W lipcu 2021 roku 42-letnia Monika wyjechała z Jaworznika do rodziny mieszkającej pod Toruniem. Nigdy jednak nie dotarła do celu. Po kilku dniach jej biały Ford Fiesta został odnaleziony zatopiony w zbiorniku wodnym w Zawierciu. Samochód pozbawiono tablic rejestracyjnych, usunięto oznaczenia identyfikacyjne, a wewnątrz znaleziono ślady krwi należące do zaginionej.
W tym samym czasie mąż kobiety, Mariusz, występował w mediach. Przed kamerami płakał, zapewniał o swojej niewinności i przekonywał, że jeśli ktokolwiek go podejrzewa, może nawet poddać się badaniu wariografem. Jego zachowanie sprawiało wrażenie szczerej rozpaczy po zaginięciu partnerki.
Śledczy mieli jednak dowody, które całkowicie przeczyły jego słowom. W ręce policji trafił pamiętnik Moniki. Kobieta opisywała w nim dramatyczne relacje z mężem, twierdząc, że ją bił, ciągnął za włosy, poniżał i stosował wobec niej przemoc. Wynikało z niego również, że chciała odejść od Mariusza.
W trakcie śledztwa wyszło na jaw także, że mężczyzna był zamieszany w handel narkotykami. Według ustaleń śledczych uczestniczył w transakcji dotyczącej 75 kilogramów marihuany wartej setki tysięcy złotych.
Przełom przyniosła analiza monitoringu. Kamery zarejestrowały, że w dniu zaginięcia za kierownicą Forda Moniki siedziała nie ona, lecz właśnie Mariusz. Przed nim jechał samochód prowadzony przez Pawła B. ps. „Ricardo”, współpracownika mężczyzny. Tym samym runęła wersja wydarzeń przedstawiana wcześniej przez podejrzanego.
Zatrzymany Ricardo zaczął składać zeznania. Przyznał, że pomagał w zatopieniu auta Moniki, a następnie ujawnił jeszcze bardziej szokującą informację. Powiedział śledczym, że na swojej działce wykopał na polecenie Mariusza dół o głębokości około pięciu metrów. Jednocześnie utrzymywał, że nie wiedział, co znajduje się w środku. Według jego relacji na miejsce przyjechał już wtedy, gdy część dołu była zasypana. Ricardo twierdził, że jedynie dosypał ziemi i wyrównał teren, sądząc, że chodzi o ukrycie odpadów lub gruzu, a nie ludzkich zwłok.
Policja zabezpieczyła również monitoring z domu Mariusza. Okazało się, że część nagrań została usunięta. Informatykom śledczym udało się jednak odzyskać skasowane fragmenty. Widać było na nich, jak Mariusz pakuje przedmioty do samochodu Moniki, a na jego ubraniu znajdują się ślady przypominające krew.
Po odkopaniu wskazanego przez Ricardo dołu odnaleziono ciało Moniki. Sekcja zwłok wykazała, że kobieta została wielokrotnie uderzona tępym narzędziem, jednak obrażenia nie były bezpośrednią przyczyną śmierci. Ustalono, że Monika została zakopana żywcem i udusiła się pod warstwą ziemi.
W marcu 2024 roku Sąd Apelacyjny w Katowicach wydał prawomocny wyrok dożywocia dla Mariusza P. za zabójstwo Moniki oraz brutalny gwałt na innej kobiecie. O warunkowe zwolnienie będzie mógł ubiegać się najwcześniej po 25 latach. Skazano również jego pomocników: Pawła B. na 4 lata więzienia za wykopanie dołu i pomoc w ukryciu ciała.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz