2026/08/16

Adam G. stworzył listę "złych ludzi". Roztrzaskał głowę seniora tłuczkiem do mięsa, bo ten bronił wnuczki

 33-letni Adam G. stworzył listę „złych ludzi”, których planował zamordować. Po napaściach odhaczał nazwiska we własnej głowie, szykując prawdziwą masakrę podczas finału swoich działań. Wśród potencjalnych ofiar znalazła się babcia Adama i mąż jego byłego obiektu westchnień z czasów szkolnych. - Ola, kocham cię – krzyczał, próbując włamać się do jej mieszkania. Na drodze stanął mu jednak dziadek pokrzywdzonych. W rękach trzymał tłuczek do mięsa, chciał odstraszyć napastnika. Wtedy 33-letni sprawca rzucił się na niego.

Na początku nie było wiadomo, co kierowało 33-letnim Adamem G. z Darłowa w województwie zachodniopomorskim, kiedy tworzył listę osób do zabicia. Czy miał problemy psychiczne? Czy był osobą poczytalną? Pytania się kłębiły, a jeden ze świadków ujawniał, że dwa tygodnie przed pierwszym atakiem mężczyzna przebywał na alkoholowym i narkotykowym odwyku w Gryficach. Leczył się przez dwa miesiące. - Był tam z nami, niedawno wyszedł – powiedziała osoba obecna na tych spotkaniach. Jeszcze inna zdradziła, że oskarżony zachowywał się nietypowo, wydawał się nieobliczalny. Sam Adam G. miał zeznać, że doznał objawienia i Bóg kazał mu oczyścić świat ze złych ludzi. 

Zaatakował własną babcię, a później żałował, że przeżyła. "Kobieta zdołała wezwać karetkę"

Adam G. dopuścił się przerażającej napaści. Zaplanował, że w nocy z 25 na 26 grudnia 2024 roku pozbawi życia swoją babcię. Przygotował długą listę „złych ludzi”, których chciał się pozbyć. Podczas składania późniejszych zeznań mówił w prokuraturze, że chciał „oczyścić z nich świat”. Starsza kobieta, którą jako pierwszą obrał za cel, mieszkała w tym samym budynku – dwa piętra wyżej. Około godziny 2:00 w nocy wybrał się pod jej drzwi. Pukał, dzwonił, nawoływał. Kobieta nie chciała go początkowo wpuścić do środka, ale w końcu się ugięła. Właściwie gdy tylko otworzyła drzwi, rzucił się na nią. Złapał dłońmi za szyję własnej babci i zaciskał najmocniej, jak umiał.- Podejrzany przyznał się później, że udał się do kobiety z zamiarem jej zabicia. Kiedy zobaczył, że ona „jeszcze dycha”, jak sam to określił, zaczął ją kopać w głowę. Przekonany, że ostatecznie pozbawił ją życia, zamknął za sobą drzwi i ruszył w kierunku innego bloku – relacjonowała w rozmowie z „Super Expressem” Anna Grabowska, prokurator rejonowa w Sławnie. Wbrew temu, co myślał Adam G., jego babcia przeżyła brutalny atak. Resztkami sił zdołała wezwać karetkę i trafiła do szpitala w Szczecinie.

Z kolei blok, który Adam G. wybrał jako następny, zamieszkiwała dziewczyna, w której się podkochiwał. To był obiekt jego westchnień z czasów szkolnych, o którym nagle 33-latek sobie przypomniał. Choć kobieta miała już męża i 3-letnie dziecko, ten ubzdurał sobie, że zdobędzie jej serce. Musiał jednak usunąć przeszkody, za które uważał jej rodzinę. Na jego zabójczej liście znalazł się więc mąż pokrzywdzonej. Jego również chciał zabić, bo – jak przyznawał w prokuraturze – planował z kobietą wspólną przeszłość. Ola, kocham cię – krzyczał mężczyzna, próbując dostać się do mieszkania małżeństwa. Zabrał ze sobą klucz, którym próbował wyłamać drzwi. Po krótkim siłowaniu się z barykadą, w końcu mu się udało. Zanim jednak dostał się do środka, ktoś stanął oprawcy na drodze.

- W dostaniu się do środka przeszkodził mu 73-letni dziadek kobiety, który mieszkał w tej samej klatce – relacjonowała prokurator Grabowska. Starszy mężczyzna usłyszał hałasy i wyszedł bronić wnuczki. Zabrał ze sobą tłuczek do mięsa, który miał mu posłużyć jako broń do obrony przed napastnikiem. Liczył także na to, że narzędzie wystraszy napastnika. Tak się jednak nie stało.

Senior bronił swojej wnuczki, zginął jak bohater. Adam G. nie miał dla niego żadnej litości

Adam G. zaczął szarpać się z seniorem, wreszcie powalił go na ziemię. Najpierw zaczął dusić ofiarę, a gdy poszkodowany znalazł się na granicy utraty przytomności, z dłoni wypuścił tłuczek. Wtedy 33-latek chwycił za broń i raz za razem zaczął uderzać nią w głowę 73-latka. Świadkowie wzywali w międzyczasie służby. To wszystko działo się pod moimi drzwiami. Obudziłam się krótko przed godziną 3 nad ranem. Ktoś walił w moje drzwi. Gdy je otworzyłam, zobaczyłam, że Leon leży wprost na moim progu, a obok niego leżał ten tłuczek do mięsa – opowiedziała w „Fakcie” pani Krystyna, która była świadkiem przerażających scen. - Zdążyłam tylko krzyknąć do męża: "Boże, Leon leży nieżywy", a ten mężczyzna się odwrócił, złapał tłuczek i jeszcze raz uderzył go w głowę. Ja Bogu dziękuję, że żyję – relacjonowała kobieta. To właśnie ona zadzwoniła na policję, dwukrotnie – dla pewności. Błagała, by szybko przyjeżdżali. Inna sąsiadka, pani Alfreda, również słyszała szamotaninę. Ktoś krzyczał: „zabiję cię, zabiję”. - To było straszne – mówiła kobieta.Funkcjonariusze zjawili się po 15 minutach i złapali Adama G., nim ten zdołał uciec. Okazało się, że już dzień wcześniej dobijał się do drzwi pani Aleksandry. - Walił w drzwi już w wigilię, tak po pasterce, z pół godziny to trwało. Gdy policjanci przyjechali, porozmawiali z nim chwilę i poszedł. Potem oni przyszli do sąsiadów z naprzeciwka i z nimi rozmawiali. Następnej nocy wrócił i zabił niewinnego człowieka – mówili świadkowie w rozmowie z „Faktem”.

Ratownicy medyczni ruszyli bowiem na pomoc ciężko rannemu mężczyźnie. Trafił on do karetki pogotowia, która miała zabrać go do szpitala w celu przeprowadzenia pilnej, skomplikowanej operacji ratującej życie. Jednak niestety, już w drodze do placówki 73-latek zmarł. Jego stan był zbyt poważny, zginął ratując swoją wnuczkę i jej rodzinę. Nie wiadomo, co by się stało, gdyby nie jego interwencja. Ludzie w mediach społecznościowych okrzyknęli mężczyznę bohaterem.

Badania psychiatryczne i jednoznaczna decyzja biegłych. "Duże ryzyko, że znów będzie chciał zabić"

Tymczasem zatrzymany Adam G. błyskawicznie trafił do tymczasowego aresztu. Badania wykazały, że nie był pod wpływem alkoholu ani środków odurzających, ale nie zachowywał się racjonalnie, co budziło zastrzeżenia dotyczące jego poczytalności. Gdy został doprowadzony do prokuratury, złożył obszerne zeznania.- Mężczyzna przyznał się do zarzutu zabójstwa 73-latka z zamiarem bezpośrednim i do zarzutów usiłowania zabójstwa babci oraz męża swojej byłej dziewczyny, również z zamiarem bezpośrednim. O wszystkim opowiadał ze spokojem i wszelkimi szczegółami, żałując nawet, że nie udało mu się uśmiercić babci. Co więcej, planował zabicie większej liczby „złych osób”, jak o nich mówił, ale ze względu na dobro postępowania nie udzielamy więcej informacji w tym zakresie – mówiła prokurator Anna Grabowska w rozmowie z „Super Expressem”.

33-letni podejrzany trafił do tymczasowego aresztu w Koszalinie. Podjęto decyzję o tym, by przebywał w ambulatorium dla osób chorych, ponieważ śledczy podejrzewali, że Adam G. może być osobą niepoczytalną. Mężczyzna leczył się w przeszłości psychiatryczne, ale „tylko epizodycznie”. Znajomi mężczyzny kiwają jedynie głowami na potwierdzenie, że 33-latek „miał coś z głową” i od dawna zachowywał się dziwnie. Prokuratura miała jeszcze badać ten wątek i potwierdzać najnowsze doniesienia. - Mężczyzna przyznał się do zarzutów, które mu postawiono, czyli do zabójstwa oraz usiłowania zabójstwa dwóch osób. Motyw jego działania jest bardzo nieracjonalny. Mówił, że chciał oczyścić świat ze złych ludzi – precyzowała prokuratora Ewa Dziadczyk z Prokuratury Okręgowej w Koszalinie.

Podejrzany najpierw został umieszczony w tymczasowym areszcie w warunkach ambulatoryjnych na okres trzech miesięcy. W 2025 roku biegli psychiatrzy ostatecznie uznali, że był niepoczytalny i nie może odpowiadać karnie. Prokurator wystąpił do sądu o umorzenie postępowania oraz umieszczenie go we właściwej placówce medycznej o wzmożonym zabezpieczeniu. Psychiatrzy stwierdzili, że ryzyko, iż na wolności Adam G. znów będzie chciał kogoś zabić, jest bardzo duże. O jego ewentualnym zwolnieniu z ośrodka będą w przyszłości decydować lekarze i sąd.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz