Siedzę i ryczę. Patrzę na Świnię, która chce żyć. Która nie wie, czym są zasięgi, polubienia, udostępnienia i internet.
Wie tylko, że obok są ludzie, którzy każdego dnia próbują mu pomóc.
Napisałam dziś apel. Kilka reakcji. Prawie żadnego odzewu. I zaczynam się zastanawiać, czy naprawdę doszliśmy do momentu, w którym życie Zwierzęcia przegrywa z obojętnością.
Nie obrażam się. Nie mam do nikogo pretensji.
Po prostu się boję. Bo jeśli nie zdobędziemy pieniędzy na leczenie, nie będziemy mieli już czym walczyć o Roberta. Kochani, nie mamy czasu.
To nie jest historia z internetu. To jest prawdziwe życie. Prawdziwy ból. Prawdziwe konsekwencje.
Jeżeli możecie pomóc – zróbcie to. Jeżeli nie możecie wpłacić, udostępnijcie ten post.
Może dzięki temu dotrze do osoby, która stanie się dla Roberta jego szansą.
Blik 880 301 315
PayPal fundacja@gieniutkowo.pl
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz