2026/10/07

Aborcja przez pomyłkę. Tragiczne skutki obecności aborterów w szpitalu

 6 października, 2026

W szpitalu, w którym zabijanie dzieci nienarodzonych uważa się za normalne, żadna mama ani jej dziecko nie są bezpieczne. Błędne diagnozy prenatalne i naciski na aborcję, gdy dziecko jest całkowicie zdrowe, a nawet zabicie nienarodzonego maluszka pacjentki, która przyszła tylko na rutynowe badania, bo pomylono ją z kobietą, która zapisała się na aborcję. To nie science fiction, ale prawdziwe historie, które wydarzyły się w ostatnich latach w różnych rejonach świata.

Aborcja przez pomyłkę się zdarza. I jest najlepszym dowodem na to, że objęcie stanowiska w szpitalu przez osobę, która robi aborcję, jest autentycznie niebezpieczne. Nie tylko dla tych dzieci, na które zostanie wydany wyrok śmierci, ale i wszystkich innych. Bo mogą paść ofiarą ludzkiego błędu!

Ujawnione przypadki aborcji przez pomyłkę

Jest wiele przypadków błędów lekarskich. Nieprawidłowe rozpoznanie, zła diagnoza, pomylenie kart pacjentów – to błędy ludzkie, które zdarzają się wszędzie, także w placówkach medycznych. I są szczególnie dramatyczne w skutkach, jeśli dotyczą nienarodzonych dzieci. Jednak szpital, który aborcji w ogóle nie wykonuje, na pewno nie zrobi jej także przez pomyłkę. A w klinikach, które uważają zabijanie poczętych maluchów za zwykłe świadczenie medyczne, takie przypadki się zdarzają. Opisujemy najgłośniejsze z nich.

Praga (Czechy), 2024

Pacjentka w 16. tygodniu ciąży zgłosiła się do szpitala na rutynowe badania. Personel pomylił ją z inną pacjentką o tym samym imieniu, która była zapisana na aborcję metodą łyżeczkowania. Dziecko, które było już w czwartym miesiącu życia płodowego, zmarło okrutną śmiercią. Matka nie zareagowała na czas, gdyż nie znała dobrze języka i ufała lekarzom.

Birmingham (Wielka Brytania), 2019

Dziecko w 9. tygodniu życia płodowego zmarło, bo jego matce podano przez pomyłkę mizoprostol, środek aplikowany standardowo w ramach drugiego etapu aborcji farmakologicznej. Substancja ta była przeznaczona dla innej kobiety, która była właśnie w trakcie zabijania swojego poczętego dziecka. Pacjentka trafiła do szpitala z krwawieniem, a jej dziecko zostało ostatecznie usunięte metodą chirurgiczną, gdyż mizorpostol spowodował niebezpieczną dla życia kobiety, niepełną aborcję.

Nottingham (Wielka Brytania), 2006

U dziecka w 12. tygodniu życia płodowego stwierdzono nieprawidłowości genetyczne. Rodzicom zasugerowano aborcję, a ci – pod wpływem dramatycznych informacji dotyczących rzekomego stanu malucha – zgodzili się na jego zabicie. 6 tygodni po aborcji dowiedzieli się, że przedstawione im wyniki badań były fałszywe – ich córeczka nie miała żadnych wad chromosomalnych i prawdopodobnie byłaby całkowicie zdrowa, gdyby tylko pozwolono jej się urodzić.

Podobna sytuacja miała miejsce w tej samej miejscowości w 2015 r. Dziecko błędnie zdiagnozowane jako chore zostało ocalone tylko dzięki temu, że w dniu planowanej aborcji jego rodzice poprosili o jeszcze jedno USG. Okazało się, że wcześniej lekarze popełnili błąd: maluch był zupełnie zdrowy. Para zrezygnowała z aborcji.

Do żadnego z tych dramatów nie doszłoby, gdyby szpitale nie wykonywały aborcji. Obecność ginekologa, który zabijanie nienarodzonych dzieci traktuje jako zwykłą część swojej pracy, jest niebezpieczna dla mam i ich dzieci: wszystkich. 

Wrocław, Brochów – ostrzegamy!

1 października do szpitala na Brochowie przyszła Gizela Jagielska, znana z abortowania dzieci nawet pod koniec ciąży. Kto zagwarantuje kobietom rodzącym na wrocławskiej porodówce, że one i ich dzieci nie padną ofiarą podobnej pomyłki…? Zwykły ludzki błąd może się zdarzyć wszędzie, a tam, gdzie robi się aborcje – może on być tragiczny w skutkach.

Podpisz petycję o odebranie Gizeli Jagielskiej prawa do wykonywania zawodu lekarza. Przyjdź też na Publiczny Różaniec o zatrzymanie aborcji pod szpitalem na Borchowie. Modlimy się w każdą 3. niedzielę miesiąca: najbliższe spotkanie już 18. października przy wejściu do szpitala od ul. Biegłej. Żeby wszystkie dzieci były w tej placówce bezpieczne!



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz