Przez szesnaście długich lat 45-letni dziś Ryszard P. z Łodzi skrywał w sobie wielki sekret. W tym samym czasie policjanci poszukiwali zaginionej w 2007 roku Małgorzaty B. I kiedy wydawało się, że tajemnica jej zniknięcia nigdy nie wyjdzie na jaw, mężczyznę ruszyło sumienie. Wyznał, że zabił kobietę, a następnie jej zwłoki zakopał. Za swoją zbrodnię nie odpowie jednak przed sądem.
Starowa Góra. Licząca około 3 tysięcy mieszkańców wieś położona tuż przy południowej granicy Łodzi. W 2003 roku zyskała ogólnopolską sławę tuż po tym, jak zaginęła mieszkająca tu pięcioosobowa rodzina Bogdańskich. Do dziś ich nie odnaleziono.Tajemnicze zaginięcie Małgorzaty
4 lata później przepadła bez śladu inna mieszkanka tej miejscowości, 39-letnia wówczas pani Małgorzata, pozostająca w nieformalnym związku matka dwójki dzieci. 26 lipca około godz. 5.40 wyszła z domu przy ul. Podłogowej do pracy. Była szwaczką w zakładzie na osiedlu Ruda Pabianicka w Łodzi, gdzie miała dojechać autobusem z oddalonego o kilkaset metrów od jej zabudowań przystanku. Nigdy tam jednak nie dotarła, nie nawiązała żadnego kontaktu z rodziną, przepadła jak kamień w wodę.
Dzień później jej rodzina zgłosiła zaginięcie kobiety. Policjanci rozpoczęli intensywne poszukiwania, a na drzewach i słupach w Starowej Górze oraz południowej części Łodzi zawisły plakaty ze zdjęciem zaginionej. Po kobiecie nie było jednak śladu.
Przełom po latach. Morderca sam opowiadał o zbrodni
Mijały lata, a policyjne akta dotyczące jej zniknięcia zaczęły obrastać kurzem. W końcu sprawie ponownie przyjrzeli się śledczy z Archiwum X Komendy Wojewódzkiej Policji w Łodzi. W 2022 roku roku dotarły bowiem do nich informacje, że Małgorzata B. nie zaginęła, a została zamordowana, po czym zakopana w lesie, w pobliżu drogi, którą codziennie rano w dni powszednie przemierzała na przystanek autobusowy, by dostać się do pracy. Miał o tym opowiedzieć sam morderca, Ryszard B., mieszkaniec ulicy Popioły w Łodzi, oddalonej od domu kobiety o kilkaset metrów.W grudniu tamtego roku rozpoczęły się poszukiwania jej szczątków. Wykorzystując nowoczesny sprzęt, przy udziale archeologów i antropologów przez kilka miesięcy metr po metrze sprawdzano obszar około 1 hektara. W końcu 24 maja 2023 roku natrafiono na ciało kobiety. Niedługo potem policjanci zapukali do drzwi Ryszarda B. i go zatrzymali.
Najpierw wykopał grób, potem zabił
Jak wynikało z jego wyjaśnień, w przeddzień zbrodni 25 lipca 2007 roku rankiem zauważył idącą na przystanek nieznaną kobietę. To wtedy 24-letni wówczas mężczyzna zaplanował jej zabójstwo, wykopał nawet przeznaczony dla niej grób. Następnego dnia rano swój plan zaczął realizować.
Gdy się pojawiła, gwałtownie zaatakował ją, skrępował i zaciągnął w pobliże wykopanego dołu – relacjonował po odkryciu zwłok i zatrzymaniu mordercy Krzysztof Kopania, ówczesny rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Łodzi - Tam stosując przemoc dopuścił się czynu o charakterze seksualnym i przeszukał jej odzież kradnąc m. in. 30 złotych, dowód osobisty, telefon komórkowy. Stosował drastyczną przemoc, co znalazło odzwierciedlenie w wynikach oględzin i sekcji zwłok odnalezionych szczątków. Następnie, zakopał ciało w przygotowanym w przeddzień dole, pokrywając go warstwą zieleni. Stwierdził, że dręczyły go wyrzuty sumienia i postanowił się przyznać.
Mężczyzna został poddany obserwacji psychiatrycznej.Biegli stwierdzili że w chwili popełnienia zarzuconej mu zbrodni miał całkowicie zniesioną poczytalność, co powoduje że nie może ponieść odpowiedzialności karnej – wyjaśniał Krzysztof Kopania. - Stwierdzili także, że istnieje wysokie prawdopodobieństwo popełnienia w przyszłości czynu zabronionego o znacznej szkodliwości społecznej. Dlatego też jedynym możliwym sposobem zakończenia postępowania było skierowanie przez prokuratora wniosku o umorzenie śledztwa i umieszczenie mężczyzny w zamkniętym zakładzie psychiatrycznym.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz