POLSKA MÓWI NIE. TRUMP PISZE CYRYLICĄ, EUROPA KLUCZY, UKRAINA KRWAWI
Felieton o tym, jak świat próbuje sprzedać pokój, którego nikt nie chce kupić, Putin znów rozdaje karty, Trump udaje gołębia, a Polska – wyjątkowo – mówi z godnością „nie”.
POLSKA: W TYM KABARECIE NIE GRAMY
Wbrew tradycyjnemu stylowi „polskiego milczenia, gdy wielcy mówią”, tym razem coś się zmieniło. Polska jasno i zdecydowanie zapowiedziała, że nie poprze żadnego planu pokojowego dla Ukrainy, który został ustalony bez... Ukrainy. Zarówno Karol Nawrocki, jak i premier Donald Tusk – ramię w ramię, choć ideowo z różnych bajek – powiedzieli wprost: żadnych Jałt 2.0, żadnych konferencji za zamkniętymi drzwiami, żadnych traktatów pisanych na kolanie przez Trumpa i Putina.
Zaskoczenie? Ogromne. Ale i satysfakcja. Wreszcie jakaś reduta.
TRUMP I JEGO LISTA ŻYCZEŃ PUTINA
Plan Trumpa to 28-punktowy dokument, który wygląda, jakby go pisano w gabinecie Szojgu, a redagował Ławrow. Zakłada m.in. oddanie przez Ukrainę okupowanych terytoriów, ograniczenie armii, rezygnację z członkostwa w NATO oraz „przywrócenie stabilności w regionie” – co, w tłumaczeniu z dyplomatycznego na rosyjski, oznacza: „zamknijcie się i nie przeszkadzajcie imperium”.
Trump ogłasza światu, że Ukraina ma czas do czwartku. Jeśli się nie zgodzi – pomoc się kończy. Prosto, brutalnie, jak z reality show: „albo bierzesz nagrodę, albo żegnasz się z programem”.
ZEŁENSKI: MIĘDZY MŁOTEM A WASZYNGTONEM
Wołodymyr Zełenski – przyciśnięty do ściany – odpowiada z godnością, ale też rozpaczą. „Mamy do wyboru utratę kluczowego partnera albo utratę godności” – mówi w orędziu. Każde słowo waży tonę. Bo jak odrzucić amerykańską pomoc, skoro od niej zależy wszystko? A jak ją przyjąć, gdy oznacza de facto kapitulację?
Ukraina – zgodnie z planem – ma dostać gwarancje bezpieczeństwa. Ale od kogo? Od Trumpa? Od kraju, który bez pytania tworzy plan pokoju nad jej głową?
Nie, dziękuję – mówią Ukraińcy.
EUROPA: KOREKTA Z ŁAGODNYM OBCIĘCIEM
Na szczęście nie wszyscy w Europie połknęli przynętę. Liderzy UE – od Macrona po Mertza – zaprezentowali kontrpropozycję. Lepszą? Owszem. Ale nadal daleką od ideału. Zakłada m.in. ograniczenie liczebności armii Ukrainy, brak ofensyw na odzyskanie Krymu, brak gwarancji członkostwa w NATO, ale... przynajmniej nie żąda pełzającej kapitulacji.
Plus dla Polski: w wersji europejskiej pojawia się zapis o stacjonowaniu myśliwców NATO w Polsce. Czyli znów jesteśmy państwem frontowym. Ale przynajmniej już nie tylko parkingiem dla wojskowych konwojów.
CO MÓWI POLSKA? W KOŃCU COŚ MĄDREGO
Szef MSZ Radosław Sikorski zapowiada 100 milionów dolarów na pomoc dla Ukrainy. „Bo pokój musi być sprawiedliwy” – mówi. Nawrocki przypomina, że jakiekolwiek ustalenia bez zgody Ukrainy są nie do przyjęcia. Premier Tusk jedzie do Angoli (!) na szczyt Unia Europejska – Unia Afrykańska, gdzie ma przedstawić polskie stanowisko.
Tak, wiemy – Angola. Absurd tej wojny przekracza kolejne granice. Ale dobrze, że choć tam ktoś będzie mówił ludzkim głosem.
A KONFEDERACJA? JAK ZWYKLE, NIEZAWODNIE ABSURDALNA
Na tle geopolitycznych dramatów, Konfederacja jak zawsze występuje w roli antybohatera kabaretu. Jej posłowie, z Grzegorzem Braunem na czele, domagają się „natychmiastowego wstrzymania finansowania Ukrainy”. Jak argumentują? Bo była afera korupcyjna, a poza tym Sikorski przesyła za dużo dolarów.
Takie rzeczy to nawet nie populizm. To już graniczy z polityczną pornografią.
NA KONIEC: KTO NAPRAWDĘ PISZE TEN PLAN?
Nie wiadomo, kto dokładnie jest autorem 28-punktowego planu Trumpa. Ale wiele wskazuje na to, że jego fundamenty powstały podczas spotkań doradców Trumpa z... bliskimi współpracownikami Putina. Brzmi jak teoria spiskowa? A jednak – Reuters potwierdza, że dokument powstał na spotkaniu z Kiriłłem Dmitrijewem, szefem rosyjskiego funduszu inwestycyjnego objętego sankcjami.
To nie pokój. To kapitulacja z podpisem rosyjskiego księgowego.
PODSUMOWANIE: NIE BĘDZIE JAŁTY 2.0
Polska – ku zaskoczeniu wielu – powiedziała: nie. I słusznie. Bo jeśli raz pozwolimy, by wojna została zakończona przez tych, którzy jej nie prowadzą, to następnym razem nikt nie zapyta o nasze granice.
Trump może się obrażać. Putin może się uśmiechać. Europa może kluczyć. Ale Ukraina walczy o swoje istnienie. I Polska – dla własnego bezpieczeństwa – musi jej w tym pomóc. Bo jeśli Ukraina upadnie, następną stacją nie będzie pokój. Będzie Przemyśl. Albo Suwałki.
To nie jest moment na kompromisy. To jest moment na kręgosłup.
I dziś – chwała Bogu – Polska go pokazała.
ZEŁENSKI: DYPLOMACJA WCIĄŻ ŻYWA
W niedzielę wieczorem Wołodymyr Zełenski odpowiedział na zarzuty Donalda Trumpa, który stwierdził, że "Ukraińcy nie okazali Ameryce wdzięczności". Prezydent Ukrainy w swoim wpisie na portalu X zaznaczył, że „przywództwo Stanów Zjednoczonych jest ważne, jesteśmy wdzięczni za wszystko, co Ameryka i prezydent Trump robią na rzecz bezpieczeństwa, i kontynuujemy jak najbardziej konstruktywną pracę”. Zełenski poinformował również o rozmowie z Emmanuelem Macronem, zapewniając, że Ukraina pozostaje zaangażowana w rozmowy, ale nie zaakceptuje planu pisanego ponad jej głową.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz