2026/07/15

Ewelina prosiła Boga o pomoc dla córeczki. Po modlitwie przy obrazie zdarzył się cud

 Dzieło przedstawiające Najświętsze Serce Jezusa Dobrego Pasterza miało na zawsze zniknąć z kart historii. Po upadku zrywu styczniowego malowidło schowano pod podłogą, jednak jego ponowne odkrycie przyniosło niesamowite zjawiska. Odnowienie wizerunku w 2019 roku wywołało prawdziwy boom. Do niewielkiej świątyni w Milejczycach trafiają setki relacji osób wierzących w otrzymane tam dary. Jedną z nich jest pani Ewelina z Białegostoku. Jej relacja porusza do granic możliwości. Tymczasem proboszcz mówi z uśmiechem, że "cuda trochę mu spowszedniały",

Uzdrowienie Marysi. Białostoczanka wierzy w moc obrazu z Milejczyc

Mieszkająca w Białymstoku 37-letnia Ewelina Rudziejewska jest głęboko przekonana, że to właśnie modlitwa przed niezwykłym obrazem całkowicie odmieniła los jej pociechy. „W maju przyjechałyśmy błagać o pomoc. Marysia (7 l.) od szóstego miesiąca życia zmagała się z ciężkimi problemami jelitowymi. Przez sześć lat szukaliśmy ratunku. Kiedy usłyszałam o Milejczycach, postanowiłam zawierzyć Jezusowi” – relacjonuje 37-latka w wywiadzie udzielonym dziennikarzowi „Super Expressu”. Zmiana stanu zdrowia nastąpiła błyskawicznie. Matka dziewczynki podkreśla, że spektakularne ustąpienie dolegliwości można nazwać niezwykłym fenomenem.„To nie był zwykły cud, ale prawdziwy »turbocud«. Bo już kilka godzin po modlitwie Marysia poczuła się lepiej. W ciągu pierwszej doby objawy, z którymi zmagała się przez całe życie, ustąpiły. Dziś jest zdrowym, radosnym dzieckiem. Przyjechałyśmy podziękować” - dodaje pełna emocji kobieta. Dalsza część opowieści znajduje się pod udostępnioną galerią fotograficzną z terenu województwa podlaskiego.

Zatrzymanie akcji serca na mszy. Proboszcz z Milejczyc opowiada o kolejnym cudzie

Duszpasterz Jarosław Rosłon przywołuje z pamięci niezwykle mrożącą krew w żyłach sytuację, która rozegrała się w trakcie nabożeństwa. Jedna z wiernych nagle osunęła się na posadzkę, a jej ciało przez kwadrans nie dawało żadnych oznak życia. Zgromadzeni wpadli w ogromną panikę, a standardowe próby przywrócenia czynności życiowych okazały się całkowicie bezskuteczne.„Ksiądz, który przyjechał z pielgrzymką, zaczął się modlić. Kiedy zwrócił się do Serca Jezusa, kobieta od razu odzyskała przytomność i poczuła się dobrze. Dla wszystkich obecnych to naprawdę wyglądało jak wskrzeszenie” - opowiada ze szczegółami lokalny kapłan. Duchowny nie kryje, że nagły powrót do zdrowia kobiety wprawił wszystkich świadków zdarzenia w ogromne zdumienie.

Dzieje sakralnego dzieła sięgają schyłku XVII stulecia. Zgodnie z przekazywanymi z pokolenia na pokolenie opowieściami, lokalna społeczność już wieki temu upatrywała w nim nadprzyrodzonych właściwości. Po fali carskich represji w 1865 roku zlikwidowano miejscową wspólnotę katolicką, a zaledwie dwanaście miesięcy później budynek sakralny przekształcono w prawosławną cerkiew. Właśnie w tym trudnym okresie malowidło zostało zdeponowane pod drewnianymi deskami. Ksiądz Rosłon nie ukrywa, że na początku swojej posługi skrupulatnie spisywał wszystkie doniesienia pątników.

„Przez pierwsze lata zbierałem świadectwa cudownych uzdrowień. W końcu było tego tak dużo, że przestałem. To maleńka parafia. Jest nas tu mniej niż czterystu wiernych z 23 okolicznych wsi. Gdzie miałbym przechowywać wszystkie dokumenty?” - podsumowuje retorycznie proboszcz.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz