2017/10/31

Podrabiali niemal każdy dokument. Nakryła ich policja

Policjanci z wrocławskiego Zarządu Centralnego Biura Śledczego Policji wspólnie z funkcjonariuszami Śląskiego Oddziału Straży Granicznej rozbili zorganizowaną grupę przestępczą, której członkowie podejrzani są o fałszowanie na ogromną skalę różnego rodzaju dokumentów. 
Z ustaleń śledczych wynika, że podejrzani mogli podrobić m.in.: dowody osobiste, prawa jazdy, paszporty, dyplomy ukończenia szkół, zaświadczenia o prowadzonej działalności gospodarczej, dokumenty służące do legalizacji pobytu cudzoziemców nielegalnie przebywających na terenie RP – w tym cudzoziemców spoza Unii Europejskiej, dokumenty służące do tworzenia nowej tożsamości osób ukrywających się przed organami ścigania, będących poszukiwanymi Europejskim Nakazem Aresztowania oraz inne dokumenty. Członkowie zlikwidowanej grupy przestępczej prawdopodobnie trudnili się również paserstwem rzeczy uzyskanych za pomocą czynu zabronionego.
Funkcjonariusze Straży Granicznej wspólnie z wrocławskimi policjantami CBŚP wkroczyli jednocześnie w kilkanaście miejsc. Niektóre z zatrzymań miały dynamiczny charakter, ponieważ istniało podejrzenie, że osoby zatrzymywane mogą posiadać broń palną. Mężczyzna podejrzany o kierowanie grupą wpadł w trakcie fałszowania dokumentów.
W wyniku przeprowadzonych działań na terenie województwa dolnośląskiego, opolskiego i lubuskiego zatrzymano 18 osób, w wieku od 27 do 59 lat (6 kobiet i 12 mężczyzn). Podczas przeszukań ujawniono sfałszowane dokumenty tożsamości oraz szereg półproduktów i narzędzi służących do fałszowania dokumentów, a także komputer ze specjalistycznym pakietem programów graficznych. Zatrzymano także ruchomości o wartości około 260 tys. złotych oraz pieniądze w kwocie około 100 tys. złotych. Przedmioty te będą mogły zostać zabezpieczone na poczet przyszłych kar.
Nadzorująca śledztwo Prokuratura Okręgowa w Opolu wystosowała wobec części podejrzanych wnioski o zastosowanie tymczasowego aresztowania na okres trzech miesięcy. Wobec pozostałych osób zastosowano dozory policyjne i zakazy opuszczania kraju.
Obecnie analizowane są dyski twarde komputerów. Już wstępne ustalenia wykazują, że z „usług” podejrzanych skorzystało co najmniej kilkaset osób. Funkcjonariusze CBŚP i SG, w różnego rodzaju instytucjach, już wkrótce rozpoczną weryfikację przedłożonych tam dokumentów przez wytypowane w śledztwie osoby.                                                      Źródło: policja.pl   


W miejscu katastrofy smoleńskiej powstanie... gazociąg? Minister Błaszczak: To konsekwencja decyzji rządu PO-PSL

Szef MSWiA Mariusz Błaszczak, pytany o medialne doniesienia na temat budowy gazociągu w miejscu katastrofy smoleńskiej, nie kryje swojego oburzenia. „To wszystko jest konsekwencją decyzji podjętych przez poprzedni rząd koalicji PO-PSL bezpośrednio po tragedii” - mówi.
Według informacji podanych na Twitterze przez reportera Polsat News Tomasza Kułakowskiego wstęp na miejsce katastrofy smoleńskiej jest zabroniony. Ze zdjęć opublikowanych przez reportera wynika, że teren jest ogrodzony, a zawieszone tablice ostrzegawcze informują, że prowadzone są na nim prace poszukiwawczo-konstrukcyjno-montażowe związane z budową magistrali gazociągowej.
- W miejscu katastrofy pod Smoleńskiem „budują” gazociąg. Odpowiedź na usuwanie pomników radzieckich - napisał na Twitterze dziennikarz.
W Smoleńsku, na drodze prowadzącej do miejsca katastrofy samolotu prezydenckiego Tu-154M, znajduje się ogrodzenie. Są tam także tablice informujące o tym, że w III kwartale br. rozpoczną się prace związane z budową gazociągu. Wysoki płot stoi na początkowym odcinku drogi z betonowych płyt, która wiedzie dalej do miejsca katastrofy. Dwie tablice na ogrodzeniu informują, że jest to teren prywatny spółki o nazwie "Wiek" i że przejazd jest czasowo ograniczony. Brama w ogrodzeniu była w poniedziałek późnym wieczorem czasu polskiego zamknięta.
Tuż przed ogrodzeniem, zaraz na początku drogi, ustawiono szlaban, również z informacją o czasowym ograniczeniu przejazdu.
Do tych informacji odniósł się na antenie TVP Info minister Mariusz Błaszczak.
- To wszystko jest konsekwencją decyzji podjętych przez poprzedni rząd koalicji PO-PSL bezpośrednio po tragedii - niedbanie o dochodzenie prawdy, godzenie się na warunki, na kłamstwa formułowane przez stronę rosyjską, przynosi takie konsekwencje – mówił szef MSWiA.
Minister pytany, czy traktuje działania strony rosyjskiej jako celowe, służące upokorzeniu Polski, przypomniał o całej serii tego typu działań.
- Zamiana ciał była już przykładem wcześniejszym takiego sposobu działania. Nieotworzenie trumien w Polsce było zgodą poprzedniego rządu na właśnie takie potraktowanie ofiar – mówił minister Błaszczak.

Źródło: niezalezna.pl, PAP 

2017/10/30

Lekarz przepisał cały majątek na żonę i daje jej po 19 tys. alimentów, bo nie chce płacić odszkodowania wobec pacjentki

  
foto: Parentingupstream (Pixabay.com / CC0)
W tej historii patologia goni patologię. 12 lat temu lekarz anestezjolog podczas operacji zaczął rozmawiać przez swój telefon. W tym czasie nie zauważył, że jego pacjentka zaczęła się dusić, bo chwilę wcześniej uszkodził jej tchawicę. Efekt? Poważne niedotlenienie mózgu i przykucie do łóżka do końca życia. Sąd stwierdził, że doszło do rażącego błędu i nakazał lekarzowi wypłacić 400 tys. zł odszkodowania i 5 tys. zł comiesięcznej renty. Co zrobił lekarz? Przepisał cały majątek na żonę i zaczął jej wypłacać po 19 tys. alimentów tak, aby poszkodowana pacjentka nie otrzymała ani grosza!

Nie dość, że winny lekarz próbował ukryć majątek przepisując go na żonę i nie wypłacił rodzinie poszkodowanej pacjentki zasądzonego odszkodowania i renty (bowiem zarabiane przez niego pieniądze przepadały w całości jako "alimenty" na żonę), to nie został on również w żaden sposób poważnie ukarany przez środowisko lekarskie. Rzecznik odpowiedzialności zawodowej przez ponad 3 lata zbierał w tej sprawie dowody. Na ich podstawie sąd lekarski ukarał anestezjologa... upomnieniem.      
Rodzina skrzywdzonej pacjentki odwołała się od tego wyroku, ale wówczas sprawa uległa przedawnieniu. Okazało się bowiem, że ponad 3-letnie "zbieranie dowodów" przez rzecznika odpowiedzialności zawodowej nie było bezcelowe. Maksymalne przeciąganie sprawy na etapie przedprocesowym dało ostatecznie efekt w postaci jej przedawnienia, kiedy trzeba było odwoływać się od skandalicznego wyroku koleżeńskiego sądu lekarskiego.

Później, kiedy lekarz nie realizował orzeczonego przez sąd wyroku wypłacenie 400 tys. złotych odszkodowania i płacenia po 5 tys. zł renty co miesiąc, stanął powtórnie przed sądem lekarskim za "nieetyczne zachowanie" polegające na niepłaceniu poszkodowanej zasądzonych pieniędzy. Koledzy lekarze byli dla winnego anestezjologa bardzo wyrozumiali. Został bowiem przez nich uniewinniony.
   
r e k l a m y


W ubiegłym roku Sąd Rejonowy w Szczecinie uznał, że lekarz wraz ze swoją żoną świadomie i celowo podejmowali działania w celu uszczuplenia majątku tak, aby nie można było z niego wyegzekwować należności wobec rodziny poszkodowanej pacjentki. Nieuczciwy lekarz został skazany na karę więzienia w zawieszeniu na półtora roku oraz zobowiązany do zapłacenia rodzinie skrzywdzonej przez siebie pacjentki (która do dziś pozostaje w śpiączce) kwoty 1,6 mln złotych. Wyrok nie był prawomocny. Sprawa jest nadal w toku.

              



Zbliża się dzień Wszystkich Świętych. Trwają akcje "Znicz" i "Hiena" (http://www.tvn24.pl)

5 tysięcy funkcjonariuszy drogówki, dodatkowo policjanci kryminalni i strażnicy miejscy będą czuwać nad bezpieczeństwem odwiedzających cmentarze w całej Polsce. Od piątku trwają akcje "Znicz" i "Hiena". Wszystko po to, żeby usprawnić ruch przed nekropoliami i uniemożliwić kradzieże zniczy i kwiatów oraz powstrzymać kieszonkowców. (http://www.tvn24.pl)
Wszystko po to, żeby usprawnić ruch przed nekropoliami i uniemożliwić kradzieże zniczy i kwiatów oraz powstrzymać kieszonkowców.
5 tysięcy funkcjonariuszy drogówki, dodatkowo policjanci kryminalni i strażnicy miejscy będą czuwać nad bezpieczeństwem odwiedzających cmentarze w całej…
FAKTY.TVN24.PL

Polacy obchodzą Święto Wszystkich Świętych !!!!!!!

Zdjęcie użytkownika Siostra Anna Balcerzak.

"Halloween niesie za sobą poważne konsekwencje". Rzecznik episkopatu o "pogańskim zwyczaju"

- Halloween to pogański zwyczaj, niezgodny z naszą kulturą i tradycją. Obchody te są przeciwne atmosferze modlitwy i zadumy, jaka towarzyszy nam w uroczystość Wszystkich Świętych i w Dzień Zaduszny - powiedział rzecznik Konferencji Episkopatu Polski ks. Paweł Rytel-Andrianik.

"Halloween niesie za sobą poważne konsekwencje". Rzecznik episkopatu o "pogańskim zwyczaju"

- Halloween to pogański zwyczaj, niezgodny z naszą kulturą i tradycją. Obchody te są przeciwne atmosferze modlitwy i zadumy, jaka towarzyszy nam w uroczystość Wszystkich Świętych i w Dzień Zaduszny - powiedział rzecznik Konferencji Episkopatu Polski ks. Paweł Rytel-Andrianik.
publicdomainpictures.net/Petr Kratochvil
Rzecznik episkopatu przypomniał słowa papieża Benedykta XVI, który wskazał, że Halloween "promuje kulturę śmierci" oraz "popycha nowe pokolenia w kierunku mentalności ezoterycznej magii, atakuje święte i duchowe wartości". Dodał, że w Polsce pierwsze dni listopada są czasem pamięci o zmarłych, modlitwy i zadumy nad sensem życia, a Halloween "zupełnie nie jest zgodne z duchem tych dni", a nawet jest "zaprzeczeniem fundamentalnych wartości chrześcijańskich".
 
"Jednocześnie Kościół nie wzywa do smutku i przygnębienia, gdyż uroczystość Wszystkich Świętych to wydarzenie w gruncie rzeczy radosne, niosące nadzieję zmartwychwstania. Dobrze się dzieje, że zamiast przebierania się w upiorne stroje, rodzice coraz częściej wybierają dla swoich dzieci korowody świętych lub bale, by radośnie świętować" - ocenił ks. Rytel-Andrianik.

"W Polsce ten zwyczaj się nie przyjął"
 
Wyjaśnił, że Halloween to "zwyczaj pogański, obcy chrześcijaństwu". "W Polsce ten zwyczaj się nie przyjął i nie ma szans na jego sztuczne zaadaptowanie. Z naszej tradycji wynika wspominanie bliskich zmarłych i modlitwa za nich, a nie epatowanie makabrycznym strojem" - powiedział rzecznik episkopatu.
 
Jak wskazał, "Halloween wywodzi się z pogańskiego, celtyckiego święta, które niejednokrotnie wprowadza dzieci i młodzież w rzeczywistość magiczną". "Ponadto badania psychologiczne wykazują, że mali uczestnicy tej zabawy mogą odczuwać później lęki lub mieć nocne koszmary związane z duchami, zjawami i upiorami, za które są przebierani. Tak więc Halloween nie jest tylko niewinną zabawą, ale niesie ze sobą poważne konsekwencje, choć wiele osób to bagatelizuje, a nawet ośmiesza" - podkreślił ks. Rytel-Andrianik.

Strój miał odstraszyć dusze zmarłych
 
Anglosaskie Halloween, obchodzone 31 października, najbardziej popularne jest w USA. Słowo Halloween jest swoistym zniekształceniem angielskiego All Hallow's Eve (Wigilia Wszystkich Świętych) i celtyckiego Samhain.

W istocie korzenie święta tkwią w kulturze starożytnych Celtów, którzy wierzyli, że 31 października - w dniu będącym u nich oficjalnym końcem lata - dusze zmarłych wychodzą z grobów i błąkają się po ziemi w poszukiwaniu ciał żywych, do których mogłyby wniknąć. Dlatego żywi zaczęli się tego dnia przebierać w odrażające maski i odpychające, makabryczne kostiumy, aby odstraszyć dusze zmarłych. Stąd współczesny zwyczaj przebierania się w stroje upiorów, demonów i czarownic.
 
PAP

Śnieg już nie tylko w Tatrach. Biały puch sypnie dziś w innych częściach Polski

Niedzielny wieczór na Krupówkach.Nad Polską panują trudne warunki pogodowe. Temperatura wahać się będzie od 4 do 8 stopni Celsjusza. W poniedziałek we wschodniej części kraju należy się spodziewać silnych porywów wiatru, którym towarzyszyć będą opady śniegu, deszczu lub deszczu ze śniegiem.Mieszkańcy Podhala od kilku dni zmagają się z obfitymi opadami śniegu. Biały puch zalega już nie tylko w wysokich partiach gór, ale również w miejscowościach położonych u podnóża gór. Według najnowszych prognoz zima zawita również niemal do całej wschodniej części kraju. Najzimniej będzie w Lublinie, Rzeszowie i Suwałkach. Tutaj słupki rtęci pokażą zaledwie 4 stopnie Celsjusza. Najwyższych temperatur należy się spodziewać w zachodniej Polsce. Tu termometry pokażą od 7 do 8 stopni.
Należy też przygotować się na silny wiatr. Na zachodzie kraju porywy osiągną miejscami prędkość do 60 km/h. Na wschodzie sytuacja będzie o wiele trudniejsza. Do opadów deszczu i śniegu dojdzie wiatr o sile od 70 do nawet 100 km/h.
Internauci na bieżąco raportują stan pogody w swoich miejscowościach. W niektórych miejscach spadło nawet 8 cm śniegu. Tak od wczoraj wyglądają popularne Krupówki, niektóre Parki Narodowe na południu Polski czy Bukowina Tatrzańska.Zobacz obraz na Twitterze