2026/07/28

Ludzie Morawieckiego pod lupą śledczych. Afera w RARS

 Jak ustalił portal Onet, prokuratura planuje przesłuchać zaufanych współpracowników Mateusza Morawieckiego. W śledztwie dotyczącym malwersacji w Rządowej Agencji Rezerw Strategicznych i Banku Gospodarstwa Krajowego pojawiają się nazwiska byłego prezesa ARP oraz doradcy premiera.


Śledztwo w sprawie malwersacji w Rządowej Agencji Rezerw Strategicznych (RARS) wkracza w decydującą fazę i dotyka najbliższego otoczenia byłego premiera z PiS. Według nieoficjalnych informacji przekazanych przez portal Onet na celowniku śledczych znaleźli się m.in. Mariusz Chłopik - najbliższy doradca Mateusza Morawieckiego, a także były prezes Agencji Rozwoju Przemysłu Cezariusz Lesisz, dawny druh ojca byłego premiera z czasów "Solidarności Walczącej".Obaj politycy mają znajdować się na krótkiej liście do przesłuchania w związku z wyprowadzaniem środków z RARS oraz powiązanego Banku Gospodarstwa Krajowego. Dowodem na to są działania służb z połowy lipca.W połowie miesiąca funkcjonariusze Centralnego Biura Antykorupcyjnego wkroczyli do mieszkań czworga bliskich współpracowników Morawieckiego: Anny i Pawła P., Włodzimierza D. oraz Renaty K. Wszyscy z nich (poza Pawłem P., który trafił na trzy miesiące do aresztu śledczego) zostali zwolnieni za poręczeniem majątkowym, jednak prokuratura nałożyła na nich bezwzględny zakaz kontaktów, m.in. właśnie z Chłopikiem i Lesiszem.Wydział ds. przestępczości zorganizowanej przedstawił już tym osobom zarzuty działania w zorganizowanej grupie przestępczej, a także przekroczenia uprawnień i niedopełnienia obowiązków na korzyść fundacji Red is Bad należącej do Pawła Sz. (głównego bohatera afery wokół RARS, odpowiedzialnego za realizację gigantycznych, bezprzetargowych kontraktów).

Pieniądze z RARS na "farmy trolli" i kampanię wyborczą

W najnowszym postępowaniu prokuratura ujawniła mechanizm, zgodnie z którym publiczne pieniądze mogły służyć do finansowania prywatnych celów politycznych."Pieniądze przeznaczono na finansowanie kampanii politycznych, w szczególności na opłacanie zespołu osób zajmujących się sztucznym kreowaniem zasięgów, budowaniem poparcia dla określonych narracji politycznych, tworzeniem materiałów propagandowych oraz przedstawianiem polityków opozycji w negatywnym świetle" - czytamy w oficjalnym komunikacie śledczych.Z ustaleń podsłuchów zorganizowanych przez CBA wynika, że działania polegały m.in. na wdrażaniu tzw. czarnego PR-u i wspieraniu polityków PiS w internecie. Paweł Sz. miał na polecenie koordynować zespół osób wykorzystujących do tych celów boty oraz "farmy trolli" na takich platformach jak TikTok, Twitter i Facebook.Dziennikarze Onetu wskazują, że założyciel Red is Bad co najmniej dwukrotnie spotkał się w tej sprawie z Morawieckim (m.in. na krótko przed przegranymi przez PiS wyborami).

Kto odpowie za miliardy? Cień zarzutów nad byłym premierem

Afera ujawniła bezprecedensowe transfery finansowe. Zebrane przez prokuraturę dowody wskazują, że twórca marki Red is Bad wzbogacił się o potężne kwoty. Kontrakty (w tym słynne, lukratywne zlecenia na agregaty prądotwórcze) były wyceniane znacznie powyżej wartości rynkowej, a generowane przez spółki Sz. zyski sięgały kilkuset milionów złotych. Dodatkowym, nowym wątkiem śledztwa w tej sprawie stały się transfery pieniężne realizowane wprost z Banku Gospodarstwa Krajowego, nad którym nadzór bezpośrednio sprawował ówczesny premier.Status byłego premiera i odpowiedzialność za podległe mu instytucje pozostają kluczowym pytaniem. Media informowały już wcześniej, że zarzuty - choćby o niedopełnieniu obowiązków - mogą w przyszłości bezpośrednio objąć samego Morawieckiego. Były szef rządu nie został dotychczas przesłuchany w śledztwie dotyczącym RARS. Jak podkreślają jednak prokuratorzy, nie wzywa się na przesłuchanie w charakterze świadka osoby, która może stać się podejrzanym.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz