Sąd w Miszkolcu na Węgrzech zdecydował o aresztowaniu polskiego kierowcy autokaru, który w niedzielę w nocy wpadł do rowu na autostradzie M3. W wypadku zginęło 12 Polaków. Drugi z kierowców autokaru opisał w rozmowie z TVN24 pierwsze chwile po wypadku. Posiedzenie aresztowe polskiego kierowcy w sądzie w Miszkolcu rozpoczęło się we wtorek po godzinie 13. Reporter TVN24 Mateusz Półchłopek, który jest na miejscu - tuż przed wejściem kierowcy na salę - zapytał go, czy pamięta wypadek. Nie otrzymał jednak odpowiedzi.
- Jak usłyszałem od szefa tutejszej prokuratury, polski kierowca został przesłuchany przez policję w charakterze podejrzanego o nieumyślne spowodowanie wypadku drogowego skutkującego katastrofą w ruchu lądowym - przekazał Półchłopek. Dowiedział się również, że mężczyzna nie złożył zeznań, a śledztwo jest na początkowym etapie.
Sąd podjął decyzję o aresztowaniu kierowcy na 30 dni. Potwierdził to dziennikarzowi obrońca mężczyzny.
Drugi z kierowców autokaru: wtedy zorientowałem się, że jest tragedia
Drugi z kierowców autokaru został już w niedzielę przesłuchany przez policję i zwolniony. W momencie zdarzenia spał w specjalnej kabinie. - Kiedy autobus zaczyna się przechylać i uderza, w tej kabinie zaczynają się dziać ze mną rzeczy jak w pralce, zorientowałem się, że jest tragedia, jest wypadek - powiedział w TVN24 Grzegorz Wojtoń, który był również organizatorem wyjazdu do Bośni i Hercegowiny.Jak mówił, do Medjugorje, skąd wracali podróżni, jeździ od 30 lat. - Kierowcy śpią w dobrych warunkach. Tam raczej hotele bierzemy klimatyzowane, wyżywienie. Wszystko jest naprawdę na wysokim poziomie - zapewniał.Do wypadku doszło w niedzielę około godziny 1 na węgierskiej autostradzie M3, w rejonie miejscowości Mezokeresztes we wschodniej części kraju. Autokarem podróżowało 59 obywateli Polski - 57 pasażerów oraz dwóch kierowców wracających z pielgrzymki w Bośni i Hercegowinie.12 osób zginęło, 10 trafiło w bardzo ciężkim stanie do szpitali na Węgrzech. Wszystkie ofiary śmiertelne to mieszkańcy województwa podkarpackiego. Pozostałych 37 pasażerów odniosło lekkie obrażenia. Większość podróżnych pochodziła z Podkarpacia, dwie osoby z województwa małopolskiego.
W poniedziałek wieczorem na lotnisku w Jasionce wylądował samolot z pierwszą grupą Polaków poszkodowanych w wypadku autokaru na Węgrzech. Do kraju wróciło 21 poszkodowanych. Pięć osób trafiło do szpitali w celu hospitalizacji, a 16 wróciło do domów.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz