2025/11/25

 

Polka i jej dzieci zatrzymani w Niemczech. Wszystkich pozbawiono wolności

 Pani Natalia wraz z trojgiem nastoletnich dzieci została zatrzymana po przekroczeniu granicy z Niemcami, dokąd pojechali na wycieczkę. Kobieta walczy o prawo do opieki z ich ojcem mieszkającym w USA. Polski sąd stanął po stronie naszej rodaczki, lecz niemieckie służby respektują wystawiony za nią list gończy. Dzieci od trzech tygodni są pozbawione wolności. Materiał "Interwencji".

Na pewno lekko tego nie przeżywają, skoro umieszczono je w takich warunkach, gdzie mają godzinę spaceru, jak gdzieś w więzieniu - mówi Jerzy Kałuża, dziadek dzieci.1 listopada pani Natalia ze Szczecina razem ze swoją mamą i trojgiem dzieci wybrała się do Berlina - do cyrku. Chwilę po przekroczeniu granicy autobus został zatrzymany przez niemieckich pograniczników. Wówczas okazało się, iż kobieta jest poszukiwana listem gończym. Jej mieszkający w USA mąż powiadomił bowiem prokuraturę, iż pani Natalia uprowadziła ich wspólne dzieci. Przy kontroli dowodów osobistych powiedzieli, że musimy wysiąść. Usłyszałam, że ja mogę jechać, ale córka i jej dzieci wysiadają. Też wysiadłam. Ten najstarszy chłopczyk był przestraszony, on jest bardzo wrażliwy. Malutki tulił się do mamy cały czas, dziewczynka również się bała, bo to była wielka niewiadoma - mówi Maria Kałuża, matka pani Natalii.

Polka i jej dzieci zatrzymane w Niemczech. Kobieta trafiła do aresztu

Mimo tłumaczeń i przedstawienia stosownych dokumentów pani Natalia została zatrzymana i osadzona w niemieckim areszcie ekstradycyjnym. Troje jej dzieci zostało umieszczonych w ośrodku opiekuńczym. Są tam do dziś. Babcia dzieci chciała je zabrać, nie były bowiem ścigane.- Oni powiedzieli, że nie, to już nie my, to nie nasza sprawa. Musi to rozstrzygnąć sąd, a sąd tego to dzisiaj nie rozstrzygnął. Obce środowisko, język niemiecki wokół, dzieci nie wiedzą, co się z mamą dzieje, gdzie pojechała. Martwią się o nią strasznie, nie mają żadnej informacji, mama nie może do nich zadzwonić - podkreśla w rozmowie z "Interwencją" Maria Kałuża.- To jest trzeci tydzień, dzieci straciły mnóstwo nauki, nie chodzą na piłkę, na judo... A teraz są zamknięte jak w więzieniu. Dlaczego dzieci są w więzieniu? - pyta Kamila Wójcik, koleżanka zatrzymanej pani Natalii.12-letnia córka pani Natalii uczęszcza na zajęcia taneczne. Jej koleżanki planowały pikietę w Niemczech w tej sprawie. - Pierwsza myśl dziewczynek była, że po prostu tam pojadą pod ten ośrodek i będą protestować, żeby te dzieci wróciły. Żeby błagać Jugendamt, który zajmuje się tymi dziećmi. Nadal chcą to zrobić - tłumaczy Barbara Nocel, koleżanka pani Natalii.

"Sąd w Polsce nie zgodził się na wydanie pani Natalii władzom amerykańskim"

Do zatrzymania pani Natalii doszło na skutek wydania międzynarodowego listu gończego przez prokuraturę w Kalifornii. Kobieta została oskarżona o uprowadzenie trojga swoich dzieci, których ojcem jest jej mąż - mieszkający w USA obywatel Mali.- On był sportowcem, judo trenował. Najpierw wyjechał do Nowego Jorku, a potem wyjechał do Kalifornii. No i ona po prostu za nim. I w okresie pandemii nasza córka przyjechała tutaj. Postanowili, że ona przyjedzie pierwsza z dziećmi, a on dojedzie. Nie przyjechał, zmienił zdanie i potem zaczął się domagać powrotu dzieci - twierdzi Maria Kałuża, babcia dzieci. Ona postanowiła zostać w Polsce. Cała gehenna z jej punktu widzenia zaczęła się pięć lat temu. Po pierwsze poprzez wytoczenie sprawy karnej w USA przez prokuraturę w Kalifornii, w wyniku czego doszło do wniosku o ekstradycję, który polski sąd rozpoznawał. Sąd w Polsce nie zgodził się na wydanie pani Natalii władzom amerykańskim - tłumaczy adwokat Michał Lizak, pełnomocnik pani Natalii.Jak informuje Konrad Kujawa, sędzia Sądu Okręgowego w Szczecinie, instytucja ta stwierdziła, że "w postępowaniu pani Natalii nie było znamion popełnienia polskiego przestępstwa". - (Sąd) wykluczył możliwość uprowadzenia dziecka, a wziął pod uwagę po pierwsze to, że pani jest biologiczną matką dzieci, a jej władza rodzicielska nie została ograniczona ani nie została jej pozbawiona - wskazuje.

Polka i dzieci zatrzymane w Niemczech. W tle walka o prawa do opieki

Sędzia nadmienia, iż "postępowanie o wydanie dzieci, które toczyło się z konwencji haskiej, zostało umorzone". - Po trzecie: postępowanie przed polskim prokuratorem także zostało umorzone. I po czwarte: w sprawie o rozwód, która toczy się przed polskim Sądem Okręgowym w Szczecinie, sąd wydał postanowienie zabezpieczające i ustalił miejsce pobytu dzieci przy matce na czas trwania procesu rozwodowego - wylicza Konrad Kujawa.Niezależnie od stanowiska polskiego sądu, to strona niemiecka podejmie decyzję o ewentualnej ekstradycji pani Natalii i o dalszym losie jej dzieci. Wszyscy troje mają podwójne, polsko-amerykańskie obywatelstwo. Rodzina jest w tej chwili przetrzymywana, jak twierdzą prawnicy, bez postanowienia sądu w niemieckiej placówce opiekuńczej.Pierwszym stanowiskiem organu, jak żeśmy się włączyli do tej sprawy, było stanowisko takie, że w ciągu kilku dni dzieci zostaną wydane babci. Natomiast w sprawę najwyraźniej mocno włączył się ojciec - mówi Krzysztof Peśla, niemiecki pełnomocnik pani Natalii.Ojciec dzieci przyleciał do Niemiec. Ekipie "Interwencji" udało się z nim porozmawiać:Reporter: Czy lepiej, żeby dzieci przebywały tutaj, czy żeby poszły do babci?

Ojciec: Nie potrafię na to odpowiedzieć. Przyjechałem tu specjalnie z Ameryki. To nie jest sytuacja, w jakiej ktokolwiek chciałby się znaleźć.

Reporter: A dzieci? Są tu od trzech tygodni...

Ojciec: Nie wiem, co będzie jutro. Nie mieszkam w Polsce. Troje nastolatków... Czy babcia może się z nimi zająć?

Bliscy pani Natalii zorganizowali pikietę. Chcieli zwrócić uwagę szefa MSZ

- Ja w ogóle nie rozumiem, jak Jugendamt sobie uzurpuje prawo, że on może decydować o obywatelach polskich, że on będzie rozstrzygał, czy te dzieci oddać ojcu, czy oddać matce, albo mi, skoro matka jest zamknięta - komentuje Maria Kałuża, babcia dzieci.Przede wszystkim należy jasno podkreślić, że dzieci nie są w ośrodku poprawczym dla nieletnich, lecz w miejscu, gdzie są pod opieką. Należy również wyjaśnić, że zgodnie z Kodeksem Socjalnym przyjęcie opieki odbywa się bez nakazu sądowego" - brzmi fragment oświadczenia rzecznika prasowego powiatu Vorpommern-Greifswald.W ostatni piątek w Szczecinie pojawił się minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski. Rodzina i przyjaciele pani Natalii i jej dzieci zorganizowali pikietę, chcąc zdobyć uwagę ministra. Dopiero 8 stycznia niemiecki sąd ma zdecydować o tym jaki będzie dalszy los dzieci. Jeżeli dojdzie do ekstradycji pani Natalii, może jej grozić nawet dziewięć lat więzienia.Nasz konsulat jest w kontakcie i z Ministerstwem Sprawiedliwości, i z rodziną, ale też z lokalnymi władzami niemieckimi, więc tutaj jest praca naszego wydziału konsularnego. To wszystko musi odbywać się w ramach prawa - mówi Maciej Wewiór, rzecznik MSZ.- No na razie nie widzę, żeby państwo polskie nam pomagało. Jest niezainteresowane - uważa Maria Kałuża, babcia dzieci. Jak dowiedziała się ekipa "Interwencji", polski konsul skontaktował się z panią Natalią.                                                                                                                                            NO coz niczego dobrego bym sie po szwabach nie spodziewala. Zrobia Polce kolo piora bo to sprawi im przyjemnosc.  W ogole nie wiem czy to co robia jest zgodne z prawem . To dzieci pani Natali , nie zostala pozbawiona do nich praw .Dlaczego szwabiska ja wiezia ? Podle, niemieckie scierwa. To nie ich sprawa , nie musza byc tacy gorliwi , podle szwabskie padalce.

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz