42-letnia Jagoda zginęła od ciosu siekierą w głowę. Zatrzymano jej 21-letniego syna. Oskar usłyszał już zarzut zabójstwa. Reporter "Faktu" dotarł do sąsiada ofiary, który znalazł jej ciało. Zaczął krzyczeć i alarmować innych mieszkańców. Z przerażenia nie mógł zadzwonić pod numer alarmowy.
Tragedia rozegrała się w poniedziałek wieczorem, około godziny 19 w Skalinie. Sąsiad pani Jagody kosił wtedy trawę. Ich posesje graniczą ze sobą, płot w płot. Słyszał muzykę dobiegającą z domu. W pewnym momencie ucichła. Nic nie zapowiadało zbliżającej się tragedii.Mężczyzna udał się do dalszej części ogródka, aby dokończyć koszenie trawy. Zauważył sąsiadkę leżącą na ziemi. Jego pierwsza myśl była taka, że kobieta się opala. Jagoda leżała twarzą do ziemi, z rękami wzdłuż ciała.W pewnym momencie sąsiad podszedł bliżej. Zauważył ranę na jej głowie i krew. Rozejrzał się dookoła. Jego wzrok przykuła siekiera leżąca obok ofiary.Sąsiad zaczął krzyczeć. Próbował wykonać telefon alarmowy. Trzęsły mu się ręce, nie był w stanie zadzwonić po karetkę i policję. Jego krzyk zaalarmował innych mieszkańców, w tym partnera Jagody.Wezwano służby. W tym czasie zbiegli się inni sąsiedzi. Podejrzanego nie było w domu. Oskar miał w tym czasie jechać rowerem bocznymi drogami w stronę Gryfic. Inny sąsiad, wiedząc już, co się stało, wyjechał quadem. Po drodze miał spotkać 21-latka. Oskar wrócił na miejsce zbrodni. To wtedy został zatrzymany przez policję.Mężczyzna usłyszał w środę zarzut zabójstwa matki. Ze względów bezpieczeństwa oraz z przyczyn logistycznych czynności procesowe nie odbyły się w budynku prokuratury, lecz w pomieszczeniu udostępnionym przez komendę policji.
W czasie tragedii w domu nie było dzieci Jagody. Byli tam jedynie jej partner oraz syn zmarłej siostry. Lokalna społeczność wciąż jest wstrząśnięta zbrodnią. — To niewyobrażalna tragedia. Jagoda była dobrą matką, nie zasłużyła na taki los — mówią mieszkańcy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz