2026/04/28

32-latek sześć godzin czekał w karetce pod SOR-em. Kilka dni później zmarł

 Po czterech latach śledztwa prokuratura skierowała akt oskarżenia przeciwko ratownikowi medycznemu z SOR-u w Bielsku-Białej. Mężczyźnie zarzuca się to, że zbagatelizował bardzo poważny stan 32-latka, który, jak się później okazało, miał krwiaka w mózgu.             Dramat rozegrał się pod koniec listopada 2021 r. Jak relacjonuje lokalny serwis Bielsko-Biała, 32-letni mieszkaniec Kóz w trakcie podróży pociągiem źle się poczuł. Ból głowy był tak silny, że gdy mężczyzna dotarł na dworzec główny, wezwał karetkę.W trakcie badania lekarz stwierdził, że 32-latek musi być pilnie przetransportowany do Szpitala Wojewódzkiego w Bielsku-Białej. Mężczyzna doznał wówczas pierwszego ataku drgawek.Gdy karetka dotarła do placówki medycznej, okazało się, że na SOR-ze brakuje miejsc dla nowych pacjentów. 32-latek musiał więc czekać pod szpitalem. Mniej więcej po trzech godzinach oczekiwania w karetce na przyjęcie u mężczyzny pojawiły się bardzo poważne objawy neurologiczne: oczopląs, rotacja gałek ocznych, a także niedowład prawej ręki. Personel karetki zaalarmował więc dyspozytora medycznego z SOR o gwałtownym pogorszeniu stanu pacjenta.

Ratownik z Bielska-Białej oskarżony. 32-latek sześć godzin czekał na przyjęcie na SOR. Nie żyje

Jak wynika z ustaleń śledczych i nagrań, ratownik medyczny z SOR, mimo otrzymania tych informacji, zbagatelizował je i nie przyspieszył przyjęcia pacjenta do szpitala (nie nadał mu priorytetu). Ponadto miał stwierdzić, że załoga karetki "opowiada bzdury". Ostatecznie 32-latek został przyjęty dopiero po ponad sześciu godzinach oczekiwania w karetce. Badania wykazały, że w lewej półkuli miał ogromny krwiak śródmózgowy, a także tętniaka w tętnicy szyjnej wewnętrznej. Mężczyzna był operowany. Po kilku dniach zmarł.Oskarżony ratownik medyczny z SOR-u w Bielsko-Białej nie przyznał się do zarzucanego mu czynu. Za narażenie człowieka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia przez osobę, na której ciąży szczególny obowiązek opieki, grozi kara do pięciu lat więzienia. Mężczyzna nie pracuje już w Szpitalu Wojewódzkim w Bielsku-Białej. Jest jednak zatrudniony w innej placówce medycznej w regionie. Jego proces rusza w maju.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz