2026/06/18

 

Znana reżyserka oskarżana o mobbing i przemoc. Szokujące ustalenia Onetu

 Joanna Kos-Krauze, znana reżyserka filmowa, znalazła się w centrum poważnych oskarżeń dotyczących mobbingu i nieetycznych zachowań wobec współpracowników. Rozmówcy dziennikarki Onetu Magdaleny Rigamonti zapewniają, że są gotowi powtórzyć swoje zeznania przed sądem.

Sąd chciał zablokować publikację Onetu, będącą wynikiem dziennikarskiego śledztwa na temat szokującego zachowania reżyserki Joanny Krauze de Lendorff, znanej szerzej jako Joanna Kos-Krauze, podczas przygotowań do filmu "Ptaki śpiewają w Kigali". Poszkodowani, w tym także współpracownicy reżyserki, oskarżają ją m.in. o niepłacenie wynagrodzeń, mobbing i przemoc psychiczną. Rozmówcy Magdaleny Rigamonti mówią też o alkoholu i "wymuszonym seksie". Zapewniają, że są gotowi powtórzyć swoje zeznania przed sądem.Sąd koleżeński Stowarzyszenia Filmowców Polskich wykluczył Joannę Kos-Krauze ze środowiska, w dokumentach znajdują się zeznania świadków potwierdzające jej nieetyczne zachowania, a mimo to reżyserka wciąż reprezentuje ważne instytucje kultury i decyduje o publicznych środkach na produkcje filmowe — czytamy w publikacji Onetu.

"Joanna Krauze de Lendorff od co najmniej 21 października ub.r. wie, że przygotowuję artykuł na temat jej działalności. Rozmawiałyśmy wówczas ponad dwie godziny" — opisuje autorka tekstu Magdalena Rigamonti i dodaje, że prywatny akt oskarżenia przeciwko niej trafił do sądu w kwietniu.W ocenie Rigamonti jest to klasyczny przykład SLAPP (Strategic Lawsuit Against Public Participation), czyli pozwu mającego na celu zastraszenie, ucieszenie lub zniechęcenie dziennikarza do dalszego zajmowania się sprawą.Ma być to także reakcja reżyserki na wywiad z dyrektorką Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej (PISF) Kamilą Dorbach, w którym padły pytania m.in. o to, jak to możliwe, że mimo oskarżeń o mobbing i przemoc oraz wykluczenia Kos-Krauze ze Stowarzyszenia Filmowców Polskich wciąż pełni ona ważne funkcje publiczne, m.in. zasiadając w komisji oscarowej jako przedstawicielka PISF.

"Joanna Krauze de Lendorff twierdzi, że moje pytania miały na celu poniżenie jej w oczach opinii publicznej, podważenie jej autorytetu zawodowego i zaufania w środowisku twórczym. Domaga się ode mnie złożenia wniosków dowodowych potwierdzających moje słowa, że dopuszczała się mobbingu oraz przemocy psychicznej i fizycznej wobec podległych jej pracowników" — wskazuje Magdalena Rigamonti.ak czytamy, sąd zakazał dziennikarce Onetu wypowiadania się przez rok na temat Joanny Kos-Krauze i zrobił to, bazując wyłącznie na słowach reżyserki, bo tekst jeszcze wówczas nawet nie powstał. Redakcja postanowiła nie zastosować się jednak do tej decyzji.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz