Lekarz prowadzący znany kanał na Instagramie "dyspozytornia_" doznał udaru. W poruszającym wpisie opowiada przebieg zdarzenia, które doprowadziło do jego niepełnosprawności i zawieszenia praktyki lekarskiej."Żyję. Nie mam żalu do Boga, siebie czy świata, że doznałem udaru mózgu. Taką decyzję podjęła genetyka. Mnie pozostaje przyjąć ten fakt i zaakceptować powikłania poudarowe. Jest to ciężka lekcja pokory. Mimo to jestem wdzięczny, że żyję. Najwidoczniej mam do zrealizowania jakieś ważne zadanie, o którym jeszcze nie wiem" — napisał autor profilu "@dyspozytornia_" na Instagramie.Znany i lubiany lekarz pogotowia ratunkowego przez wiele lat pracował w Szpitalnym Oddziale Ratunkowym (SOR), gdzie do niedawna był ordynatorem. To tam trafił po udarze, jednak na oddział nie przywiózł go zespół pogotowia ratunkowego, a rodzina.W tej sytuacji brat lekarza wraz z żoną (oboje również lekarze) i sąsiadem wzięli go na koc, przenieśli do samochodu i przewieźli na SOR, gdzie do niedawna był ordynatorem. "Tam dopiero zaczęła się walka o moje życie".Udar był poważny i — jak podaje lekarz — "wszyscy nastawiali się na mój koniec". Przeżył, jednak doszło do powikłań w postaci deficytów neurologicznych, w tym pamięciowych. "Teraz jest czas płaczu, akceptacji niepełnosprawności, chorowania i rehabilitacji".
2026/04/22
Lekarz doznał udaru. Pogotowie uznało, że za dużo wypił. "Zostawiono mnie w domu, wydając na mnie wyrok śmierci"
Z uwagi na swój stan, po konsultacji z lekarzami prowadzącymi, lekarz zawiesił swoją praktykę, uznając, że byłby zagrożeniem dla swoich pacjentów. Podkreśla, jak boli go ten wybór, ponieważ zdaje sobie sprawę, że dla wielu z nich był "ostatnią deską ratunku", a część z nich była już blisko powrotu do zdrowia. W obliczu choroby i utraty sensu tego, co dotąd stanowiło o jakości jego życia, zdecydował się na leki przeciwdepresyjne."Największą traumę przeżyli moi rodzice, którym prawie przyszło pochować własne dziecko. Tego potoku ich łez nikt i nic nie cofnie" — pisze.
Sytuacja lekarza, którą wcześniej na profilu opisali jego koledzy, wzbudziła ogromne emocje wśród jego obserwatorów. Wielu z nich zaoferowało wsparcie, jednak lekarz stanowczo odmówił: "Pracowałem uczciwie 27 lat. Jestem ubezpieczony prywatnie i państwowo. Mam rodzinę, która mnie wspiera. Mam warunki i pieniądze, aby chorować. Dziękuję za wszystkie propozycje wsparcia finansowego, ale w tym zakresie na szczęście nie potrzebuję pomocy i jestem niezależny. Niemniej za każde pytanie i formę troski jestem niezmiernie wdzięczny".
Lekarz w swoim wpisie nawiązał też do obrazu mężczyzny stojącego na szczycie góry i wpatrzonego w mglisty krajobraz. "Stoję we mgle swojego życia, na górze, na którą dotarłem. Nie widzę horyzontu i drogi, ale widzę kolejną górę, którą mam do zdobycia. Boję się tylko upadków w trakcie drogi, bo z moim chorym idealizmem będą szczególnie bolesne".
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz