2026/01/31

Dramatyczny wzrost aborcji w polskich szpitalach z „przesłanki zdrowotnej”

 Potężny wzrost liczby zabijanych  nienarodzonych

Ze sprawozdania RM wynika, że w 2024 r. w polskich szpitalach miało miejsce 882 przypadki aborcji „gdy ciąża stanowiła zagrożenie dla życia lub zdrowia kobiety ciężarnej”. Dla porównania: w 2023 r. było ich 423, a w 2022 r. – 159.

Dane te pokazują, że od czasu zmiany rządu mamy do czynienia z wyraźnym wzrostem aborcji motywowanych „zagrożeniem zdrowia”. W praktyce do takich zabiegów zaliczane są często deklarowane przez kobiety zaburzenia psychiczne, na podstawie których lekarze psychiatrzy wystawiają zaświadczenia umożliwiające aborcję. Rządowe sprawozdania nie podają szczegółowych przyczyn, ograniczając się do ogólnej kategorii „zagrożenie życia lub zdrowia”.Szpital w Oleśnicy – przykład praktyki masowej

Przykładem może być szpital w Oleśnicy, gdzie w 2024 r. wykonano 159 aborcji ze wskazań psychiatrycznych. Z tego aż 144 procedury dotyczyły dzieci z diagnozami chorób lub wad. Podstawą zabiegów były wyłącznie skierowania do poradni specjalistycznych i zaświadczenia lekarskie od psychiatrów z rozpoznaniem F.43.2 – zaburzenia adaptacyjne. Dane te pokazują, że przesłanka zdrowotna, a w szczególności problemy psychiczne kobiet w ciąży, stały się dominującym powodem wykonywania aborcji w niektórych placówkach.Skutki polityki rządu

Nagły wzrost aborcji motywowanych zagrożeniem zdrowia psychicznego kobiet wynika m.in. z proaborcyjnej polityki Ministerstwa Zdrowia. W 2024 r. wydano „Wytyczne w sprawie obowiązujących przepisów prawnych dotyczących dostępu do procedury przerwania ciąży”, które sugerowały, że wystarczającą podstawą do aborcji jest zaświadczenie od psychiatry, niezależnie od rodzaju schorzenia. Wytyczne nie mają mocy prawnej, jednak groźba sankcji finansowych skłania szpitale i lekarzy do ich stosowania.Zmiana ministra zdrowia nie zmieniła sytuacji, nowa minister nie uchyliła wytycznych, a w odpowiedzi na apel prawników Ordo Iuris resort zdrowia powielił wcześniejsze błędne wskazania, ograniczając się do powtórzenia tez wytycznych.

Skala aborcji przeprowadzanych w 2024 roku na podstawie tzw. przesłanki zdrowotnej obnaża głęboką patologię obecnego systemu ochrony zdrowia. W państwie prawa życie nienarodzonego dziecka może zostać odebrane na podstawie zaświadczenia lekarskiego, często dotyczącego przejściowego lub potencjalnie uleczalnego dyskomfortu psychicznego. To sytuacja, która nie ma nic wspólnego ani z rzetelną medycyną, ani z autentyczną troską o kobietę.Zamiast realnego leczenia, długofalowej terapii i wsparcia, system proponuje najszybsze i najbardziej radykalne „wyjście” – eliminację dziecka. Nie uzdrawia się w ten sposób kobiet, lecz pogłębia ich dramat, a jednocześnie pozbawia życia tych, którzy są całkowicie bezbronni. Aborcja staje się substytutem opieki zdrowotnej, a zaświadczenie psychiatryczne – narzędziem omijania prawa i sumienia.

Takie podejście jest zaprzeczeniem autentycznej troski o człowieka. Prawdziwa  polega na leczeniu, towarzyszeniu i ochronie życia, a nie na zadawaniu śmierci w imię fałszywie rozumianego „komfortu psychicznego”. Państwo, które pozwala zabijać dzieci nienarodzone zamiast inwestować w realne wsparcie dla kobiet w kryzysie, samo wystawia sobie  systemowej choroby.

Jeżeli celem ma być rzeczywista ochrona zdrowia kobiet i życia dzieci, konieczna jest gruntowna zmiana myślenia: więcej terapii, więcej pomocy, więcej odpowiedzialności, a nie więcej zaświadczeń prowadzących do śmierci.

 


 

Aborcja nie jest „prawem człowieka”, tylko decyzją o odebraniu życia najsłabszemu człowiekowi.
I żadna ilość historycznych straszaków ani ideologicznych haseł tego faktu nie zmieni.
Człowieczeństwo nie zaczyna się od decyzji państwa, lekarza czy matki. Zaczyna się w chwili powstania nowego, odrębnego organizmu ludzkiego – z własnym DNA, płcią i kierunkiem rozwoju. To nie jest „część ciała kobiety”, tylko drugi człowiek, całkowicie od niej zależny. Zależność nie odbiera godności – niemowlę po urodzeniu też jej nie traci.
Często słyszymy, że zakazy aborcji to „totalitaryzm” i że „w demokracjach zakazów nie było”. To po prostu nieprawda.
Całkowite zakazy aborcji występowały i występują w krajach demokratycznych, m.in.:
Irlandia – przez dziesięciolecia, aż do 2018 r., obowiązywał konstytucyjny zakaz aborcji w demokratycznym państwie prawa.
Malta – do dziś obowiązuje pełny zakaz aborcji, a kraj ten jest członkiem UE i funkcjonującą demokracją.
Chile – całkowity zakaz aborcji obowiązywał do 2017 r., już po zakończeniu dyktatury.
Salwador, Honduras, Nikaragua – demokratyczne republiki, w których obowiązują bardzo restrykcyjne lub całkowite zakazy.
Stany Zjednoczone – po wyroku Dobbs wiele stanów demokratycznego państwa wprowadziło pełne zakazy lub ochronę życia od poczęcia.
Fakt, że państwo chroni życie nienarodzonych, nie czyni go totalitarnym. Totalitaryzm zaczyna się wtedy, gdy władza decyduje, kto zasługuje na miano człowieka, a kto nie. Historia pokazuje, że zawsze kończy się to wykluczeniem najsłabszych.
Demokracja nie polega na tym, że większość może odebrać mniejszości prawo do życia. Gdyby tak było, niewolnictwo, segregacja rasowa czy eugenika byłyby moralne, jeśli tylko zostały przegłosowane. Prawa człowieka istnieją właśnie po to, by chronić tych, którzy nie mają głosu.
Argument „prawa wyboru” brzmi dobrze tylko do momentu, gdy zapytamy:
czyje to prawo i czyim kosztem?
W aborcji zawsze jest jedna strona, która nie ma żadnej możliwości wyboru – dziecko.
Społeczeństwo, które uznaje eliminację własnych dzieci za „rozwiązanie problemu”, nie jest postępowe. Jest wygodne, krótkowzroczne i moralnie kapitulujące. Prawdziwy postęp to wsparcie kobiet, realna pomoc, odpowiedzialność ojców i kultura, w której życie nie jest przeszkodą, lecz wartością.
Bycie pro-life nie jest fanatyzmem.
Jest konsekwencją uznania, że każdy człowiek – także ten najmniejszy i najbardziej bezbronny – ma niezbywalną godność.
I właśnie dlatego ochrona życia nie jest cofaniem się.
Jest fundamentem każdej uczciwej demokracji.

 



 


 

🍰ROTOLO DI PASTA BISCOTTO – 4 SKŁADNIKI🍰
🥚Składniki:
🥚4 jajka
🍚120 g cukru
🌾120 g mąki (typ 00)
Przepίs w pίerwszym koʍenτarzu 💬

 

Dzielnicowy z Goworowa uratował psa w ostatniej chwili. Rozpoznajesz gościa na zdjęciu? Policja szuka właściciela - znajdźmy go - pomóż!
Czujność, szybka reakcja i empatia policjantów z Posterunku Policji w Goworowie pozwoliły uratować młodego psa, który w mroźnych warunkach nie miałby szans na przeżycie. Funkcjonariusze, w tym dzielnicowy obsługujący ten rejon, zauważyli trzęsącego się z zimna szczeniaka i natychmiast udzielili mu pomocy.
Do zdarzenia doszło w sobotę, 24 stycznia, podczas rutynowego patrolu w rejonie lasu. Temperatura spadła do około –12°C. Pies był wyraźnie zziębnięty, wychudzony i przestraszony. Sprawiał wrażenie zagubionego i nie miał sił, by samodzielnie szukać schronienia.
Policjanci zatrzymali radiowóz i podeszli do zwierzęcia. Mimo strachu pies okazał się ufny. Funkcjonariusze zabrali go do samochodu, okryli własnymi ubraniami, ogrzali i nakarmili. Sposób, w jaki jadł, wskazywał, że od dłuższego czasu był bez jedzenia.
  • Po udzieleniu pierwszej pomocy szczeniak trafił do bezpiecznego miejsca, gdzie otrzymał dalszą opiekę i tymczasowy dom.
Wszystko wskazuje na to, że pies mógł zostać porzucony. Jeśli rozpoznajesz psa lub posiadasz informacje na temat jego właściciela, skontaktuj się z posterunkiem Policji w Goworowie lub Komendą Miejską Policji w Ostrołęce tel. (47) 704 - 14 - 24
Fot. Policja