2026/04/07

20-letni Wiktor zmarł w szpitalnej izolatce. 6 lekarzy z zarzutami, ale lista może być dłuższa

 Sześciu lekarzy usłyszało zarzuty po śmierci 20-letniego Wiktora, który trafił na oddział psychiatryczny w Kielcach i zmarł po próbie samobójczej w izolatce. Jak pisze „Gazeta Wyborcza”, śledczy nie wykluczają, że to dopiero początek i lista podejrzanych może się wydłużyć.

Tragiczny finał pobytu w szpitalu

Wiktor pochodził z Konieczna, był studentem Akademii Wychowania Fizycznego w Katowicach i – jak podkreślają bliscy – utalentowanym piłkarzem. Do szpitala psychiatrycznego przy ul. Kusocińskiego w Kielcach trafił 14 lipca 2021 roku.Jak informuje „Gazeta Wyborcza”, 25 lipca rodzina została powiadomiona o próbie samobójczej młodego mężczyzny, do której doszło podczas pobytu w izolatce. Po przewiezieniu do Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w Kielcach 20-latek zmarł 29 lipca.

Początkowo sprawa została umorzona, jednak po zażaleniu ojca sąd nakazał jej ponowne zbadanie. To był przełom, który uruchomił kolejne działania prokuratury.Kluczowa dla śledztwa okazała się opinia biegłych z Uniwersytetu Jagiellońskiego. Jak opisuje „Gazeta Wyborcza”, była ona jednoznacznie niekorzystna dla personelu oraz stosowanych w szpitalu procedur.Na jej podstawie prokuratura zaczęła stawiać zarzuty kolejnym osobom. Ostatecznie usłyszało je sześciu lekarzy: Konrad L., Justyna H., Milena S., Łukasz K., Hubert D. i Beata B.

– „Postawiono zarzuty nieumyślnego doprowadzenia do śmierci pacjenta, narażenia na bezpośrednie niebezpieczeństwo oraz bezprawnego pozbawienia wolności” – informuje Daniel Prokopowicz, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Kielcach, cytowany przez „Gazetę Wyborczą”.

Z ustaleń, o których pisze gazeta, wynika m.in., że eksperci mieli zastrzeżenia do umieszczenia Wiktora w izolatce oraz braku odpowiednich badań. Pacjent przebywał na sali intensywnego nadzoru, gdzie – zgodnie z procedurami – powinien być pod stałą obserwacją.

Jak podaje portal ewschodnia.pl, materiał dowodowy nadal nie jest kompletny, a śledczy nie wykluczają kolejnych zarzutów. Wszystkim podejrzanym grozi do pięciu lat więzienia.

Znikający monitoring i pytania bez odpowiedzi

Równolegle prowadzone jest drugie śledztwo, dotyczące zniknięcia nagrań z monitoringu. Jak pisze „Gazeta Wyborcza”, materiał powinien być przechowywany przez rok, jednak zniknął wcześniej. Nieoficjalnie pojawiają się także informacje o możliwym fałszowaniu dokumentacji medycznej.

Żaden z lekarzy nie przyznał się do winy i wszyscy odmówili składania wyjaśnień. Beata B. podkreśla, że personel działał zgodnie z wiedzą i zaangażowaniem, zaznaczając, że w psychiatrii zdarzają się przypadki, którym nie udaje się zapobiec.Szpital nie komentuje sprawy, powołując się na trwające postępowanie. Dyrektor placówki odmówił wypowiedzi, a w oficjalnym stanowisku zapewniono jedynie o „najwyższej powadze” wobec sprawy.

Ojciec Wiktora nie kryje emocji. W rozmowie z mediami zapowiedział, że będzie walczył o zmianę kwalifikacji czynu na zabójstwo.

Sprawa nabrała także wymiaru politycznego. Podczas sesji sejmiku województwa padły pytania o nadzór nad placówką i odpowiedzialność władz. Radni opozycji zwracają uwagę, że skala zarzutów może podważyć zaufanie do szpitala.

Śledztwo wciąż trwa, a – jak podkreślają prokuratorzy – to może nie być jego ostatni rozdział.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz