Dziś obudziłam się z myślą, której bardzo nie chciałam mieć: a co, jeśli tej zimy naprawdę nie damy rady?
Śniło mi się, że nie przetrwamy kolejnej zimy, i najgorsze jest to, że po przebudzeniu ten strach wcale nie minął.
Dzisiaj nie będzie żadnego wesołego porannego powitania. Nie mam go w sobie.
Jeszcze nawet nie stworzyłam zbiórki na zimę. Bardzo się tego boję, bo widzę, jak ciężko idzie już ta, która trwa teraz — na bieżące potrzeby Azylu. Na jedzenie dla Świnek, słomę i wszystko, czego potrzebujemy każdego dnia. Ta zbiórka trwa do końca września i naprawdę ledwo się porusza.
A przecież zanim zaczniemy myśleć o zimie, musimy przeżyć wrzesień.
Dlatego dzisiaj po prostu Was proszę. Bez żartów, bez uśmiechania się na siłę. Jeśli możecie dorzucić kilka złotych — pomóżcie nam. Jeśli nie możecie, udostępnijcie ten post, zostawcie reakcję, nie pozwólcie mu zniknąć.
Bardzo potrzebujemy teraz Waszej pomocy. Dla 150 Świnek i dla tego miejsca, które jest Ich Domem.
PS Czekamy także na decyzję US, czy uda się rozłożyć na raty ogromną dla nas sumę za podatek CIT.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz