Siedzi baca na kamieniu i wali się kamieniem w głowę.
Podchodzi do niego turysta i się pyta:
- Baco co robicie?
- Narkotyzuje się.
Turysta idzie dalej i widzi kolejnego bacę siedzącego na kamieniu i walącego się kamieniem w głowę.
- Baco co robicie?
- Narkotyzuje się.
Turysta idzie dalej i widzi bacę siedzącego na stercie kamieni:
- Baco co robicie?
- Narkotyki sprzedaję.
Podchodzi do niego turysta i się pyta:
- Baco co robicie?
- Narkotyzuje się.
Turysta idzie dalej i widzi kolejnego bacę siedzącego na kamieniu i walącego się kamieniem w głowę.
- Baco co robicie?
- Narkotyzuje się.
Turysta idzie dalej i widzi bacę siedzącego na stercie kamieni:
- Baco co robicie?
- Narkotyki sprzedaję.
Na przerwie w szkole Jasiu napisał na tablicy ,,KOCHAM MARYŚKĘ".
Marysia się rozpłakała, pobiegła do pani i mówi pani tą historię, a pani mówi:
- nie możesz jej kochać
- ale ja bez niej żyć nie mogę
- Jasiu jesteś za mały na kochanie dziewczynki
- a kto powiedział, że dziewczynki, mi chodziło o marichuanę!
Marysia się rozpłakała, pobiegła do pani i mówi pani tą historię, a pani mówi:
- nie możesz jej kochać
- ale ja bez niej żyć nie mogę
- Jasiu jesteś za mały na kochanie dziewczynki
- a kto powiedział, że dziewczynki, mi chodziło o marichuanę!
Jaś pali trawkę w toalecie.
Zaciąga się raz - światło gaśnie.
Zaciąga się drugi raz - światło się zapala.
Po kilku machach słyszy pukanie do drzwi:
- Co ty robisz w tej łazience synku?
- Myję zęby, mamusiu.
- Cztery dni?
Zaciąga się raz - światło gaśnie.
Zaciąga się drugi raz - światło się zapala.
Po kilku machach słyszy pukanie do drzwi:
- Co ty robisz w tej łazience synku?
- Myję zęby, mamusiu.
- Cztery dni?
Małgosia wypytuje Jasia na pierwszej randce:
- Jasiu, Ty masz jakieś nałogi?
- Ależ skąd!!
- A masz jakieś hobby?
- Tak, lubię roślinki.
- A jakie?
- Chmiel, tytoń, konopie...
- Jasiu, Ty masz jakieś nałogi?
- Ależ skąd!!
- A masz jakieś hobby?
- Tak, lubię roślinki.
- A jakie?
- Chmiel, tytoń, konopie...
Na przejściu granicznym w Hrebennem zajeżdża czarny Mercedes 600.
Wysiada młody facet w czarnym garniturze i otwiera bagażnik. Podchodzi do niego celnik i zaczyna klasyczne pytania:
- Narkotyki?, broń?, dewizy?
- Oczywiście - odpowiada kierowca i otwiera walizki.
Celnik z niedowierzaniem patrzy na zawartość waliz.
Pierwsza wypełniona po wierzch foliowymi torebeczkami z białym proszkiem, druga pełna kałachów, w trzeciej równo poukładane paczki 100 dolarowych banknotów.
- To wszystko pana?
- Nie - odpowiada młody człowiek - to jest Pana, moje jest w tamtym tirze.
Wysiada młody facet w czarnym garniturze i otwiera bagażnik. Podchodzi do niego celnik i zaczyna klasyczne pytania:
- Narkotyki?, broń?, dewizy?
- Oczywiście - odpowiada kierowca i otwiera walizki.
Celnik z niedowierzaniem patrzy na zawartość waliz.
Pierwsza wypełniona po wierzch foliowymi torebeczkami z białym proszkiem, druga pełna kałachów, w trzeciej równo poukładane paczki 100 dolarowych banknotów.
- To wszystko pana?
- Nie - odpowiada młody człowiek - to jest Pana, moje jest w tamtym tirze.
Przez park przynależący do domu wariatów idzie ordynator i spostrzega pacjenta siedzącego na ławce i walącego się kamieniem w głowę.
- Co robisz?
- Narkotyzuje się!
Idzie więc dalej, a tam kolejny wariat siedzi i tłucze w swoją głowę dwoma kamieniami.
- Co robisz?
- Biorę podwójną dawkę dzisiejszej działki.
Poszedł ordynator dalej wzruszając ramionami, a tu patrzy, a na kupie kamieni siedzi trzeci wariat i rozgląda się wokół.
- A Ty co robisz?
- Sprzedaję narkotyki.
- Co robisz?
- Narkotyzuje się!
Idzie więc dalej, a tam kolejny wariat siedzi i tłucze w swoją głowę dwoma kamieniami.
- Co robisz?
- Biorę podwójną dawkę dzisiejszej działki.
Poszedł ordynator dalej wzruszając ramionami, a tu patrzy, a na kupie kamieni siedzi trzeci wariat i rozgląda się wokół.
- A Ty co robisz?
- Sprzedaję narkotyki.
Wchodzi narkoman do piekła i widzi pole marihuany.
Zrywa wszystko.
Nagle słyszy głos diabła:
- tam masz narwane
Narkoman rozgarnia i suszy.
Na to diabeł:
- tam masz wysuszone
Narkoman idzie i kręci blanty.
Za chwilę słyszy diabła:
- tam masz blanty gotowe
Narkoman bierze największego blanta i mówi:
- masz ognia?
- jakbym miał ognia to tu byłby raj!
Zrywa wszystko.
Nagle słyszy głos diabła:
- tam masz narwane
Narkoman rozgarnia i suszy.
Na to diabeł:
- tam masz wysuszone
Narkoman idzie i kręci blanty.
Za chwilę słyszy diabła:
- tam masz blanty gotowe
Narkoman bierze największego blanta i mówi:
- masz ognia?
- jakbym miał ognia to tu byłby raj!
Biegnie sobie króliczek przez sawannę i widzi hipopotama zwijającego skręta.
- Hipciu mój drogi brachu odłóż to świństwo. Ono cię zabije. Żyj zdrowo jak ja! Pobiegaj ze mną, zrobi ci to dobrze dla zdrowia!
Hipo myśli:
- No królik ma rację. W końcu trzeba to rzucić, a pobiegam z nim.
Biegną dalej a tam żyrafa szykuje się do wciągnięcia krechy.
- Żyrafo! - krzyczy królik - odstaw to, żyj zdrowo, pobiegaj z nami!.
Żyrafa dała się namówić i biegną dalej razem.
Widzą sępa, który nabija fajkę wodną.
- Sępie odstaw to świństwo. Pobiegaj z nami.
- No czemu nie.
Biegną dalej i spotykają króla lwa, który właśnie wbijał sobie heroinę.
- Królu odłóż to, zamiast się wyniszczać pobiegaj z nami - rozpoczyna swój dialog królik.
- Ech ty zawsze takie pierdoły pie... jak się speeda nawciągasz.
- Hipciu mój drogi brachu odłóż to świństwo. Ono cię zabije. Żyj zdrowo jak ja! Pobiegaj ze mną, zrobi ci to dobrze dla zdrowia!
Hipo myśli:
- No królik ma rację. W końcu trzeba to rzucić, a pobiegam z nim.
Biegną dalej a tam żyrafa szykuje się do wciągnięcia krechy.
- Żyrafo! - krzyczy królik - odstaw to, żyj zdrowo, pobiegaj z nami!.
Żyrafa dała się namówić i biegną dalej razem.
Widzą sępa, który nabija fajkę wodną.
- Sępie odstaw to świństwo. Pobiegaj z nami.
- No czemu nie.
Biegną dalej i spotykają króla lwa, który właśnie wbijał sobie heroinę.
- Królu odłóż to, zamiast się wyniszczać pobiegaj z nami - rozpoczyna swój dialog królik.
- Ech ty zawsze takie pierdoły pie... jak się speeda nawciągasz.
W sklepie:
- Są narkotyki? - pyta facet.
- Nie ma - odpowiada sprzedawca.
Na drugi dzień:
- Są narkotyki?
- Nie ma.
Tak było przez kilka dni. W końcu facet nie wytrzymał i wsypał mąkę do kapsułki po lekarstwie. Przychodzi facet:
- Są narkotyki?
- Tak.
- To dobrze, bo jestem z policji...
- Są narkotyki? - pyta facet.
- Nie ma - odpowiada sprzedawca.
Na drugi dzień:
- Są narkotyki?
- Nie ma.
Tak było przez kilka dni. W końcu facet nie wytrzymał i wsypał mąkę do kapsułki po lekarstwie. Przychodzi facet:
- Są narkotyki?
- Tak.
- To dobrze, bo jestem z policji...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz