2026/07/14

TAK IM ZLE A SIEDZA !!!!!!!

 

 Bielsko-Biała: prawda czy wygodna narracja? Dlaczego pokazano tylko fragment nagrania?
W sprawie wydarzeń w autobusie w Bielsku-Białej opinii publicznej pokazano jedynie kilkanaście sekund nagrania. I właśnie od tego zaczyna się najważniejsze pytanie: gdzie jest cały materiał? Dlaczego go nie pokazano? Ponieważ nie byłoby możliwości sprzedać opinii publicznej tej kłamliwej narracji.
Jeżeli istnieje pełny zapis monitoringu, dlaczego społeczeństwo ma wyrabiać sobie opinię na podstawie krótkiego fragmentu? Czy naprawdę kilkanaście sekund wystarczy, aby w oczach opinii publicznej wydać wyrok na człowieka, zanim zakończy się jakiekolwiek postępowanie?
W dzisiejszych czasach krótki film wyrwany z kontekstu może zniszczyć komuś życie w ciągu kilku godzin. Najpierw pojawia się fala emocji, oskarżeń i internetowego potępienia, a dopiero później próba ustalenia wszystkich faktów.
A przecież państwo prawa opiera się na dowodach, a nie na medialnym linczu.
Nie chodzi o obronę przemocy, agresji czy niewłaściwego zachowania. Jeżeli ktoś przekroczył granice, powinien ponieść konsekwencje. Ale podstawowa zasada powinna być niezmienna: najpierw fakty, później wyroki.
Pojawia się pytanie: dlaczego pokazano tylko fragment nagrania? Dlaczego nie przedstawiono całego przebiegu sytuacji, wszystkich okoliczności i relacji wszystkich uczestników?
Według pojawiających się relacji sytuacja miała mieć szerszy kontekst. Padają pytania, czy mężczyzna wcześniej zwracał uwagę na zachowanie dziewczyn oraz czy przedstawiony fragment pokazuje całość zdarzenia, czy tylko jego końcowy moment.
W przestrzeni publicznej pojawiły się również głosy, że sposób przedstawienia sprawy może budzić wątpliwości. Niektórzy pytają, czy pojedyncze zdarzenie nie zostało wykorzystane do stworzenia określonej narracji — pokazania światu obrazu Polski jako kraju, w którym Ukraińcy są źle traktowani, a nawet że dochodzi do ataków wobec dzieci tylko ze względu na ich pochodzenie.
Szczególne emocje wzbudza fakt, że w nagłośnienie sprawy zaangażowane zostały osoby ze środowiska internetowego, w tym ukraiński bloger i jego rodzina. Pojawiają się pytania, czy wykorzystanie wizerunku dziecka oraz pokazanie wybranego fragmentu zdarzenia nie wpłynęło na sposób odbioru całej historii przez opinię publiczną.
Takie działania można z powodzeniem określić mianem medialnej „ustawki” — rozumianej jako sytuacja, w której pojedynczy incydent zostaje przedstawiony w sposób mający wywołać określone emocje społeczne i wzmocnić konkretny przekaz tym bardziej ze wykorzystano tu kilkunastoletnia dziewczynkę ukraińską którą napadł dorosły Polak. Nie jest to jednak kwestia, którą można rozstrzygnąć bez poznania wszystkich faktów i pełnego materiału.
Największym zagrożeniem jest sytuacja, w której pojedyncze wydarzenie zaczyna być przedstawiane jako dowód dotyczący całych narodów. Taki przekaz może prowadzić do pogłębiania podziałów i wzajemnej nieufności między Polakami a Ukraińcami. Myślę że wywołanie tego incydentu nie było przypadkowe.
Historia Polski, pamięć o ofiarach Kresów Wschodnich, domaganie się prawdy historycznej i ekshumacji pomordowanych są ważnymi sprawami. Jednak żadna tragedia historyczna ani żaden spór polityczny nie daje prawa do poniżania niewinnych osób, a szczególnie dzieci.
Tak samo jednak nie wolno wykorzystywać jednego zdarzenia do tworzenia obrazu, że całe społeczeństwo jest wrogie wobec drugiego narodu.
Potrzebna jest odpowiedzialna polityka państwa, która będzie zapewniać bezpieczeństwo obywatelom Polski oraz osobom legalnie przebywającym na jej terytorium, a jednocześnie będzie ograniczać napięcia społeczne.
Niepokój budzi również fakt, że niektóre wydarzenia natychmiast stają się ogólnokrajową aferą, podczas gdy inne poważne sprawy nie otrzymują podobnej uwagi. Przykładem jest tragedia w Przewodowie w 2022 roku, gdzie zginęli polscy obywatele po eksplozji rakiety — czy zgwałcona Polska dziewczynka przez rosłego Ukraińca...
Dlatego najważniejsze pytanie pozostaje aktualne:
Czy opinia publiczna otrzymała pełny obraz wydarzeń, czy tylko fragment, który pozwolił stworzyć określoną narrację którą szybko i z pełną mocą sprzedano w socjal mediach...
Jeżeli istnieje całe nagranie — pokażmy je.
Jeżeli są świadkowie — wysłuchajmy ich.
Jeżeli mamy szukać sprawiedliwości — opierajmy się na faktach.
Bo prawda nie boi się całego nagrania.
Fakty nie boją się pełnego kontekstu.
Najpierw prawda. Potem osąd. A prawda zapewne obali całą narrację tego wyreżyserowanego zajścia.                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                              A ja mysle , ze jak im w Polsce tak zle to po co tu siedza? Niech spadaja do Niemiec , tam beda mieli lepiej a i my odetchniemy jak sie pozbedziemy tych szumowin .

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz