2026/04/01

Polska ma zapłacić miliardy za nieodebrane szczepionki. Jest decyzja sądu w Brukseli

 Decyzją sądu w Brukseli Polska ma zapłacić firmie Pfizer około 5,6 miliarda złotych za nieodebrane w 2022 roku szczepionki przeciw COVID-19. Sędziowie uznali, że nie ma podstaw do unieważnienia ani zmiany tej decyzji. Ministerstwo Zdrowia zapowiedziało odwołanie od nieprawomocnego wyroku. Sprawę skomentował na platformie X premier Donald Tusk.Proces z powództwa Pfizer/BionTech przeciwko Polsce rozpoczął się 21 stycznia tego roku, o czym informowaliśmy w tvn24.pl. Korespondent TVN24 w Brukseli Maciej Sokołowski ustalił, że sprawa toczyła się w 4. Izbie Cywilnej Francuskojęzycznego Sądu Pierwszej Instancji w Brukseli.

1 kwietnia, po kolejnej rozprawie, sąd wskazał, że "przedstawione mu dowody nie pozwalają na stwierdzenie jakichkolwiek nieprawidłowości w procesie udzielania zamówienia publicznego w firmie Pfizer". "Polska nie wykazała, że ​​Pfizer nadużyłby swoich praw, kontynuując wykonywanie swoich zobowiązań umownych", czytamy w oficjalnym komunikacie organu, który w związku z tym nakazał Polsce odbiór pozostałych dawek szczepionki i zapłatę Pfizerowi kwoty 5 644 290 747 zł (około 1,3 mld euro).Rząd Morawieckiego zamówił szczepionki na COVID, których nie odebrał i za które nie zapłacił. Polska, a więc my wszyscy, będziemy musieli zapłacić za tę skrajną głupotę PiS ponad 6 miliardów kary. I to niestety nie jest prima aprilis" - napisał na platformie X Donald Tusk. Ministerstwo Zdrowia zapowiedziało odwołanie od nieprawomocnego wyroku.

Dlaczego nie przyjęliśmy dostawy?

Chodzi o wydarzenia z 12 kwietnia 2022 roku. Rzeczpospolita Polska, reprezentowana przez Ministerstwo Zdrowia (szefem resortu był wówczas Adam Niedzielski), poinformowała wówczas Pfizer Inc. oraz Komisarza UE ds. Zdrowia i Bezpieczeństwa Żywności, że nie przyjmie dostawy szczepionek, a na poparcie swojego stanowiska przywołała szereg argumentów prawnych i okoliczności.Co ważne, nie chodziło o skuteczność - eksperci byli zgodni, że dzięki szczepionkom uratowano miliony istnień - tylko o nadpodaż.

W ten sposób została zerwana umowa z maja 2021 roku. Polska, wraz z innymi państwami europejskimi, podpisała wtedy porozumienie na odbiór określonej liczby szczepionek. Pierwotnie mowa była o 900 mln dawek (i kolejnych 900 mln do potencjalnego kolejnego zamówienia), ostatecznie zakontraktowano 1,1 mld dawek o wartości ponad 21 mld euro (ok. 90 mld zł).Pozew został jesienią 2023 roku złożony w sądzie w Brukseli. Podobne zostały skierowane przez producenta przeciwko Węgrom (wartość roszczenia to 60 mln euro) oraz Rumunii (spór toczy się o 550 mln euro). Jak tłumaczyliśmy w tvn24.pl, sprawa jest rozpoznawana w Belgii, dlatego że umowa szczepionkowa była podpisywana przez Komisję Europejską, co oznacza, że podlega prawodawstwu belgijskiemu.

Okoliczności siły wyższej

Jak ustalił Maciej Sokołowski, sprawa przeciwko Polsce z powództwa Pfizer/BionTech była rozpatrywana łącznie z tą przeciwko Rumunii. W informacji uzyskanej z biura prasowego sądu przez korespondenta TVN24 wynikało, że od 21 do 30 stycznia odbyło się łącznie sześć rozpraw, na których wysłuchiwane były strony sporu. Ogłoszenie wyroku było spodziewane w marcu.Strona polska powoływała się na okoliczności siły wyższej. Miała nią być tocząca się za naszą wschodnią granicą wojna i fakt, że Polska oferuje pomoc materialną tamtemu państwu. Takich argumentów użył w maju 2023 roku Adam Niedzielski, szef resortu zdrowia w rządzie Mateusza Morawieckiego, zwracając się w liście otwartym do udziałowców amerykańskiego koncernu farmaceutycznego.Wątpliwości co do tego, czy takie okoliczności uzna belgijski sąd, wyrażali między innymi prawnicy z kancelarii Sołtysiński Kawecki & Szlęzak, z którymi w 2024 roku rozmawiał Rynek Zdrowia. Jak podkreślali, wszystko zależy od tego, jak siłę wyższą postrzega system belgijski. Wskazywali też na inny ważny aspekt sprawy: fakt, czy pieniądze, które były zarezerwowane na zakup szczepionek, rzeczywiście zostały przekierowane na cele wojenne albo na pomoc uchodźcom.

Teraz sprawa jest jasna. "Ani wojna na Ukrainie, ani rozwój pandemii, a konkretnie spadek liczby zakażeń, nie stanowiły okoliczności uzasadniających unieważnienie lub modyfikację zobowiązań umownych Polski wobec Pfizera" - czytamy we wspomnianym oficjalnym komunikacie belgijskiego sądu.

Jakie kroki podejmie rząd?

O komentarz w tej sprawie zwróciliśmy się do Ministerstwa Zdrowia - odesłano nas do oficjalnego komunikatu, który pojawił się na stronie resortu. "Sąd I instancji zasądził odRzeczypospolitej Polskiej na rzecz powoda żądaną kwotę wraz z odsetkami oraz orzekł o obowiązku odbioru ok. 64 mln dawek szczepionek przeciwko COVID-19" - potwierdzili przedstawiciele MZ.Jakie działania zamierza teraz podjąć rząd? "Od wyroku Polsce przysługuje środek odwoławczy w postaci apelacji. Postępowanie apelacyjne jest pełnoprawnym postępowaniem, w ramach którego możliwe jest podnoszenie zarówno dotychczasowych, jak i nowych argumentów prawnych i faktycznych. Po wydaniu orzeczenia przez sąd II instancji możliwe jest również wniesienie skargi kasacyjnej" - informuje w komunikacie resort zdrowia.Jak tłumaczą przedstawiciele MZ, wątpliwości interpretacyjne dotyczą m.in. modelu rozliczeń finansowych oraz praktycznych aspektów realizacji obowiązku odbioru dawek.

"Polska zamierza skorzystać z wszelkich przysługujących jej środków prawnych w celu zmiany tego orzeczenia i obrony jej interesów. Dalsze działania będą podejmowane po przeprowadzeniu pogłębionej analizy wyroku oraz po uzgodnieniach międzyresortowych, we współpracy z pełnomocnikiem procesowym RP i Prokuratorią Generalną RP" - deklaruje ministerstwo.

W tle kwestia unijnych kontraktów na szczepionki

Portal "Rynek Zdrowia" zwrócił uwagę na szerszy kontekst całej sprawy. "Już wcześniej pojawiały się wątpliwości dotyczące samego procesu zawierania unijnych kontraktów na szczepionki - w tym roli Komisji Europejskiej i Ursuli von der Leyen", informują dziennikarze serwisu.Jak tłumaczą, negocjacje z koncernem były krytykowane za brak przejrzystości. Sąd UE uznał nawet, że Komisja naruszyła zasady transparentności. Jak donosi "Rynek "Dodatkowo problem dotyczy całej UE: wiele państw zmagało się z nadmiarem szczepionek i próbowało renegocjować umowy, jednak ich zapisy były bardzo sztywne i nie przewidywały łatwego wyjścia w przypadku spadku zapotrzebowania" - twierdzi serwis. Powołując się na analizę portalu Politico z 2023 roku, szacuje, że "zmarnowane w całej UE szczepionki warte były co najmniej 4 mld euro (ok. 17 mld zł)". Zdrowia", Polska próbowała wykorzystać w swojej obronie fakt, że Europejska Prokuratura (EPPO) badała okoliczności zawarcia umów. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz