Coraz częściej pojawiają się głosy, że napływowi imigrantów towarzyszy wzrost zagrożenia terrorystycznego, w związku z czym w celu przywrócenia bezpieczeństwa w Europie należałoby zamoknąć granice przed przybyszami z Afryki i Bliskiego Wschodu. Z taką inicjatywą wystąpili jednocześnie Horst Seehofer, premier Bawarii, a także Soren Espersen z Duńskiej Partii Ludowej.
Premier Bawarii, w której ostatnio miała miejsce seria ataków, odrzuca politykę migracyjną kanclerz Niemiec Angeli Merkel i jej hasło „damy radę” w kontekście polityki otwartych drzwi dla migrantów. Seehofer oświadczył, że dotychczasowe próby rozwiązania problemu są niesatysfakcjonujące. Nawiązując do niedawnej fali ataków o podłożu dżihadystycznym, które miały miejsce w Bawarii, przyznał, że sprawdziły się wszystkie przewidywania. – Ograniczenie imigracji jest warunkiem bezpieczeństwa tego kraju – podsumował premier.
Z kolei Soren Espersen z Duńskiej Partii Ludowej uważa, że do czasu, aż Zachód wypracuje sposoby na skuteczną walkę z IS, duńskie granice powinny zostać zamknięte dla obywateli państw muzułmańskich. Jego zdaniem okres, w jakim powinien obowiązywać zakaz wpuszczania do kraju imigrantów ze wskazanych krajów powinien wynosić 6 lat.
Przeciwnicy tej koncepcji wytykają Espersenowi błędy w założeniach. – Widzimy przecież, że ludzie, którzy dopuszczają się tych okrutnych, potwornych ataków terrorystycznych, wielokrotnie urodzili się i wychowali na Zachodzie – zauważyła parlamentarzystka Partii Socjaldemokratycznej Ane Halsboe-Jorgensen. Polityk Duńskiej Partii Ludowej nie umiał też odpowiedzieć na pytanie, czy granice chciałby zamknąć przed np. chrześcijanami z Egiptu. Sprzeciw wobec takiej polityki wyraził lider Sojuszu Liberalnego Anders Samuelsen. – NIE, NIE i NIE! Nie możemy wyciągać odpowiedzialności zbiorowej i nie możemy mieszać uchodźców, religii i polityki imigracyjnej – głosi wpis Samuelsena na Facebooku.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz