2026/10/19

"Siedź cicho i nie podskakuj". Ukraińcy wściekli na Trumpa po układzie z Putinem

 W ciągu tygodnia Donald Trump dogadał się z Władimirem Putinem w sprawie rosyjskiego paliwa, wstrzymał część nowych sankcji wobec Rosji i nazwał "hańbą" ukraińskie ataki na rosyjskie rafinerie. W tym czasie Moskwa nadal bombardowała ukraińskie miasta - pisze w korespondencji z Kijowa Mateusz Lachowski. Żołnierze, wolontariusze i politycy, z którymi rozmawiała Wirtualna Polska, mówią o gniewie, rozczarowaniu i poczuciu, że Waszyngton zostawił ich samych.

  • Trump wstrzymał część nowych sankcji wobec Rosji. Tydzień po ogłoszeniu porozumienia z Putinem w sprawie dostaw rosyjskiego oleju napędowego podpisał rozporządzenie osłabiające ustawę sankcyjną nazwaną na cześć zmarłego senatora Lindseya Grahama. Jednocześnie naciska na Kijów, by przestał uderzać w rosyjskie rafinerie.
  • W tle są ceny paliw i wybory do Kongresu. Wojna z Iranem i zakłócenia w cieśninie Ormuz podbiły ceny, a 3 listopada Amerykanie pójdą do urn. Ukrainę niepokoją też ograniczenia w działaniu Starlinka, kluczowego dla łączności armii i sterowania dronami.
  • Ukraińcy w rozmowie z WP mówią o gniewie i polityce ustępstw. Żołnierze, wolontariusze i deputowani Rady Najwyższej obawiają się, że ustępstwa wobec Moskwy zachęcą Putina do dalszej agresji. Przyznają jednak, że bez amerykańskiej pomocy obrona byłaby znacznie trudniejsza.

9 października Trump ogłosił uzgodnione z Putinem dostawy rosyjskiego oleju napędowego na światowy rynek. Tydzień później podpisał rozporządzenie wstrzymujące stosowanie znacznej części nowych sankcji i ceł wobec Rosji, zapisanych w ustawie nazwanej na cześć zmarłego senatora Lindseya Grahama. Nie zniesiono wszystkich restrykcji wobec Rosji, ale osłabiono nowe narzędzia presji na Kreml.łem jest kryzys energetyczny. Wojna z Iranem i zakłócenia żeglugi przez cieśninę Ormuz podbiły ceny paliw, a 3 listopada w USA odbędą się wybory do Kongresu. Trump naciska na Ukrainę, by przestała atakować rosyjskie rafinerie, bo – jak twierdzi – podnosi to ceny ropy. Ukraińskie uderzenia nazwał "hańbą". Zełenski odpowiada, że Rosja nadal atakuje ukraińską energetykę, a Kijów nie może jednostronnie zrezygnować z własnych działań.Niepokój wzmacniają doniesienia o ograniczeniach w działaniu terminali Starlink, z których korzysta ukraińska armia, i groźby zmniejszenia współpracy wywiadowczej. Trump zapewnia, że USA nadal przekazują Ukrainie informacje. Jak te wydarzenia oceniają żołnierze, wolontariusze i politycy?

Ukraiński oficer o sankcjach: "Trump próbuje udobruchać agresora"

Bohdan, ukraiński oficer, ocenia złagodzenie sankcji bez dyplomatycznych zastrzeżeń.o, co dzieje się obecnie, jest po prostu działaniem na korzyść wroga. Trump doskonale zdaje sobie z tego sprawę. Wydaje nam się, że w ten sposób próbuje udobruchać agresora. A może nawet świadomie mu pomóc? – pyta.

Jego zdaniem Trumpowi zależy przede wszystkim na wizerunku rozjemcy.

– Trump chełpi się, ogłaszając, że jest największym rozjemcą na świecie, a Ukraina jest dla niego jedynie kolejnym punktem do odhaczenia na liście wojen, które rzekomo "zakończył" – mówi Bohdan. – W rzeczywistości za wszelką cenę chce pokazać całemu światu: "Widzicie? To ja zakończyłem najokrutniejszą wojnę!". Jednak swoimi działaniami jedynie coraz bardziej ją podsyca.Oficer obawia się, że ustępstwa zachęcą Moskwę do następnych żądań.

– Wszyscy doskonale wiemy, czym jest polityka ustępstw wobec agresora i do jak katastrofalnych konsekwencji doprowadziła już w historii. I dziś stoimy przed jednym zasadniczym pytaniem: czy pozwolimy, aby historia się powtórzyła?Oleh, ukraiński weteran, który stracił nogę na froncie, uważa, że w decyzjach Trumpa nie ma nic zaskakującego. Łączy je zarówno z przedwyborczą walką o niższe ceny paliw, jak i z możliwymi korzyściami biznesowymi.

– Nic nowego, Trump jak zwykle pozostaje sobą. Ukraina jest dla niego na szarym końcu listy priorytetów. Znacznie bardziej interesują go tanie paliwo przed wyborami i możliwość przejęcia interesów Łukoilu przez ludzi z jego otoczenia. W końcu dla pana biznesmena liczą się przede wszystkim interesy – mówi.

Oleh nawiązał do doniesień o rozmowach dotyczących aktywów Łukoilu. Według "New York Timesa", cytowanego przez Reutersa, potencjalna transakcja obejmuje podmioty powiązane biznesowo z otoczeniem amerykańskich negocjatorów. Nie ma jednak potwierdzenia przejęcia aktywów ani osobistych korzyści Trumpa.

Ataki na rosyjskie rafinerie. "Próbuje się zamknąć Ukrainie usta"

Valeria prowadzi fundację wspierającą ukraińskich żołnierzy i cywilów. Uważa, że amerykańska presja w praktyce ogranicza możliwości państwa, które broni się przed rosyjską inwazją.

– Oburza mnie bezczynność i głupota tej decyzji. Jej nieuczciwość i niesprawiedliwość. Kiedy Ukraina zaczęła odnosić niewielkie sukcesy na polu bitwy, próbuje się zamknąć jej usta i powiedzieć: "Siedź cicho, radź sobie sama i nie podskakuj" – mówi.

Ataki na rosyjskie rafinerie uderzają w zaplecze paliwowe i gospodarkę Rosji. Trump wiąże je z cenami energii. Valeria uważa, że odwraca w ten sposób uwagę od przyczyn kryzysu.Trumpowi brakuje odwagi, żeby przyznać, że problemy USA związane z cieśniną Ormuz są wynikiem jego własnych działań. To zwykły tchórz, który próbuje zasłaniać się innymi… Łatwiej mu grać tak jak Putin, szerzyć własną propagandę i obwiniać wszystkich dookoła – ocenia.

Ukraińska wolontariuszka wątpi, by głosy z Ukrainy i krytyka światowej opinii publicznej wywarły znaczący wpływ na debatę w Stanach Zjednoczonych. – Czy to cokolwiek zmieni w USA? Nie sądzę, żeby miało to tam jakikolwiek wpływ – dodaje.

Starlink i dane wywiadowcze. Wolontariuszka z Kijowa: "Emocjonalna huśtawka"

Sandra, mieszkanka Kijowa i wolontariuszka, mówi, że z czasem przestały ją zaskakiwać nagłe zwroty w polityce amerykańskiej administracji.

– Trudno powiedzieć coś nowego lub radykalnie innego. Przez te miesiące, odkąd Trump jest u władzy, zdążyłam już przyzwyczaić się do postrzegania jego działań jako emocjonalnej huśtawki, przypominającej związek z narcyzem – przyznaje.

Jej zdaniem obecne decyzje należy rozpatrywać w kontekście zbliżających się wyborów do Kongresu. – To, co robi teraz, jest kolejną próbą poprawienia swojej pozycji przed listopadowymi wyborami. W przypadku jego żelaznego elektoratu być może to zadziała. Ale wszystkim pozostałym po raz kolejny przypomniał, kim naprawdę jest: pozbawionym zasad biznesmenem-nieudacznikiem, którego interesuje wyłącznie własny wizerunek – ocenia.Sandra szczególnie ostro reaguje na poluzowanie ograniczeń dotyczących rosyjskich surowców. Wskazuje, że dochody z ich eksportu wspierają rosyjski budżet, z którego finansowane są również działania wojenne.

– Finansowanie Rosji oznacza finansowanie mordowania ludności cywilnej – mówi. Dodaje, że równie poważna byłaby ewentualna utrata amerykańskiego wsparcia wywiadowczego.

– Wstrzymywanie przekazywania Ukrainie danych wywiadowczych oznacza skazywanie na śmierć kobiet i dzieci, które dzięki tym informacjom mogłyby w porę znaleźć schronienie – podkreśla.

Na razie całkowitego wstrzymania wymiany informacji nie potwierdzono. 13 października Trump zapewniał, że współpraca trwa. Inna jest sytuacja z łącznością satelitarną. Ukraińskie władze skarżą się na ograniczenia terminali Starlink, które spowolniły część dronów na froncie. Reuters informował, że polecenie ograniczeń przyszło z Białego Domu, choć nie ustalono, kto osobiście je wydał. Trump zaprzeczał własnemu udziałowi w tej decyzji. 17 października sekretarz stanu Marco Rubio zapewnił, że USA nie nakazywały spowolnienia Starlinka. Dodał, że Ukraina nie ma dostępu do Starshield – wojskowej wersji systemu. Kijów o nią wnioskował, a sprawa – według Rubio – jest przedmiotem rozmów.

– Ale dla Trumpa nic z tego nie ma najmniejszego znaczenia. Bo jedyną osobą, która naprawdę go interesuje, jest on sam – ocenia Sandra.

Wolontariuszka wraca też do sankcji przygotowywanych przez nieżyjącego już Lindseya Grahama, republikańskiego senatora i zwolennika zwiększenia nacisku na Kreml.

– Rezygnacja z sankcji i kupowanie śmiesznie małych ilości ropy, które nie wystarczą nawet na jeden dzień, oznacza bezczeszczenie pamięci Lindseya Grahama i jawne wyśmiewanie się z partnerów prosto w twarz – mówi.Na koniec nawiązuje do powiedzenia Trumpa z programu "The Apprentice". Chciałaby usłyszeć od amerykańskich wyborców: – "You’re fired", czyli "Jesteś zwolniony".

Deputowany Rady Najwyższej: "Jak zawsze winny jest ten, kto jest słabszy"

O konsekwencje decyzji Trumpa pytamy również jednego z ukraińskich deputowanych. Parlamentarzysta wskazuje na kalendarz polityczny w USA, ale podkreśla, że problem może wykraczać poza kampanię wyborczą.

– Po pierwsze, być może jest to związane z walką przedwyborczą przed wyborami połówkowymi w USA. Po 3 listopada sytuacja powinna być spokojniejsza i lepsza – mówi.

Zaraz jednak dodaje: – Ale ogólnie rzecz biorąc, wszystkie ostatnie działania i wypowiedzi Trumpa świadczą o tym, że jest on bardziej zainteresowany robieniem interesów z Putinem. Jest mu obojętne, co stanie się z Ukrainą.Jak prowadzić rozmowy z prezydentem USA, kiedy ten krytykuje Zełenskiego i przypisuje Ukrainie część odpowiedzialności za brak pokoju?

– Jak zawsze winny jest ten, kto jest słabszy. Taka jest filozofia Trumpa – odpowiada deputowany.

Nieufność wyrażają także osoby bezpośrednio zaangażowane w obronę Ukrainy. Polski ochotnik walczący po jej stronie idzie dalej: podejrzewa, że Rosjanie mogą mieć na Trumpa "kompromaty" jeszcze z lat 80. To jego przypuszczenie, na które nie przedstawia dowodów.

Inna mieszkanka Kijowa komentuje sytuację znacznie krócej: – Trump robi nam wodę z mózgu.

Czy Ukraina obroni się bez pomocy USA? "Nie mamy wyboru"

Mimo krytyki Trumpa ukraińskie władze muszą utrzymywać kontakt z Waszyngtonem. Amerykańskie systemy obrony powietrznej, dane wywiadowcze i technologie łączności pozostają ważną częścią ukraińskiej obrony. Równocześnie w Kongresie nadal są politycy obu partii popierający pomoc Kijowowi i twardsze sankcje wobec Moskwy.

Przed Ukrainą kolejna zima pod rosyjskimi ostrzałami. Decyzje Waszyngtonu mogą mieć bezpośredni wpływ na sytuację na froncie.

Pytamy innego deputowanego ukraińskiego parlamentu, który chce pozostać anonimowy, czy napięcia z Białym Domem zmienią plany Ukrainy.

– Nie mamy wyboru, musimy się bronić. Z pomocą Stanów Zjednoczonych lub bez niej. Ale teraz najważniejsze jest utrzymanie przynajmniej tej pomocy, którą już otrzymujemy – odpowiada.

To właśnie w tych słowach widać największy dylemat dzisiejszej Ukrainy. Z jednej strony rośnie frustracja polityką Donalda Trumpa, z drugiej – świadomość, że bez amerykańskiego wsparcia obrona przed rosyjską agresją byłaby znacznie trudniejsza.

Trump przekonuje, że chce zakończyć wojnę. Ukraińcy obawiają się jednak, że ustępstwa wobec Rosji nie przybliżą pokoju, lecz zachęcą tylko Putina do dalszej agresji.

A Ukraina, niezależnie od politycznych kalkulacji Waszyngtonu, nadal będzie musiała walczyć o swoje przetrwanie.Mateusz LachowskiWspółpracownik Wirtualnej Polski



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz