Tymczasem, zdaniem Andrzeja Kruszewicza, Naczelnego Ornitologa RP i Dyrektora Warszawskiego ZOO, gołąb to ptak, którego powinniśmy nie tylko szanować, ale nawet podziwiać.
- Gołąb to piękny, inteligentny i szlachetny ptak. Niezwykle zgrabny - wystarczy na niego spojrzeć. I przede wszystkim wyjątkowo troskliwy w kwestii opieki nad pisklętami. Problem w tym, że stał się pospolity - mówi Andrzej Kruszewicz.
Jak mówi Kruszewicz, gołębie to typowe mieszczuchy. Nie boją się ludzi, ani samochodów, ubóstwiają turystów karmiących je na Starym Mieście. - Dzięki swojej inteligencji doskonale radzi sobie w wielkim mieście - lubi ludzi, łatwo potrafi zdobyć pokarm. Człowiek powinien być pełen podziwu dla gołębia, a nie go zwalczać - przekonuje.
Kruszewicz zauważa, że gołębie dzięki swojemu niezwykle rozwiniętemu zmysłowi magnetycznemu, ptaki szybko uczą się mapy miasta. Wykorzystują infrastrukturę, jak autostrady czy tory kolejowe, aby odnaleźć drogę do celu.
Jedynym prawdopodobnie niebezpieczeństwem, czyhającym na gołębia w mieście, to człowiek. - Ludzie wyrzucają na śmietnik różne toksyny, które gołąb zjada, do kałuż spływają chemikalia, które potem gołąb wypija. Ponadto wiele osób nie lubi gołębi, więc znęca się nad nimi - mówi Kruszewicz.
I przede wszystkim - są bardzo kochające...
Gołębie, jak podkreśla Kruszewicz, nie często zmieniają również swoje miejsce zamieszkania. - Gdy w danym miejscu im się lęg, bardzo się do niego przywiązują. A potem ich dzieci - mówi Kruszewicz.
Wiele osób żyje jednak w przekonaniu, że gołąb to roznosiciel zarazków. Oraz że w ptasich odchodach są toksyny, które zatruwają ludzki organizm... Andrzej Kruszewicz obala ten mit.
Jak podkreśla ornitolog, odchody gołębia mogą być toksyczne tylko w sytuacji, w której jest się wystawionym na długotrwałe działanie tych toksyn. - W odchodach gołębich jest kwas moczowy, który drażni płuca, spojówki, jest żrący. Gołębnicy miewają problemy z płucami. Ale oni przebywają wśród gołębi po kilka godzin dziennie - przez całe życie. W codziennym kontakcie gołębie nie stanowią żadnego zagrożenia - mówi Kruszewicz.
Łukasz Ogrodowczyk/ Agencja Gazeta
Jedynym problemem w kontakcie z gołębiami mogą mieć, jak informuje Kruszewicz, osoby uczulone na ptasie pierze. - Gołębie produkują puder w upierzeniu. Niektórzy mają na ten puder uczulenie - informuje Kruszewicz.
Ponadto, gołębie są bardzo ufne, lubią ludzi, czują się wśród nich dobrze i komfortowo. Są całkiem pozbawione agresji. - Gołębie nie miałyby jak kogoś zranić - nie mają ani pazurów, ani ostrego dzioba. Nawet jeżeli nie akceptują jakiegoś innego gołębia, to go nie atakują, ale raczej go prześladują - stosują gołębi mobbing - i w ten sposób doprowadzają "sąsiada" do szaleństwa - mówi Kruszewicz.
Gołębie to ptaki do kochania. Do czasu. Problem pojawia się, gdy ptaki zbyt rozgoszczą się na naszym balkonie. Załatwianie się gołębi "gdzie popadnie" to odwieczny problem zwłaszcza osób mieszkających na wyższych piętrach budynków. Jak mówi Kruszewicz - im ktoś mieszka wyżej, tym większe prawdopodobieństwo, że jego balkon odwiedzi gołąb. Jak więc skutecznie spłoszyć gołębia?
Na pewno nie przy pomocy ostrych, kaleczących kolców.
Jak poinformował nas Piotr Mostowski z Eko Patrolu, za okaleczenie lub zabicie gołębia grozi do 3 lat pozbawienia wolności. Kolce z ostrymi końcówkami można więc zamienić na kolce z końcówkami silikonowymi lub plastikowymi, które tylko drażnią gołębie. Albo - na coś o wiele bardziej sympatycznego. Naczelny ornitolog RP radzi skorzystać ze skutecznej metody, którą wymyślili Japończycy, chcący odstraszyć ptaki z pól ryżowych...
Zdaniem Japończyków, żadna atrapa strasznego ptaszyska nie pomogła spłoszyć podjadających nasiona ryżu ptaków. Ale, jak twierdzi Kruszewicz, warto takiego czarnego sztucznego kruka nie postawić na balkonie, ale powiesić i najlepiej dorysować mu białe oko, żeby spojrzenie wroga niepokoiło nadlatujące gołębie. Są duże szanse, że poruszający się na wietrze, łypiący okiem drapieżnik, przechytrzy inteligentnego gołębia.
Kruszewicz podpowiada również inną metodę, sprawdzoną przez znajomych Naczelnego Ornitologa RP, którzy z gołębiami walczyli miesiącami.
Andrzej Kruszewicz poleca również zawieszenie poziomo żyłek - takich jak do prania - ale oddalonych od siebie o ok. 15 cm. - Gołąb wpadając na żyłki, będzie odczuwał duży niepokój. Prawdopodobnie w to miejsce już nie wróci.
Jeżeli nic nie zadziała, bo trafimy na wyjątkowo sprytnego gołębia, pozostanie nam założenie siatki.
A co zrobić, gdy gniazdo z gołębiami pojawi się któregoś dnia na naszym balkonie? Gołąb w październiku 2014 r. został usunięty z listy gatunków chronionych, co oznacza, że nawet w okresie lęgowym (między 1 marca a 16 października) można samodzielnie takie gniazdo usunąć. Ale...
- To świetne obserwować, jak młode dorastają, najpierw wychodzą z gniazda, a potem w końcu odlatują. Wiele moich znajomych wspomina ten czas z rozrzewnieniem - opowiada Kruszewicz.
Skoro już kochamy gołębie i uważamy, że są ekstra, to warto dowiedzieć się, czym najlepiej gołębie karmić. W sklepach można np. kupić wartościową karmę dla gołębi.
Jeżeli będziemy z kolei chcieli napoić gołąbka, to trzeba pamiętać o tym, aby wlać wodę do głębszego pojemnika. - Gołąb to nie wróbelek, nie napije się z pojemnika, w którym jest mała ilość wody. Gołąb zasysa wodę, musi więc zanurzyć w niej cały dzióbek - mówi Kruszewicz.
Wydaje wam się, że ludzie nie mają nic wspólnego z gołębiami? Błąd. Mają, i to właśnie, jak mówi Kruszewicz, w kwestii picia.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz