2026/04/04

 Nowa mieszkanka powiatu leżajskiego przyszła na świat w karetce, która zatrzymała się w Żołyni. Na chwilę to właśnie tam powstała najmniejsza sala porodowa w regionie. Na szczęście wszystko skończyło się dobrze.

I oczywiście, wielki szacunek dla ratowników medycznych, którzy w środku nocy odebrali poród i po prostu zrobili swoje.
Tylko że ta historia nie jest wyłącznie o tym, że „poród bywa nieprzewidywalny”. Jest też o tym, jak wygląda dziś rzeczywistość poza większymi miastami.
Pacjentka jechała z powiatu leżajskiego. Jeszcze do niedawna najbliższa porodówka była w Leżajsku. Tyle że zamknięto ją z końcem 2025 roku, więc karetka musiała jechać dalej, do Łańcuta.
Kiedy wszystko kończy się dobrze, od razu pojawia się odruch: „no i co, przecież się udało”.
No udało się. Ale to nie znaczy, że wszystko działa tak, jak powinno. Karetka nie powinna zamieniać się w objazdową porodówkę tylko dlatego, że kolejne oddziały znikają z mapy.
---


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz