W czwartek o godzinie 18:00 w 27 miastach w całej Polsce odbędą się protesty organizowane m.in. przez Strajk Kobiet. Data demonstracji nie jest przypadkowa – mija właśnie rocznica kontrowersyjnego wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 2020 r. Choć we wtorek Sejm przegłosował nowelizację częściowo dekryminalizującą pomoc w aborcji, aktywistki podkreślają, że to wciąż za mało, a kluczowe obietnice obecnej koalicji rządzącej nie zostały zrealizowane.
Data zaplanowanych na czwartek demonstracji ma wymiar symboliczny. 22 października przypada rocznica wydania przez Trybunał Konstytucyjny pod przewodnictwem Julii Przyłębskiej wyroku z 2020 r. Wówczas TK uznał za niezgodną z konstytucją przesłankę umożliwiającą aborcję w przypadku ciężkiego i nieodwracalnego uszkodzenia płodu lub nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu. Decyzja ta wywołała gigantyczną falę społecznego sprzeciwu i masowe protesty na ulicach polskich miast.Najnowsze demonstracje, które zapowiadane są jako największe tego typu wydarzenia od dwóch lat, rozpoczną się o godzinie 18:00. Zaplanowano je w co najmniej 27 miejscowościach, w tym m.in. w Warszawie, Gdańsku, Poznaniu, Jeleniej Górze, Katowicach, Kielcach, Łodzi, Bielsku-Białej, Lublinie, Toruniu, Piotrkowie Trybunalskim, Krakowie, Częstochowie, Olsztynie, Wrocławiu, Bydgoszczy i Szczecinie. Inicjatorem akcji jest gdańska Fundacja Widzialne, a w organizację zaangażował się również Ogólnopolski Strajk Kobiet oraz inne stowarzyszenia walczące o prawa kobiet.Rozczarowanie brakiem pełnej liberalizacji
Organizatorzy protestów przypominają, że pełna liberalizacja prawa aborcyjnego była jednym z kluczowych postulatów koalicji, która przejęła władzę po wyborach z 2023 r. Aktywistki nie kryją rozgoryczenia dotychczasowym tempem zmian.Ogólnopolski Strajk Kobiet wskazuje wprost, że "rządzący nie zrobili nic, by to zmienić. Nie opracowano rozwiązań, które, omijając weto, sprawiłyby, że kobiety w polskich szpitalach poczułyby się bezpieczniej". Organizacje alarmują, że z powodu obecnego stanu prawnego pacjentki w ciążach zagrażających ich zdrowiu lub życiu nadal są odsyłane ze szpitali z informacją o braku możliwości prawnych do udzielenia pomocy, co nierzadko zmusza je do desperackiego szukania ratunku poza granicami Polski.
Sejm przegłosował częściową dekryminalizację
Czwartkowe protesty odbywają się w cieniu najnowszych wtorkowych wydarzeń z polskiego parlamentu. Sejm uchwalił nowelizację Kodeksu karnego, która zakłada częściową dekryminalizację aborcji (za zgodą kobiety) oraz dekryminalizację pomocy w samodzielnej aborcji, także w przypadkach ciężkiej wady płodu. Projekt poparło 217 posłów, przeciw było 213, a 3 wstrzymało się od głosu. Przeciwko nowelizacji zagłosowali m.in. Władysław Kosiniak-Kamysz oraz Szymon Hołownia.Przyjęte przez Sejm przepisy (które trafią teraz do Senatu) zakładają uchylenie art. 152 par. 2 Kodeksu karnego, który przewidywał odpowiedzialność karną za udzielanie pomocy w przerwaniu ciąży lub nakłanianie do niego. Dodany zostaje za to art. 152 par. 4. Nowy zapis przewiduje wyłączenie odpowiedzialności karnej lekarza, pielęgniarki lub położnej w sytuacjach związanych z procedurami medycznymi służącymi ochronie zdrowia lub życia kobiety ciężarnej, a także w przypadku dużego prawdopodobieństwa ciężkiej i nieodwracalnej wady płodu. Z perspektywy środowisk kobiecych to jednak wciąż tylko ułamek oczekiwanych reform.











