Krakowskie okno życia funkcjonuje ponad 20 lat i w tym czasie uratowało już 25 dzieci. Jak mówi w rozmowie z RadioZET.pl ks. Dr Paweł Gałuszka, impulsem do jego powstania było zapewnienie bezpieczeństwa dzieciom porzuconym przez rodziców. - Troska o to, by nie były skazane na śmierć - tłumaczy.
Choć najstarsze zachowane okno życia pochodzi już z 1198 roku i znajduje się w Rzymie, to do Polski ta idea dotarła dopiero w XXI wieku. Pierwsze takie miejsce powstało w Krakowie i niedawno obchodziło 20. rocznicę powstania.Udało się uratować 25 dzieci
- Krakowskie okno życia powstało w 2006 roku, zostało otwarte 25 marca. Impulsem była troska o dzieci, które znajdowano wcześniej porzucone w różnych miejscach. Przede wszystkim troska o to, aby zapewnić tym dzieciom bezpieczeństwo i warunki, żeby w wypadku, kiedy rodzic lub rodzice zdecydowali się je porzucić, nie było skazane na śmierć - powiedział w rozmowie z RadioZET.pl ks. dr Paweł Gałuszka, dyrektor Wydziału Duszpasterstwa Rodzin Kurii Metropolitalnej w Krakowie.
Znajduje się w Domu Samotnej Matki im. kard. Karola Wojtyły i jest prowadzone przez siostry Nazaretanki oraz Fundację Towarzyszenia Rodzinie imienia prof. Stanisława Grygiela.Przez ponad 20 lat działania krakowskiego okna życia udało się uratować 25 dzieci. - Ostatnie dziecko w oknie życia znaleźliśmy 20 listopada 2022 roku, to była dziewczynka – przypomina ks. Paweł Gałuszka.
Alarm
Każdorazowo znalezienie dziecka w oknie życia to szczególny moment. W naszym kraju funkcjonuje ponad 70 takim miejsc. Na początku kwietnia kilkudniowego chłopca znaleziono w oknie życia w Kartuzach. Co dzieje się z dziećmi, które zostały tam zostawione?- W momencie, kiedy dziecko zostaje włożone do okna życia, uruchamia się alarm, który informuje Nazaretanki, o tym, że okno zostało otwarte. Siostry natychmiast sprawdzają, czy to był fałszywy alarm i ktoś otworzył Okno Życia bez potrzeby, czy też zostało pozostawione tam dziecko - tłumaczy ks. Gałuszka.
- Jeżeli tak, zostaje ono natychmiast zabrane do specjalnie przygotowanego pomieszczenia i wzywane zostają odpowiednie służby. Najczęściej dyspozytor pogotowia informuje o tym fakcie też policję. Dziecko po wstępnych oględzinach przez ratowników medycznych jest transportowane do szpitala. I w tym momencie kończy się nasza rola, dlatego że od tego momentu pieczę nad dzieckiem przejmuje sąd rodziny – dodaje.
Dzieci już nie wracają
Jak tłumaczy ks. Gałuszka, kiedy już dziecko trafia pod opiekę sądu rodzinnego, osoby zajmujące się oknem życia tracą z nim kontakt. Tak bowiem wyglądają procedury prawne z tym związane. I w trakcie prowadzenia postępowania adopcyjnego sąd nie informuje o fakcie, że dziecko trafiło do okna życia.
Dlatego raczej nie zdarza się, żeby ktokolwiek wrócił do Nazaretanek podziękować im za ratunek, choć zdarzały się przypadki osób, które dowiedziały się, że kiedyś zostały pozostawione w oknie życia. - Słyszałem historie, że ktoś wrócił do takiego okna życia, ale mnie, od kiedy jestem dyrektorem Wydziału Duszpasterstwa Rodzin Kurii Metropolitalnej, coś takiego się nie przydarzyło - powiedział w rozmowie z RadioZET.PL ks. Gałuszka.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz