2018/08/01

Dowcipy

Spowiedź

Przychodzi baba do spowiedzi i mówi:
- Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus.
Ksiądz odpowiada:
- Na wieki, wieków amen.
Baba mówi:
- Mam poważny grzech.
- To jaki on jest?-pyta ksiądz.
- Ja nie mogę się powstrzymać od przeklinania.-mówi baba.
- Pan Jezus odpuści ci ten grzech.-odpowiada ksiądz.
Ksiądz puka w konfesjonał a baba mówi:
- O ku*** ale się zlękłam!!!                                                                                                                                                                                                                                                     

Sprytna Małgosia

Malgosia wyszła na plac zabaw a tam Jasiu pyta
- Malgosia wejdzie na drabinkę dam ci 5zł.
To weszła na drabinę i dostała 5zł. I biegnie do mamy i mówi
-mamo dostałam 5złotych o Jasia
- Malgosiu oni chcieli zobaczyć twoje majteczki 
Na kolejni dzień to samo wejdź na drabinę wyraźnej dam ci 10 zł. To weszła znowu biegnie do mamy mamo dostałam 10 zł. Oni chcieli zobaczyć twoje majteczki. Następny dzień wejdź na górę drabinki dam ci 30zł. mamo dostałam od Jasia 30 zł ale Malgosia oni chcieli zobacyć twoje majteczki ale mamo ja ich przechytrzyłam bo ich nie załorzyłam.                                                                                                                                                                                                                                                                           

Pieniądze i majteczki

Małgosia wyszła na dwór.
Jasiu z kolegami przyszli i proszą Małgosię, aby weszła na drabinkę wtedy chłopcy dadzą jej 3 zł.
Małgosia wchodzi na drabinkę.
Gdy z niej zeszła, chłopcy dali jej 3 zł.
Małgosia pobiegła do mamy i woła:
- mamo mamo weszłam na drabinkę i chłopcy dali mi 3 zł.
- Małgosiu oni chcieli zobaczyć twoje majteczki.
Następnego dnia Jasio znowu przychodzi z kolegami i mówi, żeby weszła znowu na drabinkę tylko trochę wyżej wtedy dadzą jej 5 zł. Małgosia weszła na drabinkę a chłopcy dali jej 5 zł.
Małgosia poszła do mamy i mówi:
- Mamo, mamo dostałam od Jasia 5 zł za to, że weszłam na drabinkę tylko trochę wyżej.
- Małgosiu oni przecież chcieli zobaczyć twoje majteczki.
Nazajutrz Jasiu znów prosi Małgosie, żeby weszła na drabinkę ale trochę wyżej to da jej 10 zł.
Małgosia weszła i dostała 10 zł.
Poszła do mamy i mówi:
- Mamo, mamo dostałam 10 zł za to że weszłam na drabinkę tylko trochę wyżej
- Małgosiu przecież ci powtarzałam, że oni chcą zobaczyć tylko twoje majteczki 
- Ale dziś ich przechytrzyłam i nie założyłam majteczek.                                                                                                                                                                                                        

Idą przez las

Idzie Jaś i Małgosia przez las i Jaś się pyta Małgosi:
-Co masz pod sukieneczką?
-Rajtuzki.
-A pod rajtuzkami?
-Majteczki.
-A pod majteczkami?
-Nie powiem.
Idą dalej i nagle Małgosia pyta się Jasia:
-Co masz pod spodenkami?
-Kalesonki.
-A pod kalesonkami?
-Majteczki.
-A pod majteczkami?
-Nie powiem.
Gdy wracają do domu, Jaś pyta się dziadka:
-Co dziewczynki mają pod majteczkami?
-Gniazdko.
Małgosia pyta się babci:
-Co chłopcy mają pod majteczkami?
-Ptaszka.
Dziadkowie Jasia i Małgosi wchodzą do ich pokoju i się z wielkim zdenerwowaniem pytają:
-Dzieci, co Wy wyrabiacie?! 
-Wkładamy ptaszka do gniazdka.                                                                                                                                                                                                                                           

Wazelina

Małgosia poznała Jasia.
Po kilku spotkaniach Małgosia postanawia zaprosić Jasia w niedziele na obiad.
Jasiu zgodził się, ale był drobny szczegół.
Pochodził z biednej rodziny i nie wiedział za bardzo jak się ubrać.
Po chwili zastanowienia przypomniał sobie, że ma w szopie starego Junaka, więc po połączeniu ze starymi dżinsami i skórzaną kurtką będzie git.
Poszedł więc do szopy, ogarnął całe siano którym pojazd był przykryty i zamarł.
Junak był cały zardzewiały.
Na to Jasiu wpadł na genialny pomysł.
- Wysmaruje go wazeliną.
Tak więc zrobił i Junak świecił się jak po wypolerowaniu.
W niedziele pojechał do Małgosi gdzie czekała na niego przed wejściem i mówi:
- Tylko pamiętaj Jasiu! Po zjedzeniu obiadu nie wolno ci się odezwać. Kto odezwie się pierwszy myje wszystkie gary, taka jest u nas tradycja.
- No dobra, niech będzie. Chyba ich porypało że ja gość będę gary mył.
Weszli więc do domu, zasiedli do stołu, zjedli obiad i cisza.
Ojciec sobie myśli.
- Co ja będę się odzywał. Robiłem całą nockę, a teraz miałbym te gary myć? Nigdy w życiu, siedzę cicho!
Matka myśli.
- No chyba ich porąbało jeśli myślą że się odezwę! Cały dzień obiad gotowałam, a teraz miałabym jeszcze zmywać, no i jeszcze ta patelnia oj jaka urypana. Nic z tego siedzę cicho.
Małgosia sobie myśli.
-Żeby tylko Jasiu się nie odezwał.
Jasiu myśli.
- Porąbani. Przyszedłem w gości i myślą że gary będę mył.
Minęła godzina i jeszcze nikt się nie odezwał.
Jasio się wkurzył, położył Małgosię na stół i zerżnął.
Ojciec sobie myśli.
- A co mnie to k**wa obchodzi. Pewnie dyma ją codziennie. Ja tych garów nie dotknę.
Matka myśli.
- A w dupie to mam. Jak pomyśle o tej patelni to mi się słabo robi. Siedzę cicho.
Mijają dwie godziny.
Jasio się wkurwił, wziął matkę, położył na stół i zerżnął.
Ojciec myśli.
- No k**wa mać przegiął, ale mam to w dupie. Całą noc harowałem i teraz nie będę garów mył.
Małgosia myśli.
- Żeby tylko Jasiu się nie odezwał.
Mijają trzy godziny i dalej cisza.
Zaczęło padać, Jasio podbiega do okna patrzy, a tam całą wazelinę zmyło mu z Junaka. Myśli sobie:
- No cholera, odezwę się.
- Macie może wazelinę?
Na to wystraszony ojciec. 
- Dobra, dobra to ja już k**wa te gary umyję.                                                                                                                                                                                                                          

Nawożę pole

Na lewo był psychiatryk. Na prawo pole, a na polu traktorzysta.
Pewnego dnia do traktorzysty przychodzi chłopiec z psychiatryka i mówi:
- Aaa coo paan roobi?
Traktorzysta odpowiada:
-Nawożę pole.
- Achaaaa...
I chłopiec odchodzi.
Po pięciu minutach przychodzi znowu.
- Aaa coo paan roobi?
Traktorzysta odpowiada:
-Nawożę pole.
- Achaaaa...
I odchodzi.
Nie mija dziesięć minut i przychodzi znów.
- Aaa coo paan roobi?
Traktorzysta odpowiada:
-Nawożę pole.
- Achaaaa...
I odchodzi.
Gdy pojawia się po kolejnych kilku minutach, traktorzysta zaczyna być zirytowany
- Aaa coo paan roobi?
Traktorzysta odpowiada:
- No nawożę pole.
- Achaaaa...
Sytuacja powtarza się jeszcze kilka razy i traktorzysta zaczyna tracić cierpliwość, ale chłopiec przychodzi znowu.
- Aaa coo paan roobi?
Traktorzysta wkurzony:
- Gównem truskawki posypuję!
- Ale gównem?
- NO GÓWNEM, GÓWNEM! 
- No bo my cukrem, ale to my jesteśmy pier******ci...                                                                                                                                                                                                               

Narkoman trafił do piekła

Otwierają się wrota, a tu całe łany marihuany. Narkoman napalony biegnie i rwie całe naręcza. Nagle słyszy głos diabła:
- No i po co rwiesz, jak tam pełno narwane!
Patrzy, a tu faktycznie pełno świeżego ziela. Biegnie i zaczyna przerzucać żeby schło. A tu diabeł:
- I po co suszysz, jak już tam ususzone!
I rzeczywiście. Narkoman podbiega i zaczyna skręcać skręty. Skręca, skręca, na co diabeł:
- I czego skręcasz, jak tam tyle naskręcane!
Narkoman patrzy, a tu góry skrętów! Wybiera największego i pyta diabła:
- Masz może ogień?
A diabeł z uśmiechem: 
- Byłby ogień - byłby raj!                                                                                                                                                                                                                                                        

Życie od tyłu

Wyobraź sobie jakie piękne byłoby życie, gdyby przebiegało odwrotnie niż dotychczas. Zaczyna się od tego, że kilku eleganckich gości przynosi cię w skrzyneczce i od razu trafiasz na imprezę. Żyjesz sobie spokojnie jako starzec w domku. Stajesz się coraz młodszy. Pewnego dnia dostajesz odprawę w postaci grubszej gotówki i idziesz do pracy. He! Pracujesz jakieś 40 lat i poznajesz uroki życia. Zaczynasz pić coraz więcej alkoholu, coraz częściej chodzisz na imprezy, coraz częściej uprawiasz seks. Jak już masz to opanowane, jesteś gotów żeby trafić na studia. Potem idziesz do szkoły. Coraz mniej od ciebie wymagają, masz coraz więcej czasu na zabawę. Robisz się coraz mniejszy, aż trafiasz do... hmm, gdzie pływasz sobie ciepło przez 9 miesięcy wsłuch*jąc się w uspokajający rytm bicia serca. A potem nagle BĘC i Twoje życie kończy się orgazmem. 
I czy tak nie byłoby lepiej i przyjemniej?                                                                     

Polka próbuje zablokować występ Cejrowskiego. Ten odpowiada: "A tej pani śmierdzi z gęby"

Wojciech CejrowskiPolska opozycja nie daje za wygraną nawet poza granicami Polski , rozrabia wszędzie , ALE WSTYD  !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!                                                                                                                                                                                                            Na 15 września w Belfaście zaplanowany jest występ komediowy Wojciecha Cejrowskiego. Mieszkająca tam pisarka Aleksandra Łojek miała doprowadzić do jego odwołania. Tymczasem sam Cejrowski twierdzi, że "z występem wszystko normalnie" i ubliża kobiecie.Wojciech Cejrowski ma dać show komediowe pt. "Ale Meksyk" w Strand Arts Centre w Belfaście (Irlandia Północna). Ma ono być częścią Tygodnia Kultury Polskiej. Jednak teraz wydarzenie stanęło pod znakiem zapytania. Mieszkająca w Belfaście Polka skrytykowała występ w brytyjskich mediach i stara się, by je odwołano.

Aleksandra Łojek opowiadała o swojej inicjatywie sprzeciwienia się występowi Cejrowskiego w audycji dziennikarza Stephena Nolana. Prowadzący najpierw poinformował słuchaczy, że Wojciech Cejrowski jest znany z "ekstremalnie homofobicznych, antyislamskich i seksistowskich komentarzy". Tydzień Polskiej Kultury, który promował wydarzenie, zapewnił, że występ miał dotyczyć podróży Cejrowskiego i być wolny od politycznych komentarzy.

Łojek mówiła, że była zaskoczona, że komedia stand-up Cejrowskiego jest częścią Tygodnia Polskiej Kultury. - On nie reprezentuje mojej kultury jako Polki i wielu Polaków jest mu przeciwna - stwierdziła na antenie. Dodała, że nie chciałaby takiego występu szczególnie w Irlandii Północnej, gdyż "polska społeczność stara się tam integrować". W rozmowie z dziennikarzem spotkanie potępiał też John O'Doherty z organizacji Rainbow Project, która wspiera osoby LGBT. Podkreślał, że nawet, jeśli spotkanie ma mieć formę komedii, to nigdy nie wiadomo, co taka osoba powie do mikrofonu.W rozmowie z WP.pl Łojek poinformowała, że odezwała się do miejsca, gdzie zaplanowany jest występ - Strand Arts Centre w Belfaście. Po zapoznaniu się z materiałami o wypowiedziach Cejrowskiego centrum zapowiedziało, że omówi kwestię spotkania z organizatorem.

Cejrowski: A tej pani śmierdzi z gęby
Informacje o zablokowania spotkania zdementował sam Cejrowski. "Występ w Belfaście wszystko normalnie - mam kontrakt, przygotowania w toku, a bilety w sprzedaży lawinowej. Przybywajcie!" - napisał na Facebooku. Zaś na Twitterze dodał, że "tej pani śmierdzi z gęby".

Także menedżerka Cejrowskiego Halina Romaniszyn zapewnia w Dorzeczy.pl, że "nic nie wie o żadnym odwołaniu". - Ta pani ma jakąś osobistą krucjatę - skomentowała.Na Facebooku udział w wydarzeniu zadeklarowało 66 osób, a ponad 300 jest nim zainteresowanych. "Zapraszamy na to pełne emocji i wrażeń spotkanie z podróżnikiem:
- występ w stylu amerykańskim – stand-up comedy 'Ale Meksyk'"- czytamy w opisie. Bilety kosztują 31 funtów (ok. 150 zł).                                                                                                                                                         JAKAŚ NIEDOJEBANA BABA Z OPOZYCJI NAWET POZA GRANICAMI POLSKI JADEM TRYSKA . Kompromituje nas poza granicami kraju bowiem Cejrowski znany jest w świecie jako podróżnik nic więcej a jej polityczne wywody z jego wstępem nie mają nic wspólnego . Cejrowski jest inteligentny i mówi to co dana grupa słuchaczy chce usłyszeć a kogo tam obchodzi zdanie polskiej walniętej opozycji czy odwrotnie ?? Oni idą "  na podróżna " , na nic innego i to im Cejrowski zapewni a  tą babą powinni się zająć bo sieję nienawiść i zamęt !!!!!!!  gb





Niemcy: Bawaria otwiera centra tranzytowe”, w których będą umieszczani imigranci

Niemcy: Bawaria otwiera centra tranzytowe”, w których będą umieszczani imigranciOd dzisiaj w Bawarii zaczynają funkcjonować pierwsze „Centra tranzytowe”, w których będą umieszczani imigranci ubiegający się o azyl. Ten autorski pomysł federalnego szefa MSW Horsta Seehofera jest ostro krytykowany przez opozycję, humanitarne organizacje pozarządowe oraz niemieckie kościoły.
                                                                       Pierwsze centra zostały dziś otwarte w siedmiu bawarskich powiatach. Na razie będą mogły przyjąć maksymalnie tysiąc pięćset migrantów. Opozycja oraz przedstawiciele organizacji pozarządowych ostrzegają, że tworzenie takich miejsc jest niczym innym jak budowaniem współczesnych gett. „Centra tranzytowe to wstyd dla władz Bawarii, które prowadzą swoją kampanię wyborczą na plecach migrantów” – powiedział Alexander Thal z bawarskiej Rady ds. Uchodźców. Z kolei przedstawiciele międzynarodowej organizacji „Ratujmy Dzieci” ostrzegają przed umieszczeniem w zamkniętych centrach dzieci i młodocianych migrantów. „Przebywanie w tych miejscach dzieci utrudni ich normalne dorastanie i będzie wywoływać agresję” – powiedziała dyrektor niemieckiego oddziału tej organizacji Susanna Krueger.
Od kilku lat rośnie liczba osób próbujących nielegalnie przekroczyć granicę austriacko-niemiecką. Władze Bawarii wspierane przez szefa MSW Horsta Seehofera w walce z nielegalną migracją postanowiły wprowadzić własne rozwiązania.                                               informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Waldemar Maszewski/Berlin/kj     

Padnie historyczny rekord upałów! Aż 50 stopni za kilka dni

Wakacje trwają w najlepsze i wiele osób wybierając się na urlop, zastanawia się jaka pogoda czeka ich podczas wypoczynku. Ostrzegamy, jeżeli aktualne temperatury są dla was nie do wytrzymania, to w najbliższych dniach może być jeszcze gorzej.
Po krótkim okresie deszczów i niższych temperatur na nowo zagościły u nas upały, które z każdym dniem przybierają na sile. Teraz synoptycy ostrzegają, przed kolejną falą naprawdę wysokich temperatur. Już za kilka dni urlopowiczów mogą czekać prawdziwe rekordy, jeżeli chodzi o upały.

Jaka pogoda czeka nas w najbliższych dniach?

Przez kilka następnych dni nad zachodnią Europą przechodzić będzie potężna fala gorąca, która może przynieść rekordowe temperatury na poziomie nawet 50 stopni Celciusza. Zdecydowanie nie jest to dobra wiadomość dla osób, które zdecydowały się wypoczywać na Półwyspie Iberyjskim, tam bowiem słupki w termometrach mogą pokazać właśnie takie wartości.
– Niewykluczone, że w południowo-zachodniej Hiszpanii i części południowej Portugalii między piątkiem a niedzielą temperatura dojdzie do ponad 49 stopni – mówił meteorolog AccuWeather Tyler Roys.
Taka pogoda niesie ze sobą wiele zagrożeń, zaczynając od udarów cieplnych i poparzeń słonecznych, a kończąc na pożarach, które nawiedzają kolejne rejony naszego kontynentu.
Nie ulega wątpliwości, że tegoroczne lato obfituje w wysokie temperatury i bardzo możliwe, że już za kilka dni padnie nowy rekord. Dotychczasowy należał do Aten gdzie w 1977 roku zanotowano aż 47 stopni Celcjusza. Teraz według prognoz w sobotę o godzinie 12 czasu portugalskiego termometry mogą pokazać nawet 52 stopnie. Jeżeli ktoś wybiera się na wakacje w te rejony, niech pamięta o dużej ilości wody i o unikaniu tak potwornych upałów .

Handlarz zabójczymi dopalaczami zatrzymany. W Łodzi i Bełchatowie dopalacze zabiły sześć osób

Handlarz zabójczymi dopalaczami zatrzymany. W Łodzi i Bełchatowie dopalacze zabiły sześć osóbPolicjanci zatrzymali 34-latka podejrzanego o sprzedaż fatalnej jakości dopalaczy, po których zmarła 21-letnia łodzianka, zaś jej 29-letni przyjaciel w ciężkim stanie trafił do szpitala. W ostatnich dniach przez dopalacze zmarły dwie osoby w Łodzi i cztery w Bełchatowie. Ta czarna seria być może spowodowana jest tym, że handlarze – w obliczu nowych przepisów, które mają zrównać dopalacze z narkotykami – na gwałt pozbywają się zapasów tworząc piorunujące mieszanki.
Dopalacze pojawiły się w niedzielę podczas imprezy towarzyskiej w mieszkaniu przy ul. Kilińskiego w Łodzi. Nazajutrz gospodarz zauważył, że jedna z uczestniczek imprezy nie żyje, zaś jej partner fatalnie się czuje. W ciężkim stanie trafił do szpitala. Ruszyło śledztwo prowadzone przez policję pod nadzorem prokuratury. Śledczy wytypowali handlarza, którzy sprzedał zabójcze dopalacze. Okazał się nim 34-letni łodzianin, który został namierzony w poniedziałek o godz. 22 w centrum Łodzi. Na widok policjantów rzucił się do ucieczki, ale szybko został dogoniony i obezwładniony. Nie miał przy sobie kluczy do mieszkania, dlatego stróże prawa poprosili o pomoc strażaków. Ci przyjechali z wysięgnikiem, dzięki któremu policjanci weszli przez okno do mieszkania na pierwszym piętrze kamienicy.Podczas przeszukania znaleziono tajemnicze substancje w postaci proszków i kryształków, a także wagę do ich ważenia i puste dilerki. Po zbadaniu substancji 34-latek usłyszy zarzuty. Najpewniej będzie mu groziło do 12 lat więzienia. To już druga ofiara dopalaczy w Łodzi: 24 lipca w szpitalu zmarła 30-latka, która cztery dni wcześniej spożyła szkodliwą substancję. Tymczasem w Bełchatowie liczba zgonów z tego powodu jest dwa razy większa. Tamtejsza policja bada sprawę śmierci 34-latka, który w poniedziałek z podejrzeniem zatrucia dopalaczami trafił do miejscowego szpitala. Był w ciężkim stanie. Mimo wysiłków lekarzy nie udało się go uratować. We wtorek nad mężczyzna zmarł.W piątek 27 lipca w mieszkaniu przy ul. Pabianickiej zmarł 28 -latek. W sobotę w mieszkaniu na osiedlu Binków znaleziono martwego 19 latka. Kilka godzin później na osiedlu Okrzei w klatce jednego z bloków znaleziono dwóch mężczyzn: 36- i 31-latka. Pierwszy, mimo akcji reanimacyjnej, zmarł. Drugi trafił do szpitala. W każdym z tych czterech przypadków prokuratorskie śledztwo ma ustalić przyczynę śmiertelnego zatrucia, ale w każdym nieoficjalnie mówi się o dopalaczach .                        Wiesław Pierzchała aip

DOWCIPASY

faceOna była w kuchni i przygotowywała jajka na miękko. Gdy wszedł odwróciła się i powiedziała:
- Musisz się ze mną kochać... natychmiast !
Jemu oczy się zaświeciły. Nie zwlekając, aby się rozmyśliła dał jej wszystko co chciała. Właśnie tam na stoliku kuchennym
Potem ona powiedziała
- Dziękuję
I odwróciła się do swoich zajęć.
Trochę bardziej niż zdziwiony zapytał:
-O co chodzi?
Ona wytłumaczyła:
-Minutnik się popsuł.                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                   Pewien facet miał 50-centymetrowy interes. Stwierdził że z tak dużym nie będzie chciała go żadna dziewczyna, więc musiał się z tym uporać. Poszedł to czarownicy, a ta powiedziała mu że ma iść do lasu, tam na środku lasu będzie kamień i na nim będzie siedziała żaba. Miał zadać jej takie pytanie, na które żabka odpowie "nie" i wtedy interes skróci się o 10 cm. Poszedł więc i pyta żabkę: 
- Żabko, dasz mi buzi? 
Żabka na to: 
- Nie! 
Ubyło 10 cm. Facet już wraca, ale stwierdził, że 40 cm to jeszcze za dużo, więc znów pyta: 
- Żabko, dasz mi buzi? 
- Nie! 
Teraz facet wraca z 30 cm. Pomyślał jednak, że 20 cm w zupełności wystarczy. Idzie więc jeszcze raz i pyta: 
- Żabko, dasz mi buzi? 
A żabka na to: 
- Nie, nie i jeszcze raz nie!                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                      Mały Jasiu przeczytał w gazecie, że w mieście otwarto agencję towarzyską. 
Po chwili pyta ojca: 
- Tato, a co właściwie robi się w takiej agencji? 
Zakłopotany ojciec odpowiada: 
- No, ogólnie rzecz biorąc można powiedzieć, że robi się tam człowiekowi dobrze. 
Nazajutrz Jasiu dostał od ojca pieniądze na kino, ale zamiast na film, biegnie do agencji towarzyskiej. Dzwoni do drzwi i otwiera mu nieco zdziwiona panienka. 
- Co tu chłopczyku chciałeś? 
- No chciałem, żeby mi zrobić dobrze. Mam nawet pieniądze! 
Panienka zaprosiła Jasia do środka, zaprowadziła go do kuchni, ukroiła trzy duże pajdy chlebka, posmarowała je masłem oraz miodem i podała Jasiowi. 
Po godzinie Jasi wpada do domu i krzyczy: 
- Mamo, tato! Byłem w agencji towarzyskiej! 
Ojciec o mało nie spadł z krzesła, mamie oczy na wierzch wyszły. 
- I co? - pytają Jasia po chwili. 
- Dwie zmogłem, ale trzecią już tylko wylizałem.
face                                                                                                                                                                           Dzwoni gość do pracy: 
- Szefie nie mogę dziś przyjść do roboty... jestem tak skacowany, że i tak nie będę mógł pracować, więc chyba wezmę zwolnienie lekarskie. 
Szef na to: 
- No co ty, na kaca jest super sposób. Ja zawsze jak mam kaca to proszę moją żonę żeby zrobiła mi laskę i potem czuję się doskonale. Powinieneś to wypróbować. 
- Hmm? OK spróbuję. 
Po godzinie pracownik przychodzi na swoje stanowisko w pełni sił. 
Szef podchodzi i zagaduje: 
- I co, jak działa mój sposób ? 
- Doskonale, a w ogóle to fajną ma szef chałupę.                                                                                                                                                                                                                           Puka młody chłopaczek do burdelu. Burdel mama otworzyła drzwi i pyta: 
- Czego tu chciałeś? 
- No, popróbować seksu. 
- A kasę masz? 
- Mam - pokazuje w ręce 5 zł. 
- Phi, za 5 zł to możesz sobie iść i tam za płotem zwalić - oburzyła się burdelmama i trzasnęła drzwiami. Niedługo po tym znowu pukanie do burdelu. Burdelmama otwiera, a tam ten sam chłopak. 
- A ty czego tu znowu chciałeś? 
- Zapłacić.                                                                                                                                                                                                                                                                                      Pani pyta dzieci w szkole, kim chcą zostać w przyszłości. 
- Prawnikiem - mówi Małgosia 
- Lekarzem - mówi Zbysio 
- Harleyowcem - wyrywa się z ostatniej ławki Jasio!!! 
- A co robi taki Harleyowiec? - pyta Pani 
- Jak to co?? Jeździ na Harleyu, pije piwo i posuwa panienki.... 
- Jasiu, ale ty jesteś na to za młody!!! 
- Ale ja już jestem młodym Harleyowcem - odpowiada Jasio. 
- A co robi młody Harleyowiec? 
- Młody Harleyowiec jeździ na rowerze, pije oranżadę i się onanizuje...                                                                                                                                                                                     Przychodzi mały Jasio do apteki i mówi do aptekarza: 
- Proszę mi dać coś do zapobiegania ciąży! 
Aptekarz się zdenerwował i reprymenduje Jasia: 
- Po pierwsze - to o takim czymś mówi się szeptem, a nie na cały głos, 
- Po drugie - to nie jest dla dzieci, 
- Po trzecie - niech ojciec sobie sam przyjdzie, 
- Po czwarte - są tego różne rozmiary. 
Jasiu też się w tym momencie wkurzył, więc mówi: 
- Po pierwsze - w przedszkolu uczyli mnie, żeby mówić głośno i wyraźnie, 
- Po drugie - to nie jest "nie dla dzieci", tylko przeciwko dzieciom, 
- Po trzecie - to nie dla ojca, tylko dla mamy, 
- Po czwarte - mama jedzie do sanatorium i potrzebuje wszystkie rozmiary.      face                                                                                                                                                       3 mężatki miały problem ze swoimi mężami. Panowie po 15 latach małżeństwa nie mieli ochoty wywiązywać się ze swoich powinności małżeńskich. Krótko mówiąc: Panie przegrywały z meczem, piwem i kumplami...
Tak więc Panie w akcie zemsty poszły poszaleć do lokalu, gdzie można robić WSZYSTKO! Zaś specjalnością zakładu jest "biały pal". Polega to na tym, że na członka wysypuje się kreskę narkotyku, a potem Pani musi to ściągnąć. Na początku Panie były niechętne, ale jak szaleć to szaleć! Ściągnęły po kresce i...
Obudziły się w sobotę w domu. Wieczorem jedna pyta drugą:
- Słuchaj, a co jest z Zosią?
- A nie wiem, bo ją jeszcze ten narkotyk trzyma...
W środę Panie znowu do siebie dzwonią:
- No i jak Zosia? Przeszło jej?
- Niestety, nadal ją trzyma...
I kolejny telefon w piątek:
- Ale co z Zosią? Przeszło jej?
- Nie jeszcze nie...
- Słuchaj tu coś jest nie tak - oburza się pierwsza - Nam to przeszło zaraz następnego dnia, a ją to już tak tydzień trzyma...
- No tak - mówi pierwsza - Ale jej się trafił murzyn...                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                    Wraca mąż z pracy do domu, otwiera mu żonka (typ blondynki), podaje kapcie, obiad, potem piwko i gazetka, włącza telewizor z ulubionym kanałem sportowym i nic nie mówiąc wychodzi do kuchni (do swoich kobiecych, domowych obowiązków). I tak jest co dzień od ślubu.
Jednak tego dnia żona przerywa swoje czynności, wpada do pokoju i pyta:
- Kochanie powiedz mi co to jest "konsternacja".
Mąż leniwie składajac gazetę z lekkim wkurzeniem, że mu się przerywa, odpowiada:
- Widzisz kochanie, gdybyś to ty wróciła wcześniej do domu po pracy, a ja tu z inną kobietą..., to u ciebie właśnie wtedy wystąpiła by konsternacja.
- Ahaaa.... i wróciła do swoich czynności.
Jednak po dziesięciu minutach wpada ponownie i pyta:
- To znaczy, że gdybyś Ty wrócił wcześniej do domu, a ja tu z innym mężczyzną...?
- Nie, nie, nie kochanie! Ty nie myl kurestwa z konsternacją!!                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                     Pewien gość chciał polować na białe niedźwiedzie, kupił sobie giwerę oraz cały osprzęt i wybrał się na Alaskę. Chodzi po tej Alasce, patrzy, coś się w krzakach poruszało wypalił w te krzaki, idzie zobaczyć co upolował, a tu nagle nadszedł niedźwiedź i mówi:
- Słuchaj, stary, tu jest ciężkie prawo alaskańskie, kto nie trafi zwierzaka musi ciągnąć druta!
Gość się wkurzył, ale co było począć - zrobił niedźwiedziowi laskę, ale przysiągł że w następny sezon kupi sobie lepszy sprzęt i tego niedźwiedzia upoluje, no ale sprawa powtórzyła się i tak kilka razy. Aż pewnego razu gdy znowu mu się nie udało ustrzelić niedźwiedzia, ten podszedł do niego i powiedział:
- Wiesz co, stary, ty tu chyba nie przyjeżdżasz polować...                                                                                                                                                                                                            Barman podchodzi do faceta który już od 5 godzin ciągle powtarza: "tego się nie da wytłumaczyć" (przy piwie) i pyta się gościa:
- Czego się nie da wytłumaczyć?
- No to słuchaj pan. Dzisiaj wieczorem podchodzę do swojej Mućki ją doić, stawiam krzesełko, siadam, a ona mnie pach kopytem, pach kopytem. No to wziąłem pęta, spętałem, siadam, a ona mnie pach ogonem, pach ogonem. Co robić, pęta nie ma, ale pasek od spodni jest i na górze rura od dojarki? No więc przywiązałem ogon do rury na górze, a tu moja Mańka wchodzi!! Tego się nie da wytłumaczyć!!!                                                                                                                                                                                         Przyjechała z Ameryki kobitka do Francji i postanowiła zabawić się na całego. Wsiada do taxi i pyta gościa, gdzie jest najbardziej rozrywkowy lokal. Faceta mówi, że chętnie ją do takiego zabierze. Kobitka pyta, czy na pewno lokal jest najlepszy. Taksiarz odpowiada że wszystkie paryżanki tam jeżdżą. W lokalu nic ciekawego bar, scena parę koślawych stolików, ale w cholerę kobiet. Wszystkie siedzą sączą drinki i na coś czekają. Po paru godzinach kobitka znudzona jak diabli stwierdza że wychodzi; ale w tym momencie wychodzi na scenę prezenter i zapowiada numer który wykona Pepee. Wszystkie babki w klubie zrywają się na równe nogi i lecą pod scenę. Zaciekawiona kobitka też tam podchodzi; na scenę wychodzi facio chudy, z podkrążonymi oczami z krzesełkiem w ręku; rozlegają się oklaski i w ogóle jest głośno. Kobitka patrzy ponuro. Facio stawia krzesełko, wyciąga z kieszeni orzech włoski i kładzie go na krześle, następnie wyciąga ze spodni fiuta; przymierza się nim do orzecha i wali w niego cisem karate. Orzech rozpryskuje się na drobne kawałki kobita jest zafascynowana. Wraca do domu i opowiada o tym wszystkim znajomym.
Po 30 latach postanawia jeszcze raz ujrzeć tego typu numer. Jedzie do Francji, do klubu i czeka. Wychodzi prezenter i zapowiada Pepee. Kobitka zdziwiona, jak to, przecież to chyba nie ten sam facio, byłby już strasznie stary. Czeka i widzi tego samego gościa to samo krzesło, tylko w drugim ręku orzech kokosowy. Kobitka w szoku. Pepee robi ten sam numer z kokosem i idzie za kulisy. Kobitka nie wytrzymuje, kupuje kwiaty, flachę i leci za kulisy. Spotyka się z Pepee i pyta:
- Jak pan to zrobił, 30 lat temu byłam i pan rozbijał orzechy włoskie, a teraz kokos?!! Ile to lat pan trenował i jak pan to robi?!!! Pytań nie było końca.
Na to Pepee odpowiada: 
- Kochana, to już nie te oczy...                                                                                                                                                                                                                                                     Była sobie pewna rodzina chłopska: mama tata i trójka synów oraz jedna krowa w oborze, która całą tę rodzinę żywiła. Pewnego ranka ojciec poszedł jak zwykle dać jej jeść i pić. Wchodzi do obory i patrzy a tam szczątki krowy porozwalane, pełno krwi na ścianach. Ojciec nie mogąc znieść tej myśli łapie powróz robi pętle i wiesza się. Ponieważ długo nie wracał, matka zdenerwowana poszła sprawdzić co się dzieje. Weszła do obory i widząc to wszystko też się powiesiła. Po pewnym czasie najstarszy syn poszedł do obory i widząc rozwaloną krowę i wiszących rodziców postanowił pójść nad jezioro i złowić złotą rybkę, żeby wszystko odczyniła. Po kilku godzinach łowienia udało mu się, ale rybka powiedziała że spełni jego życzenie, jak jej dogodzi 10 razy, ale jeśli mu się nie uda to ona go zabije. Chłopak zabrał się ostro do dzieła, ale już po 6 razach nie miał już więcej siły więc go rybka zabiła. Następnym który wszedł do obory był średni syn i ten także postanowił złowić złotą rybkę. Wziął wędkę i poszedł nad jezioro. w końcu mu się udało złowić złotą rybkę, ale ona wysunęła takie samo żądanie co do najstarszego. Średniak wziął się do roboty ale po 8 razach wysiadł no i stracił życie. Kolejnym który wszedł do obory był najmłodszy i ten także wziął wędkę i poszedł nad jezioro. Po kilku godzinach wreszcie ją złapał, ale ona znowu: 10 razy dogodzić to spełni jego życzenie, jak się mu nie uda to zginie. Mały był niezły więc się dobrze sprawił i jej dogodził tyle ile chciała, ale jemu nie było dość, więc pyta:
- Złota rybko mogę jeszcze 10! Złota rybka na to:
- No ... Możesz chwile to trwało a mały zaraz potym znów pyta:
- Złota rybko mogę jeszcze 10!
Złota rybka na to:
- No ... Możesz....
I takich rundek było jeszcze ze dwie, w końcu mały pyta:
- Złota rybko?... Ale ty nie pękniesz jak ta nasza krówka?                                                                                                                                                                                                           Milioner z metrowym interesem dał ogłoszenie, że pierwszej kobiecie, której wsadzi całego da 10 milionów $. Zgłasza się pierwsza, widać na pierwszy rzut oka, że kokota od lat obecna w zawodzie - facet nawet bez gadki zabiera się do roboty, ale wsadził tylko pół, a baba zaczyna panicznie krzyczeć:
- Proszę wyjąć, pan mnie rozerwie!!
Zgłasza się druga, też widać, że przed chwilą wyszła spod latarni; facet zaczyna wkładać. Włożył pół i pyta: 
- Jak się pani czuje?
- W porządku, proszę dalej.
Wepchnął trzy czwarte, a baba krzyczy:
- Proszę wyjąć, pan mnie rozerwie!!!
Przyszła trzecia - cicha i niepozorna. Facet z niedowierzaniem zaczyna wkładać. Włożył pół i pyta: 
- Jak się pani czuje?
- W porządku, proszę dalej.
Wepchnął trzy czwarte i pyta: 
- I co?
- W porządku, proszę dalej.
Wepchnął całego i pyta:
- No i jak się pani czuje?
- Fąfaftycnie...                                                                                                                                                                                                                                                                               Sex jest jak nokia (connecting people),
sex jest jak nike (just do it),
sex jest jak coca-cola (enjoy !)
Sex jest jak pepsi (ask for more)
sex jest jak samsung (everybody is invited)!!!
Sex jest jak peugeot (zaprojektowany by cieszyc)
sex jest jak tpsa (laczy nas coraz wiecej)
sex jest jak philips (lets make things better)
sex jest jak plus (zmieniamy swiat na plus)
sex jest jak era (taaaak, taaaaakkk......)
Sex jest jak jogobella (rozkosz extra dużego...)
Sex jest jak prusakolep (kusi, wabi, neci)
sex jest jak o.b. (ok)
sex jest jak redbull (dodaje skrzydeł)brsex jest jak milka (daj się skusić)
sex jest jak mars (krzepi)
sex jest jak snickers (na co czekasz?)
Sex jest jak guma orbit (zmniejsza ph w ustach :))
sex jest jak margaryna kasia (pieczenie to tyle radości :)
sex jest jak bmw (radość z jazdy)brsex jest jak chupa chups (musisz je lizać!)
Sex jest jak kurs nurkowania jednego z poznańskich klubów nurkowych (wejdź głębiej)                                                                                                                                                        Żona w łóżku z kochankiem, wpada maż, straszna awantura, wyrzuca ja z domu, rozwód, tragedia. Ona przyszła do kościoła, modli się:
- Panie Boże, jakbyś mógł cofnąć czas, żeby to się nie zdarzyło, to zrobię co zechcesz...
- Dobrze - odpowiada gromki bas z wysokości sufitu - ale musisz o czymś pamiętać. Zginiesz na morzu!!!
- Dobrze Panie Boże, zgadzam się na te warunki...
PYK! Czas się cofnął, ona znów w łóżku z kochankiem: szybko go wyrzuciła z
domu, wrócił maż, wszystko było Ok, byli bardzo szczęśliwi. Za jakieś pięć lat żona dostaje maila, ze wygrała wycieczkę dookoła świata statkiem pasażerskim. Pamiętając o przestrodze ("zginiesz na morzu") zadzwoniła do firmy turystycznej, ze musi niestety zrezygnować, ponieważ wisi nad nią fatum. Na to człowiek z powyższej firmy tłumaczy jej, ze są szalupy ratunkowe, helikoptery, ze w ogóle ten statek jest taki, ze przy nim titanic
to pikuś. No to kobieta w końcu dała się przekonać i popłynęła. Oczywiście gdy byli na pełnym morzu rozpętała się burza i statek zaczął tonąć. Kobieta, zobaczywszy ze jest w beznadziejnej sytuacji, wznosi modły:
- Boże, zgadzam się za ja powinnam zginąć na morzu, taka była miedzy nami umowa, ale po co ginie wraz ze mną parę tysięcy ludzi???
Gromki bas z nieba odpowiada: 
- Ja was, pięć lat zbierałem!!!                                                       

Kora nie przyjęła ostatniego namaszczenia

Olga Jackowska, KoraKora przed śmiercią nie przyjęła ostatniego namaszczenia. Kamil Sipowicz w oświadczeniu na oficjalnym profilu artystki napisał, że jego żona "do końca była wierna religii słońca, wiatru i kwiatów". Mąż Olgi Jackowskiej Sipowicz w poście dodał, jak Kora spędziła swój ostatni miesiąc i kiedy przyjęła ostatnią chemię. Dziękuje także lekarzom i wszystkim tym, co pomagali w walce z chorobą.                                                                                                                                                                                                                                                                                        Kora była jedną z najbarwniejszych artystek polskiej muzyki. Wierna swoim poglądom i otwarta na to, co nowe. Kolorowa hippiska, dziecko kwiat. Jackowska słynęła z odważnych stylizacji. Były kolorowe tak mocno, jak nietuzinkowa była jej osobowość. Zawsze głośno wyrażała to, co leżało jej na sercu. Dla niektórych trudna, ale dla większości po prostu prawdziwa. 
Okazuje się, że Kora swoim poglądom była wierna do ostatnich chwil życia. Artystka nie przyjęła ostatniego namaszczenia. Napisał o tym Sipowicz w specjalnym oświadczeniu na Facebooku wokalistki. Poinformował także o dacie oraz miejscu pogrzebu Kory. We wpisie dziękuje wszystkim osobom zaangażowanym w pomoc i opiekę w trakcie jej choroby. 
"[...] P.S. Kora przez ostatni miesiąc była w otoczeniu rodziny, przyjaciół oraz wspaniałej opiekunki Magdy Klorek w naszym domu w Bliżowie. Miesiąc temu wzięła ostatnią chemię w Szpitalu Jana Pawła 2 W w Zamościu. Dziękujemy pani ordynator Teresie Sosnowskiej i wspaniałej ekipie medycznej ze szpitala. Serdecznie dziękujemy też zamoyskiemu hospicjum domowemu i działowi paliatywnemu w Zamościu. Dziękuję również Ani Pakule ze wsi Szewnia Dolna za pomoc. Moja żona do końca była wierna religii słońca, wiatru i kwiatów. Nie przyjęła ostatniego namaszczenia." - napisał Kamil Sipowicz   Pogrzeb Kory odbędzie się 8 sierpnia (8.08.2018r.) na warszawskim Cmentarzu Wojskowym o godz. 11 w Domu Przedpogrzebowym na Cmentarzu Wojskowym przy ul. Powązkowskiej 43/45 w Warszawie.
Kora odeszła w sobotę 28.07.2018r. o godzinie 5:30. Gwiazda miała 67 lat, zmarła w swoim domu na Roztoczu. O śmierci artystki poinformowała jej mąż. – Z ogromnym żalem i rozpaczą informujemy, że dziś o 5.30 na swoim ukochanym Roztoczu w otoczeniu najbliższych osób, ukochanych zwierząt i wspaniałej przyrody zmarła Kora. (...) Od pięciu lat walczyła mężnie z chorobą nowotworową. Ostatni miesiąc był bardzo trudny. Na końcowej drodze towarzyszyła jej rodzina, przyjaciele i wiele oddanych osób. W tę długą walkę zaangażowanych było wiele najlepszych szpitali, lekarzy, pielęgniarek i opiekunów, za co im z całego serca dziękujemy. Kora dawała ludziom miłość i otoczona była miłością. Zawsze będziemy ją kochać – napisał Kamil Sipowicz na Facebooku.
Jako wokalistka Kora zadebiutowała w lutym 1976 roku w zespole M-a-M w poznańskim klubie „Aspirynka”. Grupa, pod rozszerzoną nazwą Maanam, zaczęła grać dopiero pod koniec lat 70. Od 1980 Kora stała się jedną z najważniejszych i najpopularniejszych przedstawicielek muzyki rockowej w historii polskiej muzyki.
Wydała 12 studyjnych albumów. Pisała teksty piosenek, wiersze, malowała obrazy i święte figurki. Z Maanamem wylansowała niezliczoną ilość przebojów, między innymi „Boskie Buenos", „Oddech szczura", „Luciolla", „Kocham Cię, kochanie moje", „Szare miraże", „Krakowski spleen", „Róża" czy „Cykady na Cykladach". W 2008 roku zespół zawiesił działalność po 32 latach występów. Po tym piosenkarka rozpoczęła solowe śpiewanie. Na początku 2018 roku ujrzała światło dzienne piosenka „Człowiek", którą Kora nagrała gościnnie na płytę Piotra "Glacy" Mohameda.             Olga Jackowska, KoraOlga Jackowska, KoraOlga Jackowska, KoraZespół rockowy Maanam