2017/10/31

Katolicy w szoku! To co właśnie powiedział Franciszek przejdzie do HISTORII kościoła!

                                                                 
Źli duszpasterze nie są blisko ludzi, ale władzy i pieniędzy – powiedział papież Franciszek podczas poniedziałkowej mszy w kaplicy Domu świętej Marty w Watykanie. Przypomniał, że dobry pasterz tak, jak Jezus troszczy się o odrzuconych i zranionych.
“Do czego zbliżają się kapłani podążający drogą klerykalizmu? Coraz bardziej zbliżają się do aktualnej władzy albo pieniędzy. I to są źli duszpasterze” – mówił papież w homilii, przytoczonej przez Radio Watykańskie.   “Oni myślą tylko o tym, jak piąć się do władzy, jak być przyjaciółmi władzy, wszystkim handlują albo myślą o kieszeni” – dodał.
“Dla nich ludzie są nieważni” – podkreślił Franciszek. Jak zauważył, kiedy takich kapłanów nazywa się “hipokrytami”, ci “obrażają się i mówią: +ależ skąd, my przestrzegamy prawa+”.
Przywołując opisane w Ewangelii czasy saduceuszy i faryzeuszy, Franciszek podkreślił, że dla złych kapłanów ważne było, “ile zebrano pieniędzy podczas ceremonii”.
Papież wskazywał, że “dobry duszpasterz zbliża się do odrzuconych, jest zdolny wzruszyć się i nie wstydzi się dotknąć ran”. “Łaską dla Ludu Bożego jest mieć dobrych pasterzy, takich jak Jezus” – powiedział Franciszek.
To niecodzienne, że z ust głowy kościoła padają tak ostre słowa. 
Co o tym sądzicie?                                                                                                                                                               Podpisuję się pod tym w100 %  gb
   

Holland gloryfikuje samopodpalenie Piotra S. i histeryzuje: "Osuwanie się kraju w stronę autorytarną dzieje się stopniowo"

autor: fot.youtubeTa swołocz wyzwala we mnie negatywne emocje . Ją powinno się powiesić ... za całokształt .Szkoda że nie żyje w czasach władców .Zawisłaby  a może by spłonęła na stosie ?? Tak czy siak spotkała  by  ja  zasłużona kara!!  A dziś , no cóż !!! Szkaluje polskie państwo, rząd , obywateli po to tylko żeby następnie przyjechać do Polski .!!! Tylko po co i do kogo ?? Do tego głupiego   narodu   i ohydnego rządu ?? Po co ta ściera tu przyjeżdża ?? Taka szmata powinna mieć dożywotni zakaż wjazdu na teren RP . Wszak  Polką już   dawno nie jest !!!!!  Jest to beznarodowościowiec !!!! Najgorsza kasta człowieka !!!!!!                            gb                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                              Przy okazji wykorzystywania śmierci Piotra S. do uderzenia na rząd, nie mogło zabraknąć głosów Agnieszki Holland oraz czołowej propagandystki mediów IIIRP, czyli Renaty Kim z „Newsweeka”. W kuriozalnym wywiadzie dla tego tygodnika, reżyserka, nie kryła zachwytu nad dramatycznym czynem Piotra S., porównując go do działań legendarnych opozycjonistów z czasów, gdy wschodnią Europą niepodzielnie rządził Związek Radziecki.    Agnieszka Holland uważa, że obrzydliwe wykorzystywanie samopodpalenia dla bieżących celów politycznych (wywiad przygotowywano przed tragiczną informacją o śmierci Piotra S.) było zbyt słabo akcentowane przez liberalne media. Te otrzymały od Holland swoistą „reprymendę”.
Liberalne media wykazały się niebywałą wręcz powściągliwością w informowaniu o tym, co zrobił Piotr S. Taki tragiczny wymiar, jaki nadaje polityce jego czyn, budzi u nich głęboki dyskomfort.
– mówi Agnieszka Holland w wywiadzie dla „Newsweeka”.
Zwykle jesteśmy skłonni minimalizować zagrożenia, myśleć, że jakoś to będzie, jeszcze się nic aż tak złego nie dzieje. Osuwanie się kraju w stronę autorytarną dzieje się stopniowo, ludzie się do tego przyzwyczajają i już nie pamiętają, że jeszcze parę miesięcy wcześniej nie przyjęli by czegoś, co dziś wydaje się naturalne.
– „boleje” Agnieszka Holland.

A jak pani reżyser ocenia sam czyn Piotra S.?
Ja to nazywam genem odwagi i sprawiedliwości. Kiedy ten gen zostaje zaatakowany, uruchamia w człowieku skrajną odwagę.
– stwierdziła Holland.
Oczywiście Hollland porównała czyn Piotra S. do podobnych Ryszarda Siwca i Jana Palacha z mrocznych czasów komunizmu.

Na koniec rozmowy Holland przyznaje jednak bezradnie, że jak na razie nie ma zbyt wielu pomysłów, jak doprowadzić w Polsce do zmiany władzy.
(…) nie ma pomysłu na to co można robić.
– skapitulowała Holland.
Holland, która rozpaczliwie szuka paliwa dla wewnętrznej wojny politycznej między Polakami, gloryfikuje dramatyczny czyn Piotra S., ale tak naprawdę, traktuje go instrumentalnie. Nie zwraca uwagi na osobistą tragedie tego człowieka, na negatywny wydźwięk społeczny jego czynu. Dla niej to kolejny żołnierz w walce z Prawem i Sprawiedliwością. Ciężko znaleźć przykład większego i bardziej brutalnego cynizmu.

Krwawa Luna miażdżyła genitalia więźniów, dziś leży na Powązkach!!!

     Krwawa Luna miażdżyła genitalia więźniów, dziś leży na Powązkach!!!          Szafarzyński został rozebrany do naga, a następnie "Luna" własnoręcznie zaczęła pastwić się nad jego genitaliami, do tego stopnia, że „jądra miał na wysokości kolan”. Przesłuchiwanego Brystygier zaprowadziła do znajdującej się w pokoju komody, włożyła do szuflady jego przyrodzenie i gwałtownie zatrzasnęła. Jakby tego było mało, mężczyzna przez cały czas był bity metalowym kablem i po kilku dniach zmarł z wycieńczenia."
Julia Brystygier (z domu: Prajs) porządnie zapracowała sobie na swój przydomek "Krwawa Luna". Była jednym z najkrwawszych oprawców związanych z aparatem bezpieczeństwa PRL. Uwielbiała pastwić się nad więźniami, w sposób szczególnie okrutny- nad mężczyznami.
"Krwawa Luna" przyszła na świat 25 listopada 1902 roku, we wsi Stryj na Ukrainie, jako pierwsza z czworga dzieci Hermanna Preissa, magistra farmacji i Berty Salzerberg, córka posiadaczy ziemskich z Nowego Sioła. Zamożną rodzinę stać było na zapewnienie dzieciom przyzwoitej edukacji. Julia była pilną uczennicą, a inteligencją przewyższała rówieśników. Po ukończeniu studiów historycznych na Uniwersytecie Jana Kazimierza we Lwowie, kontynuowała naukę w Paryżu, gdzie uzyskała doktorat z filozofii. W międzyczasie wyszła za mąż za działacza syjonistycznego, Natana Brystigera i urodziła mu syna, a pod koniec lat 20. XX wieku została nauczycielką historii w Wilnie.
Młoda nauczycielka fascynowała się bolszewizmem i na początku lat 30. wstąpiła do Komunistycznej Partii Zachodniej Ukrainy, gdzie rozpoczęła walkę z władzami II Rzeczpospolitej. Kilkakrotnie siedziała w więzieniu.
Na każdym kroku podkreślała, że nie czuje się Polką. Nie kryła radości, gdy w 1939 r. Armia Czerwona wkroczyła do Polski. Brystygierowa przyjęła radzieckie obywatelstwo i została donosicielką NKWD. Wstąpiła do PPR i zrobiła błyskawiczną karierę w partii. Była pupilką przełożonych, oddana swojej pracy i o charakterze, któremu nie mogli się oprzeć ludzie z jej kręgów.
Mimo że nie odznaczała się szczególną urodą, mogła przebierać w mężczyznach, a liczne romasnse pomogły przyspieszyć karierę partyjną. W 1945 r. została dyrektorką V Departamentu Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego i wtedy rozpoczęła się gehenna działaczy podziemia antykomunistycznego, którzy mieli z nią styczność...
Z największym zapałem zwalczała organizacje i ugrupowania religijne. Zanstalowała sieć tajnych agentów w kuriach i parafiach. Donosiły zarówno osoby świeckie, jak i duchowne, a do donoszenia na katechetów szkolnych często wykorzystywała uczniów najstarszych klas.
Kościół spotkał się wówczas z niespotykaną dotychczas falą prześladowań, a w latach 50. XX wieku aresztowano ponad tysiąc księży, wielu z nich sądzono w procesach pokazowych. To wtedy Julia Brystygier dorobiła się pseudonimu "Krwawa Luna".
Często z przyjemnością brała udział w procesach osób oskarżonych o działania na szkodę PRL i pastwiła się w sposób wyjątkowo okrutny nad przesłuchiwanymi i więźniami.
Tomasz Grotowicz na łamach „Naszej Polski” opisywał, jak wyglądało przesłuchanie ludowca o nazwisku Szafarzyński. Szef propagandy PSL został rozebrany do naga, a następnie "Luna" własnoręcznie zaczęła pastwić się nad jego genitaliami, do tego stopnia, że „jądra miał na wysokości kolan”. Przesłuchiwanego Brystygier zaprowadziła do znajdującej się w pokoju komody, włożyła do szuflady jego przyrodzenie i gwałtownie zatrzasnęła. Jakby tego było mało, mężczyzna przez cały czas był bity metalowym kablem i po kilku dniach zmarł z wycieńczenia.
Podobno "Krwawa Luna" w sposób szczególny "upodobała" sobie młodych mężczyzn. Tortury wobec nich zawsze kończyły się w okolicy genitaliów, a Brystygier nie przebierała w środkach: wykręcała, biła, nakłuwała i przypalała.
Miała opinię „bestii, która swoim okrucieństwem przewyższała dozorczynie z hitlerowskich obozów koncentracyjnych”.
Przesłuchiwała również Prymasa Tysiąclecia. Nic nie wiadomo o metodach, jednak kard. Stefan Wyszyński miał później powiedzieć: "To była straszna kobieta". Zwolniła z więzienia historyka Pawła Jasienicę, lecz w opinii wielu badaczy- z powodów czysto pragmatycznych, uznając, że Jasienica bardziej przyda się komunistom żywy niż martwy.
Po śmierci Stalina wielu gorliwych katów z aparatu bezpieczeństwa trafiło pod sąd, lecz "Krwawa Luna" uniknęła procesu. Za Brystygier miał wstawić się osobiście sam Władysław Gomułka.
Z bezpieki odeszła w 1956 r. Dostała rentę i podjęła pracę w państwowych wydawnictwach, np. "Naszej Księgarni" lub PIW. Chciała spróbować swoich sił jako pisarka, lecz mimo dwóch publikacji wydanych pod panieńskim nazwiskiem środowisko literackie traktowało ją z dużą nieufnością. Pod koniec lat 60. odrzucono jej aplikację do Związku Literatów Polskich. Podczas swojej pracy w bezpiece pastwiła się nad wieloma pisarzami, której twórczość odebrano jako szkodliwą dla PRL.
"Krwawa Luna" pod koniec życia doznała spektakularnego nawrócenia. Stała się częstym gościem Zakładu dla Niewidomych w Laskach i tam pod wpływem sióstr Franciszkanek nawróciła się oraz przyjęła Sakrament Chrztu Świętego, choć brakuje aktu chrztu, który mógłby to jednoznacznie potwierdzić. Do końca swoich dni miała zachowywać się jak gorliwa katoliczka, choć nie wiadomo, czy nawrócenie było szczere, czy był to wynik chłodnych kalkulacji, przeprowadzony na pokaz.
Julia Brystygier zmarła 9 października 1975, choć niektórzy świadkowie twierdzą, że raczej w ośrodku w Laskach, w otoczeniu sióstr. Pochowano ją na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach.
Czy jej nawrócenie było prawdziwe, zdążył już zapewne osądzić sam Pan Bóg. Powstaje jednak pytanie, czy Powązki są miejscem właściwym dla kogoś, kto w sposób tak okrutny pastwił się nad polskimi bohaterami.
JJ/ciekawostkihistoryczne.pl, Fronda.pl                                                                                                                                                                                                                                         Dla tego czegoś nie ma miejsca  na żadnej ziemi . Powinno się ją spalić a  prochy wyrzucić do oceanu choć i na to nie zasługuje!!  Takie coś powinno zniknąć z  pamięci ludzi.                                      gb

Fakt: Było tajne spotkanie Andrzeja Dudy z Jarosławem Kaczyńskim. Prezydent odrzucił poprawki PiS

Fakt donosi, że 22 października doszło do tajnego spotkania Andrzeja Dudy z prezesem PiS Jarosławem Kaczyńskim. Prezydent miał poinformować,  że odrzuca kluczowe poprawki Prawa i Sprawiedliwości dot. ustaw reformujących sądownictwo.                                                                                                                                Prezydent nie zamierza ustępować i nie zgodzi się na wybór dający rządzącym znaczącą przewagę

- gazeta cytuje swego informatora z Pałacu Prezydenckiego.

Sytuacja jest patowa i nie wiadomo, kiedy dojdzie do kolejnego spotkania w Belwederze, bo nie ma o czym rozmawiać – podkreśla dziennik. Andrzej Duda miał zaproponować, aby rozwiązania poszukać na niższym szczeblu - rozmowy miałyby się odbyć pomiędzy Pawłem Muchą, a Stanisławem Piotrowiczem. Zdaniem gazety jednak najbardziej prawdopodobne jest odstąpienie od reformy KRS i uchwalenie jedynie reformy o Sądzie Najwyższym.

źródło: fakt, do rzeczy     
Zdjęcie użytkownika Andrzej Elbe.
Zdjęcie użytkownika Mariusz Bieniek.              Przed nami jedno z najbardziej refleksyjnych Świąt w Polsce. 1 listopada obchodzimy uroczystość Wszystkich Świętych, dzień później – Zaduszki.
Jak co roku wyruszymy na cmentarze, by zapalić znicze na grobach naszych bliskich, którzy już odeszli, pomodlimy się za nich, z pewnością wspomnimy, jacy byli.
Ale Wszystkich Świętych i Zaduszki to także czas, który w szczególny sposób powinniśmy poświęcić tym, którzy żyją. Zapomnieć o obopólnych żalach, uścisnąć się serdecznie, porozmawiać od serca, po prostu być razem. Przypomnieć sobie słowa Ks. Jana Twardowskiego: „Śpieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą”, i wcielać je w życie najpiękniej jak się da…                    

JESIEŃ W OGRODZIE .....

Zdjęcie użytkownika Andrzej Elbe.