie NFZ oraz warszawski ratusz.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz