Lewica może nie poprzeć kandydatury Macieja Berka na sędziego Trybunału Konstytucyjnego. Tomasz Trela przyznał w Radiu Zet, że skłaniałby klub do odrzucenia tej kandydatury. — Ja bym doradzał na tym etapie, żebyśmy swojego zdania w Lewicy nie zmieniali i byli w tym zakresie konsekwentni — powiedział poseł.
Maciej Berek ma być kandydatem na miejsce, które zwolni się w Trybunale Konstytucyjnym 18 września. Wtedy kończy się kadencja Justyna Piskorskiego, który zasiada w TK od 2017 r. Kolejny wakat pojawi się 30 stycznia 2027 r., wraz z końcem kadencji Jarosława Wyrembaka. Kandydaturę Berka zapowiedział premier Donald Tusk, jednak do wyboru potrzebne będzie głosowanie w Sejmie.Poseł Lewicy przekonywał, że problemem nie są jego zastrzeżenia do kompetencji Berka, lecz fakt, że kandydat jest obecnie aktywnym politykiem i członkiem rządu.— Gdyby pan Maciej Berek nie był członkiem Rady Ministrów, ja nie zawahałbym się podnieść rękę i powiedzieć tak dla tej kandydatury. Gdyby nie był członkiem Rady Ministrów, gdyby nie był posłem, a nie jest, nie byłoby z tym problemu — zaznaczył.Trela przypomniał przy tym wcześniejsze deklaracje Lewicy dotyczące obsadzania Trybunału Konstytucyjnego.— Ja mam z tym problem, dlatego że pamiętam nasze zobowiązanie, pamiętam protesty przed sądami, nie z polityki do Trybunału Konstytucyjnego, zobaczymy co postanowi Klub Parlamentarny Lewicy — podkreślił.Kandydatura nie została jeszcze formalnie zgłoszona
Polityk podkreślił, że na razie mowa jedynie o publicznej zapowiedzi.
— Publicznie została zgłoszona, a nie została zgłoszona formalnie, przynajmniej nic mi o tym nie wiadomo. Nie wpłynęła ta kandydatura. Ile było takich sytuacji, że były propozycje, a później po konsultacjach te propozycje zostawały wycofane. Ja nie wiem, czy tak będzie — powiedział.
Trela zaznaczył też, że nie kwestionuje prawa premiera do przedstawienia własnego kandydata.— Ja nie mam pretensji do pana premiera, że jako szef swojego środowiska politycznego prezentuję swoją kandydaturę. Natomiast ja reprezentuję Lewicę, to jest inne środowisko polityczne i pamiętam co ja, moje koleżanki i koledzy mówili na protestach, mówili po protestach, mówili w studiach radiowych i telewizyjnych, że nie z polityki do Trybunału Konstytucyjnego — przypomniał.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz