Dawid K., były koordynator SOR w Szpitalu Południowym, usłyszał zarzuty prokuratorskie. Równolegle jego sprawę bada rzecznik odpowiedzialności zawodowej, a postępowanie może mieć wpływ na prawo lekarza do wykonywania zawodu — informuje wicerzeczniczka Naczelnej Izby Lekarskiej Iwona Kania w rozmowie z "Faktem". — To ważny krok w sprawie — przekazała.
We wtorek 6 października Dawid K. przez kilka godzin uczestniczył w czynnościach w Prokuraturze Okręgowej w Warszawie. Jego pełnomocnik mec. Jacek Dubois potwierdził, że lekarz usłyszał zarzuty. Informację tę potwierdził na środowym briefingu dotyczącym postępowań związanych ze Szpitalem Południowym Piotr Skiba rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie.Równolegle od miesięcy postępowanie dotyczące Dawida K. prowadzi Naczelny Rzecznik Odpowiedzialności Zawodowej. We wrześniu NIL informowała "Fakt", że trwa gromadzenie i analiza materiału dowodowego. Postępowanie może ostatecznie trafić przed sąd lekarski, który ma możliwość orzeczenia m.in. ograniczenia albo pozbawienia prawa wykonywania zawodu.NIL po zarzutach dla Dawida K. "Nowa okoliczność"
"Fakt" zapytał Naczelną Izbę Lekarską, co postawienie lekarzowi zarzutów oznacza dla prowadzonego przez samorząd lekarski postępowania.
— Prokuratura postawiła zarzut i pokazała, na czym go opiera. To ważny krok sprawie. Od początku mówiliśmy, że liczy się w niej rzetelność i tak samo pracowała prokuratura — przekazuje wicerzecznika Iwona Kania.NIL zwraca uwagę, że samo przedstawienie zarzutów nie przesądza o odpowiedzialności Dawida K., może być jednak istotne dla postępowania zawodowego.
— Decyzja prokuratury może nie być bez znaczenia dla postępowania w sprawie odpowiedzialności zawodowej. Zarzut nie jest wyrokiem, ale prokurator stawia go dopiero wtedy, gdy podejrzenie jest dostatecznie uzasadnione. Dla rzecznika odpowiedzialności zawodowej to nowa okoliczność — podkreśliła.
Dawid K. usłyszał dwa zarzuty
— Pierwsze śledztwo dotyczy oszustwa na szkodę warszawskiego Szpitala Południowego w związku z przedłożeniem nierzetelnych faktur i wyłudzeniem kwoty około 500 tys. zł nienależnych poborów, osiągniętych przez jednego z lekarzy — przekazał rzecznik Prokuratury Okręgowej Piotr Skiba.Z informacji zgromadzonych przez prokuraturę wynika, że Dawid K. w wielu przypadkach miał nie być obecny w miejscu pracy w godzinach, które następnie przedstawiał do rozliczenia jako przepracowane. — W skrajnych przypadkach mamy potwierdzenie, że przebywał albo poza Warszawą, albo poza granicami państwa — dodał prok. Skiba.
Co z prawem Dawida K. do wykonywania zawodu?
Dawid K. nadal posiada prawo wykonywania zawodu. Wcześniej prezes Naczelnej Rady Lekarskiej Łukasz Jankowski mówił o przygotowywaniu wniosku dotyczącego jego zawieszenia, jednak jeszcze we wrześniu postępowanie pozostawało na etapie gromadzenia materiału dowodowego.
NIL zaznacza, że władze Izby nie mogą samodzielnie zdecydować o odebraniu lekarzowi uprawnień.
— Po stronie samorządu sprawę prowadzi niezależny Naczelny Rzecznik Odpowiedzialności Zawodowej, który prawdopodobnie wystąpi do prokuratury o materiały — bo musi ocenić, czy pojawiły się dowody stanowiące nowe okoliczności. Od strony proceduralnej przepisy zbudowano celowo tak, żeby nikt — ani prezes, ani żaden polityk — nie mógł lekarza ochronić ani przyspieszyć jego ukarania — przekazuje samorząd lekarski.Izba podkreśla jednocześnie, że postępowanie karne i zawodowe są od siebie niezależne. Oba postępowania, karne i zawodowe, toczą się niezależnie od siebie. Każde z nich odpowiada też na inne pytanie — dodaje wicerzeczniczka NIL.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz