2026/07/18

„Diabeł spod Tczewa” zabijał chłopców dla przyjemności. „Nie wybaczę mu nigdy”

 Sąsiedzi mówili o nim „potwór". Dla matki Marcina, chłopca, którego zabił, został wcieleniem zła - diabłem, demonem. Piotr Trojak (36 l.) skazany został na dożywocie za zamordowanie Sebastianka Talarka (†11 l.) z Łęgowa, wsi nad Kłodawą przy drodze krajowej nr 91 (woj. pomorskie). „Diabeł spod Tczewa” zamordował też inne dziecko - Marcina Skotarka (†10 l.) z Lisewa Malborskiego.

Marcin był pierwszą ofiarą Piotra Trojaka. Zginął w 2002 r. Policji nie udało się wtedy go złapać. Został aresztowany dopiero 3 lata później, po zabójstwa Sebastiana Talarka. Zbrodniarz opisał, jak zdobył zaufanie chłopca. Podszedł do niego, kiedy ten łowił ryby w rzece. Przysiadł się i zaczął z nim rozmawiać. Potem namówił go, by zwiedził z nim ruiny starego budynku. Tam zerwał z malca bluzę i koszulkę. Gdy zaatakowany chłopczyk zaczął krzyczeć panicznie ze strachu, zatkał mu usta i powalił na ziemię. Kiedy 11-latek zemdlał, Trojak brutalnie go zgwałcił. Potem wyciągnął z plecaka nóż i zadźgał chłopca.Uciekającego mordercę zauważył mieszkający w okolicy rolnik. On też odkrył ciało Sebastiana, zawiadomił policję i opisał sprawcę. Policja zatrzymała „diabła", gdy wysiadał z pociągu w rodzinnym Tczewie.

Policjanci odkryli kolejną zbrodnię

Potem śledczy z gdańskiego, policyjnego Archiwum X odkryli, że Trojak popełnił wcześniej jeszcze jedną zbrodnię - w 2002 r. zamordował Marcina Skotarka (†10 l.). Chłopiec wracał na rowerze do domu w Lisewie Malborskim. Trojak zaszedł mu drogę i siłą ściągnął z siodełka. Potem zatkał chłopcu usta i dźgnął go nożem. Zamierzał poderżnąć chłopcu gardło.

- Gdy z szyi trysnęła krew, przeszła mi ochota na seks - zwierzał się potem śledczym, dlaczego tym razem nie zgwałcił dziecka.

Mężczyzna przyznał się do winy. Specjaliści z instytutu im. Sehna w Krakowie potwierdzili, że obu zbrodni dokonał ten sam człowiek.To demon. Nie wybaczę mu nigdy. On sam nie wie, jaką krzywdę wyrządził mojemu dziecku i całej rodzinie. On zabił też nas. Żadna kara nie będzie dla mnie zadośćuczynieniem i nie zwróci mi synka – mówiła Lidia Skotarek, mama Marcina.

Od grzecznego Piotrusia po bezwzględnego mordercę

Jak to się stało, że spokojny, grzeczny Piotruś wyrósł na sadystycznego mordercę dzieci? Podwójny morderca i pedofil wychowywał się w starym wiatraku - jednej z największych atrakcji turystycznych Tczewa. To w tej zabytkowej budowli obmyślał morderstwa Marcina (+10 l.) i Sebastiana (†11 l.). To tu ostrzył noże, którymi zabijał swoje ofiary.

Matka zwyrodnialca nie przyjmowała do wiadomości winy syna.

- Kocham Piotrusia i wierzę, że do mnie wróci - mówiła z przekonaniem - Jak Piotruś wróci, urządzi się tu na nowo - mówiła z przekonaniem pani Teodozja, wchodząc do skromnej kuchni, gdzie morderca zjadł śniadanie przed zabójstwem Sebastiana Talarka.

Trojak skończył zawodówkę i został złotnikiem. Miał dziewczynę, ale rzuciła go dla innego. Wtedy się zmienił. Przestał spotykać się z dziewczynami. Siedział w wiatraku, przerzucał ciężary, słuchał heavy metalu i oglądał horrory. Odizolowany od rówieśników - zdziwaczał. W końcu wpadł na szaleńczy pomysł zgwałcenia przypadkowej osoby.W 2002 r. pojechał rowerem przez Wisłę do Lisewa Malborskiego, gdzie zaciągnął w pole Marcina, próbował go zgwałcić, aż w końcu go zadźgał. Po trzech latach znów obudził się w nim demon. Tym razem zabił w podobny sposób Sebastiana. Sąd skazał go na dożywocie.Potem stanął przed sądem w Gdańsku za zabójstwo Marcina. Przez cały czas odwiedzała go matka. Wierzyła, że kiedyś wróci do niej i w wiatraku znów będzie tętnić życie. Znów dostał dożywocie. Sąd utajnił część uzasadnienia wyroku związaną m.in. z opiniami psychologów i seksuologów dotyczącymi oskarżonego; sędziowie uzasadnili utajnienie tej część tajemnicą lekarską, ale zezwolili na ujawnienie nazwiska i wizerunku skazanego.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz