Gizela Jagielska wystartowała w konkursie na stanowisko ginekologa w Szpitalu im. A. Falkiewicza we Wrocławiu. Ta informacja wywołała protesty i gwałtowną reakcję przeciwników aborcji. Stawką jest nie tylko miejsce pracy jednej lekarki. Chodzi o przyszłość oddziału ginekologiczno-położniczego jednej z najważniejszych porodówek w regionie.Sprawa, która jeszcze niedawno mogła wydawać się odległa od Wrocławia, dziś rozgrywa się na Brochowie. Gizela Jagielska, lekarka znana w całej Polsce z wykonywania aborcji w późnych etapach ciąży, wystartowała w konkursie na świadczenie usług medycznych w Szpitalu Specjalistycznym im. A. Falkiewicza.
Szpital oficjalnie prowadzi konkurs na stanowisku ginekologa. Rozstrzygnięcie planowane jest na przełom września i października. Jak potwierdziła nam sama doktor Jagielska - wystartowała w tym konkursie.Nazwisko Gizeli Jagielskiej od ponad roku jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych w polskiej debacie o aborcji. Lekarka pracowała wcześniej w Powiatowym Zespole Szpitali w Oleśnicy, gdzie wykonywano także późne aborcje.
Największe kontrowersje wywołała sprawa dziecka określanego w mediach jako Felek. W 2024 r., w 37. tygodniu ciąży, w szpitalu w Oleśnicy zastosowano iniekcję chlorku potasu do serca dziecka w łonie matki, uśmiercając dziecko. Sprawa stała się przedmiotem szerokiej debaty publicznej.G. Jagielska publicznie mówiła również o swojej praktyce wykonywania późnych aborcji. Podczas rozmowy w Oleśnicy w kwietniu 2025 r. padło z jej strony stwierdzenie: "Życie zaczyna się od porodu".G. Jagielska publicznie mówiła również o swojej praktyce wykonywania późnych aborcji. Podczas rozmowy w Oleśnicy w kwietniu 2025 r. padło z jej strony stwierdzenie: "Życie zaczyna się od porodu".Po zakończeniu pracy w Oleśnicy G. Jagielska rozpoczęła pracę w Łużyckim Centrum Medycznym w Lubaniu. Informację o jej zatrudnieniu podawaliśmy w lutym tego roku. Po pół roku znana ginekolog chce zmienić miejsce pracy.
Prezes placówki Anna Płotnicka-Mieloch potwierdziła, że lekarka złożyła wypowiedzenie. Nie chce jednak komentować jej kandydowania do wrocławskiego szpitala ani przesądzać, co było powodem decyzji o odejściu. Sama G. Jagielska potwierdziła nam, że chce zakończyć pracę w Lubaniu i ubiega się o stanowisko we Wrocławiu.Tym samym Brochów może stać się kolejnym miejscem pracy lekarki, której działalność budzi w Polsce tak silne emocje. Nie jest to bowiem zwykły oddział ginekologiczny. Szpital im. A. Falkiewicza dysponuje największą porodówką we Wrocławiu, a według publikowanych informacji w placówce rocznie rodzi się ok. 2-2,5 tys. dzieci. Dlatego informacja o kandydaturze G. Jagielskiej natychmiast nabrała dodatkowego znaczenia.Przeciwnicy jej zatrudnienia obawiają się, że Brochów może stać się miejscem wykonywania późnych aborcji na dużą skalę. Fundacja "Życie i Rodzina" rozpoczęła przed szpitalem regularne akcje protestacyjne i Publiczny Różaniec. Organizatorzy nie ukrywają, że chcą wywrzeć presję na osoby odpowiedzialne za rozstrzygnięcie konkursu. "Polskie centrum aborcji we Wrocławiu jest już coraz bliżej!" - przekonuje fundacja w swoich mediach społecznościowych, wskazując, że zatrudnienie G. Jagielskiej w placówce z największą porodówką w regionie może mieć poważne konsekwencje. Organizacja wzywa mieszkańców do udziału w modlitwie i akcjach informacyjnych.W całej sprawie głos zabrała także Agnieszka Chrobak, była dyrektor Szpitala im. A. Falkiewicza, którą zdjęto z tego stanowiska właśnie za odmowę przeprowadzania aborcji. Patrzy na sprawę przede wszystkim przez pryzmat ochrony życia. Jej zdaniem nie może to być jedynie deklaracja powtarzana od czasu do czasu. - Obrona życia nie może pozostawać jedynie deklaracją ani hasłem przywoływanym w wybranych okolicznościach. Nie zgadzam się też na podwójne standardy polegające na publicznym deklarowaniu przywiązania do wartości chrześcijańskich, a jednocześnie milczeniu, a tym samym akceptowaniu decyzji, które stoją z nimi w zasadniczej sprzeczności - podkreśla.
Była dyrektor odwołuje się również do nauczania św. Jana Pawła II. - Zastanawiam się, jak w takiej sytuacji zareagowałby Karol Wojtyła... Czy wobec perspektywy wykonywania późnych aborcji w publicznym szpitalu pozostałby obojętny i milczący? Wszystko, czego nauczał o godności człowieka i ochronie życia od poczęcia, każe sądzić, że zabrałby głos w sposób jednoznaczny, a zarazem odważny i odpowiedzialny - mówi.
I stawia pytanie, które wykracza poza sam konkurs na Brochowie: - Czy potrafimy dziś z podobną odwagą stanąć w obronie tych, którzy sami nie mogą się obronić? Gdy chodzi o życie najbardziej bezbronnych, milczenie również jest wyborem - oznajmia zdecydowanie.A. Chrobak przywołuje przy tym encyklikę Evangelium vitae Jana Pawła II. W jej 59. punkcie papież pisał o odpowiedzialności osób uczestniczących w przerywaniu ciąży, wskazując również na odpowiedzialność zarządzających instytucjami służby zdrowia, w których dokonuje się aborcji. Dokument mówi także o prawie pracowników medycznych do sprzeciwu sumienia wobec działań wymierzonych w życie. - "Nierzadko kobieta poddawana jest tak silnej presji, że czuje się psychicznie zmuszona do wyrażenia zgody na przerwanie ciąży" - przypomina A. Chrobak, cytując papieski dokument.I przywołuje dalszą część nauczania Jana Pawła II:
"Odpowiedzialni są także lekarze i pracownicy służby zdrowia, gdy oddają na służbę śmierci wiedzę i umiejętności zdobyte po to, by bronić życia".
W tym kontekście sprawa Brochowa przestaje być dla niej wyłącznie kwestią personalną. Staje się pytaniem o to, jaką tożsamość ma mieć publiczny szpital i jakie granice powinny obowiązywać osoby podejmujące decyzje dotyczące życia i śmierci.A. Chrobak idzie jednak jeszcze dalej. Jej zdaniem obecna sytuacja powinna być dla Kościoła impulsem do podjęcia szerszej refleksji. - Być może nadszedł również czas, aby Kościół katolicki w Polsce poważnie zastanowił się nad tworzeniem i prowadzeniem własnych szpitali - na wzór placówek katolickich funkcjonujących między innymi w Niemczech - mówi Wrocławianka. Nie chodzi jej, jak podkreśla, wyłącznie o stworzenie kolejnych instytucji. - Myślę o szpitalach, których tożsamość i zasady postępowania byłyby jasno określone, a medycyna służyłaby ochronie życia człowieka od poczęcia aż do naturalnej śmierci - tłumaczy.
W takiej placówce kobieta z trudną diagnozą prenatalną, zagrożeniem ciąży czy chorobą dziecka miałaby otrzymać nie tylko pomoc medyczną. - To miejsca, w których nie wykonywano by aborcji, lecz otaczano profesjonalną opieką zarówno matkę, jak i jej dziecko, również w przypadku ciężkiej choroby, niepomyślnej diagnozy prenatalnej czy zagrożenia życia. Takich placówek, łączących najwyższy poziom medycyny z opieką psychologiczną, duchową i perinatalną, bardzo dziś w Polsce potrzebujemy - przekonuje A. Chrobak. - Sam sprzeciw wobec aborcji nie wystarczy. Jako wspólnota Kościoła powinniśmy także tworzyć realną alternatywę i brać odpowiedzialność za instytucje, które konsekwentnie służą życiu - dodaje.Nie wiadomo jeszcze, czy kandydatura G. Jagielskiej na Brochowie zostanie wybrana. Wiadomo natomiast, że jej ewentualne zatrudnienie już teraz wywołało protesty, publiczną debatę i pytania o kierunek, w jakim będzie rozwijał się jeden z najważniejszych oddziałów położniczych we Wrocławiu. Na Brochowie spotykają się dziś dwa zupełnie różne spojrzenia na ochronę życia, rolę lekarza i charakter publicznej służby zdrowia.
Powiem tak . Lekarz to osoba ktora ma leczyc . LECZYC NIE ZABIJAC . Jagielska nie powinna pracowac w zadnym szpitalu bo stanowi potencjalne zagrozenie dla zycia . Natomiast w poloznictwie i ginekologii nie ma dla niej miejsca . Chce byc lakarzem to niech zmieni specjalizacje . Moze byc ortopeda albo okulistka ale najlepiej zeby pracowala w prosektorium bo tam juz nikogo nie zabije ! GB
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz