Kanał Zero opublikował nagranie z ukrytej kamery z gabinetu Dawida Kacprzyka – bohatera afery w Szpitalu Południowym w Warszawie. W rozmowie młody lekarz otwarcie stwierdza, że nie obchodzi go afera wokół szpitala. Z rozbrajającą szczerością mówi, że "ma to w d...". Ubolewa jedynie, że do nowej pracy nie może przyjeżdżać swoim Porsche.
Dziennikarze Kanału Zero przeprowadzili prowokację w Jaktorowie w województwie mazowieckim, w gabinecie lekarskim Dawida Kacprzyka, bohatera afery w Szpitalu Południowym, który bez specjalizacji kierował tamtejszym SOR-em i zarobił w 2025 r. 1,6 mln zł. Fragment nagrania z ukrytej kamery opublikowali w sieci.
– Mam wrażenie, że pana skądś kojarzę – inicjuje rozmowę podstawiona osoba, która wciela się w rolę pacjenta przychodni w Jaktorowie.
– Z telewizji – odpowiada wprost Kacprzyk.
– A co się działo?
– Ze Szpitala Południowego.
– I co tam, o co chodziło?
– Afera polityczna.
– I pan był w tę aferę polityczną zaangażowany?
– No niestety – wybucha śmiechem młody lekarz.
– Jak się pan czuje z tą aferą?
– Mam to w d...! – stwierdza wprost bohater afery.W nagranej rozmowie Kacprzyk przyznaje wprost, że afera wokół placówki go nie interesuje. Za jeden z poważniejszych osobistych problemów wynikających z całej sytuacji uważa zaś to, że nie może korzystać ze swojego Porsche.
Afera wokół Szpitala Południowego w Warszawie
Jak ujawnił kilka miesięcy temu Kanał Zero, 28-letni Kacprzyk w trakcie trwającej specjalizacji z anestezjologii pełnił rolę koordynatora Szpitalnego Oddziału Ratunkowego, choć – jak przekazał w sierpniu Rafał Trzaskowski – regulamin placówki nie przewidywał takiej funkcji. Był też radnym Koalicji Obywatelskiej w dzielnicy Ursus. W 2025 r. zarobił 1,6 mln zł i pracował w kilku miejscach jednocześnie, co oznaczało, że fizycznie nie mógł zrealizować wszystkich zmian przypisywanych mu w grafikach. Po nagłośnieniu sprawy zwrócił ponad pół miliona złotych.
Media relacjonowały również, że na oddziale, którym kierował Kacprzyk, politycy KO mieli trafiać do kolejki poza standardową procedurą – i w krótkim czasie przechodzić pełne badania diagnostyczne. Sprawa szybko stała się przedmiotem szerokiego zainteresowania opinii publicznej i kolejnych śledztw dziennikarskich.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz